Strona główna » NOTATNIKI QBOOK DLA CZYTELNIKÓW NEWSLETTERA

NOTATNIKI QBOOK DLA CZYTELNIKÓW NEWSLETTERA

Dzisiejszy wpis będzie krótki. 🙂 Wszystkich Czytelników mojego newslettera zapraszam do zabawy. Mam do rozdania 5 notesów Qbook. Wystarczy być wpisanym na listę mailingową sięrysuje.pl i odpowiedzieć na jedno pytanie.

Nie subskrybujesz mojego newslettera? To duży błąd! Nie tylko informuję w nim o nowych wpisach, opowiadam co u mnie słychać, podsuwam ciekawe linki, ale także rozdaję prezenty. Jeden z nich dostaniesz na powitanie. To e-book „Jak pisać ładniej – PRINT”, trzytygodniowy kurs drukowanego pisma odręcznego. Do tej pory podarowałam Wam także uroczą „tropikalną” akwarelkę i doodle w słoiku – oczywiście wszystko mojego autorstwa.

Co to za notes ten Qbook?

sierysuje.pl konkurs newsletter

Jak się spisuje papier Qbooka, przeczytasz w trzecim Wielkim Teście Notesów, który ukazał się pod koniec stycznia. Test był naprawdę wielki, bo opisałam w nim aż piętnaście notatników.

Qbook jest sympatyczny, kolorowy, energetyczny. W sam raz na wiosnę. Mieszka w praktycznym przezroczystym pudełeczku, a oprócz normalnych kartek ma kilka kropkowanych i kilka perforowanych do wydzierania. Zobacz stronę producenta.

Co trzeba zrobić, żeby dostać notes?

Aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy spełnić dwa warunki:

odpowiedzieć na pytanie w komentarzu;

podpisując się podać w odpowiedniej rubryce ten adres mailowy, na który wysyłam Ci newsletter.

Można napisać swoje preferencje co do koloru i liniatury (ale nie obiecuję, że uda się je uwzględnić).

Pięć notesów widocznych na zdjęciu (są formatu A5, pomarańczowy jest gładki, a niebieski i zielony – gładkie i w kratkę) powędruje do pięciu Czytelników newslettera, którzy najciekawiej odpowiedzą na pytanie:

Do czego planujesz wykorzystać notes Qbook?

Laureatów wybiorę w ciągu tygodnia od opublikowania wpisu i ogłoszę w komentarzu, prosząc o podanie (mailowo) adresu do wysyłki.

Powodzenia!

A jeśli jeszcze nie jesteś subskrybentem? Masz tydzień, aby się zapisać!

Chcesz newsletter?

Udostępnij:

67 komentarzy

  1. Agata
    Agata pisze:

    Przepraszam uczestników konkursu blogowego za zwłokę, ale wzięło w nim udział około 60 osób i miałam ogromny problem z wyłonieniem zwycięzców – tak ciekawe były Wasze odpowiedzi.

    Zastanawiałam się, jak sobie poradzić z wyborem pięciu laureatów, skontaktowałam się z Qbookiem i wspólnie postanowiliśmy pulę nagród zwiększyć aż trzykrotnie. Tak więc aż piętnaście osób dostanie te kolorowe, nowoczesne notatniki!

    Jeszcze raz serdecznie Wam dziękuję za tak liczny udział, miłe słowa pod adresem bloga i Qbookowi za zrozumienie i szczodrość. Gratuluję zwycięzcom zabawy, zapraszam na kolejne blogowe rozdawajki, które z pewnością się jeszcze pojawią.

    A oto zwycięzcy, a raczej zwyciężczynie:

    1) Maja
    2) Mery O
    3) Qulleczka
    4) truskawka13
    5) Szatalia
    6) Magdalena-Maria Bukowiecka
    7) Sagitta
    8) Maria – komentarz z 22.59 zaczynający się od „A więc…” 😉
    9) monka
    10) Anika
    11) Magda – która będzie „sięrysować”, komentarz z 02.06
    12) Kasia ♥ – komentarz z 18.50
    13) Izabela
    14) Magda O-M
    15) Cytrulina

    Napisałam do Was wszystkich maile 🙂

  2. Agata
    Agata pisze:

    Tadam, kończymy zabawę! Dziękuję za tak liczny udział<3

    Ponieważ analizowanie Waszych ciekawych odpowiedzi trochę czasu mi zajmie – wyniki ogłoszę w ciągu kilku dni.

    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Zafascynowała mnie Finlandia i porywam się na karkołomne zadanie Do wakacji opanować podstawy języka. W Qbooku będą notatki z fińskiego i ciekawostki o kraju. Jadę tam w sierpniu i chcę się dogadać! Jeśli nie wygram i tak sobie kupię niebieski Qbook 😉 Buziole dla autorki prześwietnego bloga.

  4. Izabela pisze:

    Jest początek marca, zima nadal za oknami ( chociaż dzisiaj, przy niedzieli piękne słońce oświetla żonkile na moim stole), a ja wciąż z niepokojącym zacięciem maniaka próbuje różnych metod na odnalezienie cząstki wiosny w swoim wnętrzu. Zaczęłam szkicować kwiaty, ćwiczyć się w kaligrafii i robieniu doodli ( pewnie niewłaściwie to odmieniłam). To wszystko po to aby choć trochę się odstresować, a od dawna wiem, że systematyczność i powtarzalność pozwalają ustabilizować moje życie. Dlatego właśnie tak bardzo chciałabym mieć notes Qbook: pisanie codziennych przemyśleń, rysowanie, planowanie, czasami nawet zwykłe gryzmolenie- to wszystko sprawia, że mam poczucie przyziemności, które wcale nie jest dla mnie straszne, a wręcz przeciwnie, pozwala mi się zrelaksować. Mam nadzieje, że się uda ! 🙂

  5. Weronika pisze:

    Do czego wykorzystałabym ten notes? Do uświadamiania. Pewien profesor powiedział kiedyś na zajęciach, że „myśl niezapisana nie jest myślą w pełni uświadomioną”. Bardzo wzięłam sobie to do serca. Projektowanie, rysowanie, kaligrafowanie czy po postu myśl – wszystko to potrzebuje papieru. Choć mam już i kalendarze, i bullet journal, i szkicowniki, to jednak nigdy nie będzie zbyt wiele powierzchni do tworzenia i uświadamiania. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  6. Kasia Gardian pisze:

    Jak Pani uwielbiam wszelkie notesy! O Qbooku jeszcze nie słyszałam, ale racja, jest prześlicznie kolorowy! Taki notes przydałby mi się i do kaligrafii (kropki) i do rysunku akwarelami (gładki), przede wszystkim był nowym notatnikiem do kolekcji! Może być zielony albo pomarańczowy jak pióro pilot 2,4 mm;-) Chociaż pióro mam zielone;-) Wiosno, przybywaj!

  7. Mery O pisze:

    Mam pełno notesów i nie potrzebuję kolejnego, ale zaraziłam planowaniem córkę i Męża !!! U niego zaczęło się od list, potem kupił kalendarz, zwany Ogarniaczem (polecam, dla nieuporządkowanych), ale ostatnio mnie zaskoczył, bo zaczął robić rysunki na serwetkach w restauracji.. oczywiscie piórem, które dostał ode mnie, bo też zaczął używać zamiast długopisu. Musze przyznać, że się stara, a jest strasznym grafomanem. Uzupełnia ogarniacz, na razie tygodniówki, ale na więcej nie ma tam miejsca. Notes byłby dla Niego prezentem, w którym mógłby robić notatki ze spotkań biznesowych, miałby miejsce na rysunki i inne planowane sprawy…
    Myślę, że zielony gładki pasowałby do niego idealnie, a przy tym wyglądałby elegancko i minimalistycznie.
    Jeśli trzeba, mogę wysłać zdjęcia serwetek dla udokumentowania nowej pasji Męża 🙂

  8. Magda O-M pisze:

    Ostatnio wyjęłam zeszyt z przepisami , który założyła moja mama będąc jeszcze dzieckiem i okazało się ,że ona już ok 45 lat temu tworzyła BUJO 🙂 . Pewnie jak na tamte czasy był bardzo kolorowy . Wygrany notesik stałby się kontynuacją tego „maminego ” a za kilka lat mam nadzieję , że i moja córcia zrobi cd 🙂

  9. Maja pisze:

    Dla emerytki, takiej jak ja, z wieloma pasjami, notes jest nieoceniony i wręcz niezbędny! Fotografuję od lat, maluję, uczęszczam na różne zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, mam jeszcze tyle planów …. Qbook przydałby się do zapisków, szkiców z wycieczek rowerowych, organizowania codzienności. Cokolwiek bym napisała, to taka rzecz dla mnie jest po prostu niezbędna! Serdeczności posyłam dziękując za możliwość korzystania z bloga

  10. Angie pisze:

    Przeczytałam wpis i pierwsza myśl:
    rany … miałam kupić notes, żeby w końcu wziąć się za naukę niemieckiego, wiecznie zaczynam, wiecznie planuje i w sumie na planach się kończy. :/
    Gdyby notes trafił do mnie to wtedy już nie było by wyjścia jak przeznaczyć go do kreatywnej nauki języka niem.
    Preferowany kolor okładki?
    Kolor nie ma znaczenia , bo w końcu dzięki kreatywności i wyobraźni można zdziałać wszystko! Jedynie co to może ta kratka byłaby jednak drobnym ułatwieniem 😉

  11. Anika pisze:

    Cześć. Notes z pewnością wykorzystała um do zapisywania swoich codziennych porannych stron, które oczyszczają moja głowę z samego rana a także dostarczają mi wielu olśnienia. A może do zapisywania notatek z książek, których mam Spdo przeczytania całe multum na studiach z psychologii. Zachciało mi się studiować w wieku 40 lat😊 a może do zapisywania zdrowych przepisów bo wciąż gdzieś latają luźne kartki to w kuchni to w pokoju na stole a i w dziecięcym pokoju zdarzyło mi się znaleźć. Co mam wspaniałego małego pomocnika do wypieków i gotowania. Ale myślę, że zapisywanie też swoich przemyśleń gdy idę na spacer, myśli. Które potem mi gdzieś umykaja. Kto wie co mogę jeszcze ze zapisać w swoim zielonym gładkim notatniku 😊

  12. Magdalena-Maria Bukowiecka pisze:

    Dzień dobry, Agato!
    Subskrybentką jestem od niedawna, ale z pewnością zostanę z Tobą długo 🙂
    Serdecznie dziękuję za Twój poradnik z Jamniczkiem.
    Zeszyt, gdybym go od Ciebie dostała – wykorzystałabym do notatek do książki, którą planuję napisać: o magicznych, tajemniczych miejscach Warmii i Mazur, gdzie można znaleźć skarby. Marzyłabym o pomarańczowym. I tylko tyle chcę Ci napisać, że prócz mojej Mamy byłabyś jedyną osobą na świecie, o której dostałabym notatnik. Nikt z rodziny do tej pory na ten pomysł nie wpadł, niestety…
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i życzę samych radości w Twoim życiu!

  13. Qulleczka pisze:

    Zdecydowanie i bez zastanowienia – do planowania i tworzenia w wersji analogowej notek na bloga!
    Blog nazywa się „zeszyt w kratkę” i jest w trakcie gruntownego sprzątania. Przydałby mi się zatem notes (najlepiej oczywiście w kratkę! :D) do pisania w nim kolejnych szkiców notek, które później trafią na blog.
    A to, że nazywa się Qbook to jakby już był podpisany dla mnie – Qulleczki Book 😉
    Pozdrawiam ciepło!

  14. Paulina pisze:

    Ciężko mi określić do czego mogłabym wykorzystać nowy notes… mogłabym w nim założyć bujo jak skończy mi się obecny notes, mogłabym w nim ćwiczyć kaligrafię i doskonalić moje fatalne pismo przepisując do niego teksty ulubionych piosenek… mogłabym też wykorzystać go do dalszej nauki angielskiego i zapisywania w nim nowych słówek z przeczytanych tekstów… mogłabym też w nim rysować bo ostatnio wkręciłam się na maksa w wyzwanie Zenji i chyba codzienne rysunki weszły mi już w krew.. mogłabym też w końcu ruszyć trochę z francuskim…. ech tyle planów a tylko jeden notes….

  15. Kasia pisze:

    Ja chciałabym dostać notes , gdyż to byłby świetny początek do pasji , którą sie zaraziłam jako dziecko . Zawsze starałam się ładnie pisać, podkreślać i jednym zdaniem ” robić ołtarzyk ” w zeszycie . Kiedy już opanuje do perfekcji styl pisania artystycznego , na razie ołówkiem – notes pozwoli mi na udokumentowanie moich postępów , które będę mogła pokazywać swoim bliskim i być może zaraże ich swoim hobby .

  16. Kaha pisze:

    Chciałabym wreszcie zapanować na sobą, codziennością i obowiązkami oraz przyjemnościami.
    Chaos trawi mnie od środka od początku roku gdzie zadziało się wiele nieprzewianych choć dobrych zdarzeń ale wrażenie braku kontroli mnie trochę rozprasza. Także bardzo chętnie dałabym „się zorganizować” zielonemu notesowi w kratkę 🙂 na przykład.
    Fakt, że zmieści się do plecaka jest dużym plus a i w torebce znajdzie swoje miejsce. Po teście jaki zamieściłaś mam do niego przekonanie, że mógłby być tym jedynym.
    I wreszcie mając go przy sobie mogłabym poświęcić chwilę na brush lettering, który bardzo lubię ale noszenie oddzielnych zeszytów mnie męczyło a tutaj bym sobie taki 2w1 zrobiła.
    No i pięknie by się wkomponował w moje biurko i otoczenie – ale to już aspekt pięknego otoczenia się we mnie odzywa.

  17. Klaudyna pisze:

    A ja Qbooka wykorzystałab jako piętno, ale taki jak za dawnych lat, na każdej ze stron prosiłabym przyjaciół i znajomych o twórczą zabawę z dedykacją na pamiatkę dla mnie. 😊
    Super gdyby trafił do mnie gładki!

  18. Ania pisze:

    Uczę się pilnie języka rosyjskiego i przydałby mi się porządny notatnik do wynotowania ciekawych zwrotów i słówek.

  19. Bazgrolandia pisze:

    Notes bardzo chciałabym wykorzystać do rysowania Zentangle i innych prostych rysunków, które pomogą mi w pracy z uczniami w szkole podstawowej. Stworze sobie taki Bank Ikon 🙂

  20. Agnieszka pisze:

    W tym notesie zaczęłabym prowadzić taki prawdziwy Bullet Journal. Do tej pory korzystam z kalendarzy lub Happy Planner (dyskowy), które trochę „odpicowuję”, ale do prawdziwego BuJo mi daleko 😉 Pomiędzy tygodniówkami na pewno znalazłyby się sketchnotki, ponieważ z uporem maniaka szkolę się w myślografii (niestety w opłakanym skutkiem ;)).

  21. Szatalia pisze:

    Ten notes pozwoli mi zakończyć realizację projektu badawczego = dobrnę do końca doktoratu. Serio. Zostało mi jeszcze parę eksperymentów i bez dobrej organizacji będzie ciężko.
    Warto mieć w jednym miejscu
    – notatki z literatury (jednak ręczne >> komputerowe, bo sporo rysuję, a przy okazji ćwiczę print – piszę wtedy wolniej i więcej zostaje w głowie)
    – lista pomysłów do przetestowania lub informacji sprawdzenia
    – schematy eksperymentów (ile grup muszek muszę męczyć, ile grup przetestuję na dzień, jakie zabiegi będę na nich wykonywać)
    – oraz sprzętu (co z czym połączyć, w jakiej kolejności i na jakich ustawieniach puścić, żeby zmierzyć ile CO2 wydycha pojedyncza muszka?)
    – kalendarz hodowli (kiedy gotować pożywkę, przekładać muszki do nowych fiolek, mycie fiolek itd.)
    – ogólny kalendarz eksperymentów (kiedy zacząć hodowlę, żeby potem nie spędzić Wielkanocy/urlopu Męża w laboratorium?), konferencji, spotkań
    – notatki nt. pracy z licenjuszami (pomagają w moich eksperymentach, piszą z nich prace licencjackie – to też trzeba poorganizować, przemyśleć)
    I wiele więcej…
    To nie tak, że teraz dryfuję w chaosie, po prostu nowy zeszyt do zapisywania miliona rzeczy zawsze w cenie, ten dostał dobrą ocenę od wymagającej pod tym względem osoby ;), a dotychczasowy pomocnik się kończy. Listy zadań na dany dzień na szczęście mam w kalendarzu książkowym, więc spokój do końca roku , ale zrzucanie myśli i pomysłów oraz szerszą organizaję projektów oddzielam od typowych „to do”, bo bym się w niczym nie połapała 😉

  22. Olga pisze:

    Ponieważ trochę skomplikowało mi się życie i będę zmuszona do rezygnacji z części dotychczasowego stylu życia, chcę założyć sobie zeszyt dokumentujący wszystkie fajne wydarzenia i pozytywne chwile, które mnie spotkają i w których będę uczestniczyć. I to nie tylko takie oczywiste jak wycieczki czy spotkania z przyjaciółmi, ale również (a może przede wszystkim) takie drobiazgi życia codziennego, jak chociażby kwitnące krokusy spotkane na spacerze. Taki mój dziennik/ściąga z tego, że niezależnie co się dzieje bez naszej woli, zawsze spotyka mnie coś fajnego. A co to ma do konkursu? No właśnie notatnik w tak mega energetycznym kolorze, który byłby idealny na opisany przeze mnie cel 🙂

  23. MGD pisze:

    „Do czego planujesz wykorzystać notes Qbook?” Hm… Ponieważ ma elastyczną okładkę, idealnie nada się jako dziennik i szkicownik podróżniczy. A jeśli zainstaluję mu gumkę łapiącą kartki i uchwyt na długopis/ołówek, będzie to notes idealny do zapisków z wojaży 🙂

  24. emilia pisze:

    piekne są <3

    do czego by mi się przydał:)???
    ech długo by opowiadać…pasje rozwijają nas i cieszą…dla mnie są oderwaniem od rzeczywistości i od realnego czasu….ostatnio ten czas nie jest dla nas łaskawy…ciagłe zmartwienia….

    Qbook oderwie mnie od rzeczywistości…:) i poprawi humor bede mogła poćwiczyć rysowanie i pisanie akwarelami low it <3

  25. Ela pisze:

    Ja prowadziłabym w nim „kreatywne” notatki związane z moim szyciowym hobby. Zapisuję pomysły, idee, informacje odnoszące się do szycia, prowadzenia bloga na ten temat itd.
    Pozdrawiam

  26. Aleksandra pisze:

    Piękne są kolory tych notatników.
    Najbardziej mnie jednak urzekł pomarańczowy, który kojarzy mi się z Indiami, nagietkami i egzotycznym ciepłem. Używałam bym powtarzania hindi, a głównie dewanagari – pisma hinduskiego. Zaniedbałam je ostatnio i właśnie ćwiczenie printu mi to uzmysłowiło. Zapisywałabym w nim teksty piosenek, które uwielbiam, moje krótkie opisy czy tłumaczenia baśni. Na kartkach do wyrywania mogłam by umieszczać jakieś mądrości, a Indusi mają ich sporo:)

  27. Agnieszka pisze:

    Taki notes w mocnym kolorze zdecydowanie przydałby się po tej długiej, szarej zimie. Idealnie wpasowałby się w wiosenny klimat i dostarczyłby sporej dawki energii do działania. Chciałabym w nim umieścić sporo rzeczy, co mogłoby spowodować lekki nieład, ale jako osoba rysująca i malująca nie mam nic przeciwko artystycznemu bałaganowi. Myślę, że Qbook służyłby mi głównie jako art journal. Mogłabym się na nim lekko „wyżyć artystycznie”, robiąc niewielkie (albo czasem i większe) szkice dotyczące zarówno mojej codzienności jak i większych wydarzeń. Byłyby one dodatkowo uzupełnione różnego rodzaju wspomnieniami, przemyśleniami, a także cytatami, które wykaligrafowałabym brush penami. Chciałabym gdzieniegdzie poćwiczyć wyżej wspomnianą kaligrafię, dlatego alfabety i próby różnego pisma także byłyby obecne w tym zeszycie. Wklejałabym tam również pamiątki z wycieczek oraz bilety, np. z wypadów do kina. Na pewno znalazłyby się tam też przepisy na słodkości, które uwielbiam przyrządzać. Możliwe, że wprowadziłabym także coś w języku obcym- po francusku, który uwielbiam, lub po hiszpańsku, którego bardzo chcę się nauczyć. Pozdrawiam 🙂

  28. Marta pisze:

    Kaligrafią, brush letteringiem oraz bullet journalem zainteresowałam się od niedawna. Dla mnie, to niesamowite jak za pomocą atramentu i kawałka kartki można wyczarować takie cuda, obfitujące w drobne detale, ornamenty, które tworzą przepiękną całość. Gdybym wygrała ten notatnik z pewnością wykorzystałabym go jako mój osobisty, pierwszy i w pełni samodzielny planner 😉 Pewnie nie byłby idealny, pewnie nawet w połowie nie doścignąłby tych pięknych bujo, które można znaleźć w internecie, ale byłby mój i z pewnością włożyłabym wiele serca i czasu, żeby wyglądał jak najlepiej ! Notes pozwoliłby nie tylko uporządkować mi sprawy (też ważniejsze jak i te mniej 😀 ) ale także pomógłby mi wyzwolić w sobie większe pokłady artyzmu i kreatywności, której w końcu mogłabym dać upust 😉

  29. Emilka pisze:

    Lubię wszystko co ładne. Jestem taką trochę sroką 😉 Zainteresowały mnie boullet journaling, piękne pismo odręczne, kiedy widzę akwarele piszczę z wewnętrznej radości. Tylko brak na to wszystko czasu i środków, przecież jest tego tak dużo. W tym roku po raz trzeci zostanę mamą i to, co sobie postanowiłam to znaleźć czas na codzienną praktykę tego, czego lubię. Wiadomo przecież, że najlepsza mama to taka, która potrafi zadbać o siebie! I tu właśnie przydałby się taki piękny notes. Może ten śliczny niebieski? 🙂

  30. Anita pisze:

    Myślę, że każdy notes się przyda – ogólnie jestem osobą, która chomikuje takie rzeczy jak zeszyty, notatniki, karteczki. Lubię wszystko co składa się z papieru. Od kilku miesięcy prowadzę bujo, najpierw w zwykłym zeszycie w kratkę, a teraz w kropkowanym Narcissusie, który ma jak dla mnie za mały format (wolałabym zdecydowanie A5 bo on chociaż jest wymiarowy). Notes Qbook byłby dobrym rozwiązaniem, mogłabym przetestować coś nowego. Od niedawna także próbuję swoich sił w brushletteringu, kaligrafii i właśnie używając Twojego poradnika zaczęłam swoją przygodę z printem. Fajnie byłoby mieć wszystko w jednym miejscu, więc taki notes na pewno nie leżałby samotny i opuszczony 😉

  31. Cytrulina pisze:

    Ja wykorzystałabym notes Qbook, aby stworzyć z niego przepiśnik dla mamy! Moja mama znana jest z tego, że przygotowuje wspaniałe posiłki i te obiadowe i te deserowe i te świąteczne. Ale wszystkie swoje sprawdzone przepisy albo trzyma w głowie, albo na pojedynczych zatłuszczonych już (czyli sprawdzonych po wielokroć) karteczkach. I nieraz powtarzała mi, że musi się w końcu zabrać za ich spisanie, żeby w końcu były w jednym miejscu. Z przyjemnością przygotowałabym dla niej takie miejsce w notesie Qbook, który dodatkowo mogłabym ozdobić. A jaka cenna byłby to dla mnie pamiątka! Przepsy Mojej Mamy! Mniam!

  32. Maria pisze:

    A więc tak… (wiem, wiem, nie zaczyna się zdania od „więc”!):
    primo: mam mocne postanowienie popracować nad poprawą mojego ręcznego pisma;
    secundo: w związku z tym trafiłam na tego bloga, …
    tertio: … zapisałam się na newsletter i dostałam super e-book z nauką PRINTa;
    quarto: wygrzebałam z szuflady zapomnianego, najprostszego parkera, przepłukałam i zaczęłam używać;
    quinto: pisanie wychodzi mi coraz lepiej, ale…
    sexto:… ćwiczenie czyni mistrza!
    A zatem – septimo (wszakże siedem to liczba doskonała!): gdzież lepiej będzie mi się ćwiczyć sztukę pięknego, ręcznego pisania, jak nie w cudownym, niebieskim qbooku?!

  33. Ewa pisze:

    Postanowiłam wrócić do nauki języka włoskiego. Przeglądałam swoje notesy, ale żaden nie pasował do tego wyzwania. Ten cudowny niebieski – jak włoskie wakacyjne niebo czy zielony – energetyczny jak prawdziwy Włoch albo pomarańczowy – jak czerwona sycylijska pomarańcza. Ach! Już mam ochotę zacząć w nim pisać… Buona fortuna tutti!

  34. Magdalena pisze:

    Qbook wygląda bardzo nowocześnie i myślę, że idealnie nadawałby się na moje handletteringowe portfolio, które zamierzam stworzyć. Wyglądałabym z nim bardzo profesjonalnie.

  35. Lothi pisze:

    Od początku tego roku zaczęłam przygodę z Bullet Journalem. Wykorzystuję go głównie do planowania spotkań ze znajomymi, ale również do zaznaczania dat sprawdzianów (jako uczennica liceum). Dzięki Pani również postanowiłam uczyć się kaligrafii, jednak do tego wykorzystuję póki co pojedyncze kartki, które luźno latają po szufladach. QBook byłby świetnym kompendium do kaligrafii ale również do szybkich szkiców na nudnych lekcjach (a przyznaję, rysuję „na poważnie” od 3 lat a moje rysunki wędrowały do Niemiec czy chociażby 2-4 marca na Warsaw Motorcycle Show z jedną z moich idolek :>). Dzięki temu że można go zginać bez obawy o nieprzyjemne zagięcia z pewnością uratuje go to przed traktowaniem ucznia. Sama także lubuję się w nowoczesnym ale jednocześnie minimalistycznym stylu, a taki jest QBook 😀 Pozdrawiam gorąco

  36. Karolina pisze:

    W nowym Qbook’u chętnie zaczęłabym nową przygodę z kaligrafią. Jest to moje marzenie – zrobić coś dla siebie. Może nawet – dzięki niemu udałoby mi się bardziej uporządkować porządek dnia powszedniego😊 – zaglądając do tak pięknego notesu😊 Aż chce się coś zapisać!

  37. a. pisze:

    Nie ma czegoś takiego jak nadmiar notesów. 😉 Od zeszłego roku ćwiczę kaligrafię, handlettering i inne esy floresy brush penami, nota bene zainspirowana między innymi przez Pani blog (usiłuję tworzyć co miesiąc własne „koło wspomnień”). Dzięki różnym wyzwaniom z blogów i twórcom internetowym wróciłam po kilkunastu latach do rysowania i sprawia mi to sporo frajdy. Dlatego każdy notes przyjmę z otwartymi ramionami i napełnionym kałamarzem. Pozdrawiam serdecznie!

  38. Mahda404 pisze:

    Wykorzystałabym go do fiszek. Przed maturą przyda mi się ich sporo, bo zdaję 3 rozszerzenia, a nauka nie bardzo mi idzie. Liczę, że kolorowe fiszki pomogłyby mi w zmotywowaniu się do nauki i znacznie ułatwiłyby zapamiętywanie trudniejszych rzeczy.

  39. Ania pisze:

    Notes Qbook chciałabym wykorzystać do prowadzenia dziennika podróży- moim postanowieniem noworocznym jest podróżowanie, jednak aby nie umknęły mi chwile, drobiazgi i wrażenia chcę je spisywać w takim dzienniku. Opisywanie wrażeń będzie swoistym pamiętnikiem. Planuję wklejać tam zdjęcia selfies, bilety, serwetki z kawiarni- drobiazgi które po kilku miesiącach przeniosą mnie do odwiedzanych miejsc…

  40. Sagitta pisze:

    Qbooka wykorzystałabym do ćwiczeń kaligrafii, tudzież brushletteringu, ale w dość chyba nietypowy sposób. W maju przyjdzie na świat moja najpierwsiejsza z pierwszych córeczka 😍 Chciałabym w tym zeszycie zamieszczać listy wyprawkowe, zakupów, to-do i inne ważne do zapisania rzeczy, pisane właśnie w piękny, nowy dla mnie sposób. Czyli połączenie przyjemnego z pożytecznym, na co boję się, że nie będę miała czasu po pojawieniu się małej. Zielony Qbook bardzo by mi pomógł!

  41. Może przyszła pisarka? pisze:

    Wykorzystam go do pisania opowiadań. Mam na koncie kilkanaście opowiadań na wyrwanych kartkach z ze zeszytu i czas aby znalazły swoje miejsce. Od czasu do czasu pisze wiersze- one także powinny mieć swój „dom”.

  42. akwafrela pisze:

    Kiedyś mąż pokazał mi znalezione w odmętach internetu piękne ilustracje taty i córki, serię obrazków „Dad by my side”. Ostatnio, na instagramie znalazłam konto Snehzany Soosh i stała się ona dla mnie inspiracją do szlifowania swojego warsztatu. Dlatego niezależnie od koloru każdy gładki notes bardzo mnie ucieszy! 🙂

  43. Anna Kurtasz pisze:

    Cudowna wiosenna zieleń będzie doskonała, aby kontynuować w takim notatniku Dziennik Wdzięczności 🙂 Prowadzę go od początku stycznia, początkowo zapisywałam trzy miłe/przyjemne/szczęśliwe rzeczy, które wydarzyły się każdego dnia, a za które mogę być wdzięczna… Aktualnie wpis taki zabiera mi nawet stronę, ponieważ cieszą mnie nawet najmniejsze rzeczy (jak wczorajsza piękna pogoda, sadzenie bratków czy zmienianie słomy królikom…), więc aktualny zeszyt dość szybko się skończy 🙂 🙂 🙂

  44. Kasia ♥ pisze:

    Witaj. już jako nastolatka (20lat temu- proszę się nie śmiać :D) prowadziłam zapiski w stylu bullet journal- tylko wtedy nie miało ładnej nazwy. Planowałam naukę i wagary 😀 fajne czasy wielkich emocji, przyjaźni, imprez, dorastania czyt. burzy hormonów, miłości… prowadziłam nawet zapiski dla mojego chłopaka ale jemu się nie chciało tego czytać 😀 potem praca, duuużo pracy, i jeszcze więcej pracy i raczej zapiski w kalendarzu książkowym, chęci do pisania wspomnień były tylko czasu i sił zabrakło. Wiele wydarzeń, które doprowadziły do depresji. Walka z chorobą. Ciąża, opisywanie samopoczucia, emocji, obaw, przypływów macierzyńtwa- dla córci, dostanie je w prezencie. Potem jej narodziny, drobne zapiski o kolkach i karmieniu, więcej zdjęć bo tel pod lewą ręką, prawa zajęta zawsze i wielki kocioł 😀 znów mija kilka lat, choroba nawraca, lekarz nakazuje wręcz notować stany emocjonalne o trzech porach dnia i tak…(również dzięki Tobie) z chęcią powstało moje bujo, robię coś dla siebie, to mój czas by się zrelaksować, zrobić coś kreatywnego, opisać dzień… Pomaga 🙂
    od grudnia równolegle zaczęłam prowadzić kreatywne bujo dla mojej 5-cio letniej już córki, dostanie je na 18 urodziny razem ze wspomnieniami z ciąży. Przed nami mam nadzieję 13 kreatywnych lat, z pewnością będzie co pisać 🙂

  45. monka pisze:

    A ja od lat siedmiu, czyli od momentu urodzenia córki, prowadzę dziennik. Taki regularny, całkowicie codzienny dziennik. Najpierw jako przejęta matka świeżego dziecka zapisywałam wszystkie fakty (ile zjadła, kiedy zasnęła, jak bardzo przeraziła rodziców wyskoczeniem z łóżeczka…), potem trochę poszło w przemyślenia, do których zaczęłam dołączać zdjęcia, obrazki, bilety, laurki i suche kwiatki, a od pewnego momentu dopuściłam do tych zeszytów córkę i teraz często uzupełniamy je wspólnie – pisząc, rysując, dokładając Elsy i inne Minionki, zależnie od etapu życia. Powstało kilkanaście tomów, a że ja bardzo lubię pisać ręcznie i wielką wagę przywiązuję do jakości notatników, to zawsze wybieram takie lepsze. Jak Qbook 🙂 A żeby było śmieszniej, znakomita większość tych moich dzienników ma pomarańczowe okładki – i teraz też taką właśnie bym wybrała…

  46. Joanna pisze:

    Kiedy medytuję i przychodzą do mnie cudne spostrzeżenia i myśli, potrzebuję mieć zaraz po wyjściu z medytacji coś do notowania pod ręką.
    Te zapiski są dla mnie najcenniejszym skarbem. Moimi wskazówkami na życie.
    Qbook byłby idealny. Odpowiedni format, a kolory zawsze są wspaniałe, bo wtedy moc energii się zwiększa.
    No to tak bym sobie chciała popisać w tym notesiku… no, popisać bym chciała…

  47. Vanessa pisze:

    Już od dawna szukam notesu, który nie tylko skradłby moje serce ale także żeby szedł że mną przez życie. W związku z moim kierunkiem studiów jak I przyszłym zawodem, którym jest położnictwo wpadłam na cudowny pomysł. Chciałabym zapisywać każdy mój przyjęty samodzielnie poród, których póki co jest tylko 3! Do ukończenia studiów potrzebne mi aż 40, lecz w planach jest oczywiście dużo więcej. Byłaby to prosta pamiątka dla mnie I może inspiracja dla moich dzieci 🙂

  48. Kasia pisze:

    Wykorzystałabym go do rozkoszowania się zdobyczami z poznańskiego festiwalu kaligrafii:D Np. w końcu zakupiłam atrament z prawdziwego zdarzenia, w szkle, a nie plastikowe naboje i wciąż się boję dotknąć tego zachwycającego fioletu, traktuję jak świętość:))

  49. truskawka13 pisze:

    Taki notesik zmieściłby mnóstwo planów, myśli, marzeń i cytatów. Sądzę, że byłby idealnym miejscem do stworzenia nowego, truskawkowego mini-świata. Na każdej stronie oprócz liter zamieszkałyby ogniste motyle, wróżki tańczyłyby wokół lampionów splecionych ze słonecznych promieni, dostojne elfy snułyby swoje opowieści, w ciszy przerywanej niekiedy przepięknym słodkim śpiewem Liladrilli (ptaków, o ogonach w barwach tęczy). Czasami po niebie śmigałyby dumne smoki w jadeitowych i rubinowych pancerzach. Wszędzie rósłby gęsty, wiecznie zielony las, a nici światła słonecznego przenikałyby przez szmaragdowe korony drzew. Z kartek papieru wyrosłyby róże pod delikatnym dotknięciem pędzla…W powietrzy unosiłby się złoty, drobniutki pył i zapach czeremchy. Wszystko byłoby piękne, jasne i spokojne. Z pierwszych stron spoglądałaby z dumą królowa Neralisella Diamentowa o oczach barwy krwi i lawendy i włosach czarnych jak skrzydło kruka, ubrana w suknię w złocistym kolorze miodu, z delikatnymi błękitnymi wstążkami. Jej drobne, lecz silne dłonie dzierżyłyby miecz sprawiedliwego, wykuty z księżycowego światła przez centaury. W tym cud-królestwie białe wilki pilnowałyby porządku i równowaga trwałaby wiecznie. Byłby to kraj, gdzie słowa mają magiczną moc i mogą tworzyć, dzięki nim można sięgać gwiazd… Tak właśnie wykorzystałabym Qbook, tworząc wiecznie żywy świat 🙂

  50. Beata pisze:

    Qbooka zamieniłabym w życiorys moich dzieci. Piszę dla nich o nich. Staram się codziennie coś zapisać, z życia codziennego, ich zachowania, smutki i radości. Ulubione potrawy, muzyka, wklejam ich rysunki. Dostaną takie notesy na 18 urodziny😊

  51. Kasiek pisze:

    Znalazłam Twój blog w gąszczu internetowy, poczytałam i zakiełkowało… W sobotę wybrałam się po swój pierwszy brushpen…dostałam oczopląsu ale wybrałam…. Przy półce z notesami poległam… Naprawdę nie wiem, który wybrać, więc może TEN będzie się nadawał na ten pierwszy raz? 🙂

  52. Julka pisze:

    Mój Qbook byłby dla mnie podłożem dla burzy mózgów związanej zarówno z życiem prywatnym jak i działalnością, w której chciałabym się rozwijać, a o którą pytałam Cię pod jednym z ostatnich postów – chcę przekuć pasję handletteringu w dodatkową pracę. Lubię mieć wszystko w jednym miejscu, więc taki notes służyłby mi zarówno do ogarniania domu i wszędobylskiej, ale i chorowitej 4- latki (ah przepraszam, wg jej danych ma jednak 5 lat 😉 ), jak i do szkiców i planów zawodowych. Nie umiem znaleźć dla siebie odpowiedniego notatnika, kilka już wypróbowałam, ale ciągle to nie to, może Qbook okaże się tym jedynym? 🙂

  53. Maria pisze:

    No jak to na co? Takich pytań się nie zadaje bo jak jest nowy notes to zawsze przeznaczenie się znajdzie 😉 A tak serio to korzystam obecnie z Editions First i jak format, okładka, gumeczki mi się podobają to niestety intensywne turkusowe kropki zaczynają działać mi na nerwy 🙂 Na szczęście zaczynam powoli widzieć koniec i powolutku szukam następcy. Bardzo podobał mi się Twój opis notesu w Wielkim Teście Notesów i myślę, że polubilibyśmy się z Qbookiem 🙂 Z wielką przyjemnością zagospodarowałabym go na kolejne bujo!

  54. Qbook jest świetnym narzędziem biznesowym, jeśli można tak powiedzieć – używałabym go do notatek związanych z praca, czyli – byłby pełen kultury, bo jestem bibliotekarka odpowiedzialną za kontakty z mediami 🙂
    Tylne strony (wyrywane) posłużyłyby do luźnych notek. Czyste strony zapełniłabym planami ciekawych spotkań autorskich, warsztatów, a to wszystko ślicznym printem, którego staram się używać, żeby się po sobie rozczytać 😉

  55. Patrycja pisze:

    W takim notesie w końcu zaczęłabym naukę pisania printem 🙂 Cały czas nie mogę się za to zabrać, a ebook „Jak pisać ładniej – PRINT” cały czas leży wydrukowany na biurku i czeka… :)))

  56. Dora pisze:

    Od kilku tygodni jestem szczęściarą- moja pasja stała się pracą. Kaligrafuje dla restauracji, pubów, knajpek, ślubne plakaty itp. Notes przydałby mi się jako osobny planer- pracowniczy 😉 żeby nie pomylić wszystkich adresów i dat! Bo przecież nie będę zaśmiecać mojego „prywatnego” BuJo „pracą”… 😉

    • Julka pisze:

      O, po przeczytaniu Twojego komentarza cieszę się razem z Tobą! Marzę o tym, żeby swoje hobby zmienić w dodatkowe źródło dochodu 🙂 jestem ciekawa, czy kaligrafujesz w sensie dosłownym, czy bardziej jest to brushlettering? Jak zaczynałaś ze zleceniami? Sama rozesłałaś oferty ze swoimi pracami, czy jak to wyglądało? Będę wdzięczna za podzielenie się ze mną Twoim doświadczeniem. Jeśli nie chcesz pisać w komentarzu, to bardzo proszę skontaktuj się ze mną meilowo, konkurencją nie będę, a może pomożesz spełnić mi moje marzenie 🙂 mój adres julka1702@gmail.com

  57. Miśka (Dominika) pisze:

    A ja bym chciała w końcu na całego, na poważnie zabrać się za pisanie mojej książki i myślę, że ten notes jest idealny do moich zapisków 🙂

  58. Anee Dove pisze:

    Właśnie rozpoczęłam długo odkładaną w czasie przygodę z kaligrafią na warsztatach z Ewą Landowską. Zaczęłam od brush pena. Na co dzień zajmuje mnie ilustracja w stylu Urban-Sketching, bardzo cenię sobie rysunki połączone z tekstem i ładna typografią. Notes Qbook mógłby być dobrym miejscem na powstawanie szkiców ilustracja + tekst, na razie w wymiarze jednokolorowym, bez akwareli, w ramach projektowania, eksperymentowania i próbowania. Nowoczesny design notesu mam nadzieję, że dałby mi dodatkowego kopa, aby tworzyć w nim ciekawe ilustracje w połączeniu z tekstem. Pozdrowienia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.