Strona główna » MIGRACJA ZADAŃ W BULLET JOURNALU

MIGRACJA ZADAŃ W BULLET JOURNALU

Migracja to przesuwanie niewykonanych zadań na przyszłość albo zapisywanie ich wtedy, kiedy się pojawią. Bardzo przydatny element planowania.

Migracja bywa czasem mylona z prokrastynacją, odkładaniem zadań na „świętego Dygdy, co go nie ma nigdy”. Tymczasem twórca systemu Bullet Journal, Ryder Carroll, nazywa ją kamieniem węgielnym planowania. Zgadzam się z nim – to świetne narzędzie, ułatwiające zarządzanie zadaniami.

Strzałka oznaczająca migrację to jeden z moich ulubionych znaczników w BuJo. Używam jej na dwa sposoby, ułatwiając sobie planowanie codzienności.

sierysuje.pl migracja zadań BuJo

Przesuwanie zadań w czasie

Codziennie wieczorem siadam z moim Bullet Journalem i sprawdzam, które zaplanowane zadania udało mi się wykonać. To dobry moment na ocenę niezrealizowanych planów i refleksję, dlaczego ich nie spełniłam.

Jeśli dojdę do wniosku, że zadanie się zdezaktualizowało albo nie jest już dla mnie ważne, bezlitośnie je wykreślam. Jeśli nie jest warte przeniesienia – nie jest warte wykonania, proste.

Kiedy jednak uznam, że zadanie musi być zrobione – przepisuję je na kolejny dzień, albo (jeśli postanowię, że je wykonam ale w dalszej przyszłości) do kalendarza miesięcznego bądź Future Loga. Na zdjęciu przykładem takiego przeniesionego zadania jest poniedziałkowe ćwiczenie brush letteringu – nie trenowałam go, przeniosłam na wtorek.

Takie rozmyślania nad zadaniami na bieżąco są bardzo pomocne w planowaniu i zgadzam się z Carrollem co do rangi migracji. Wszak chodzi o to, by bulletjournaling, usprawniając organizację, przyniósł pozytywne zmiany w naszym życiu i czegoś nas nauczył.

sierysuje.pl migracja bullet journal

Migracja jako trzymanie ręki na pulsie

Innym sposobem na wykorzystanie migracji jest zarządzanie przy jej pomocy zadaniami, szczególnie (ale nie tylko) krótkoterminowymi. Spójrz na zdjęcie: jeśli w poniedziałek dowiaduję się, że w piątek mam coś do załatwienia (tu: spotkanie z koleżanką), zapisuję to w poniedziałkowej dniówce, od razu oznaczając strzałką i notując, kiedy ma być wykonane. Dla pewności mogę zadanie dopisać także w tygodniówce, kalendarzu miesięcznym lub Future Logu. Zadanie mogę codziennie przepisywać albo wtedy, kiedy przenoszę się w Bullet Journalu na kolejną stronę. Może się to wydawać pracochłonne, jednak trzymanie go cały czas przed oczami zwiększa szansę, że zostanie wykonane i – moim zdaniem – warto poświęcić chwilkę czasu na przenoszenie go do przodu. Takie użycie migracji sprawdza się szczególnie u osób zapominalskich – jak ja. 😉

Nie chce Ci się codziennie przepisywać zadania? Użyj samoprzylepnej karteczki post-it!

Wykorzystujesz migrację w swoim planowaniu przy pomocy Bullet Journala? Jeśli jej do tej pory unikałaś, to mam nadzieję że udało mi się Ciebie zachęcić do wykorzystania jej na co dzień.

Udostępnij:

4 komentarze

  1. Muszę bardziej skupić się na regularnej ewaluacji moich zadań i mojego planowania w ogóle. Od początku roku mój bullet journal jest jak jeden wielki brain dump, w którym zapisuję tylko rzeczy „żeby nie zapomnieć”.
    To 15 minut skupienia codziennie wieczorem naprawdę by mi się przydało…

    • Agata
      Agata pisze:

      Ja taki brain dump miałam poprzednio, w planerze, niestety wypisywanie zadań, spraw i pomysłów nie bardzo mi się przekładało na produktywność 😉 Teraz już jak pies Pawłowa rano i wieczorem (kilka minut, ale regularnie) rozliczam się z tego, co zrobiłam – i to działa!

  2. Cynka pisze:

    Bardzioprzydatny wpis, nie byłam pewna, jak to jest z migracją, starałam się wszystkie zadania na siłę zaliczać, a kiedy się nie udało, miałam wyrzuty sumienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.