Strona główna » JAK KALIGRAFOWAĆ LITERY „R” I „Z”

JAK KALIGRAFOWAĆ LITERY „R” I „Z”

„R” i „z” to litery kłopotliwe dla początkujących kaligrafów. Nie są tak proste do skonstruowania jak inne, na dodatek występują w kilku wersjach. Jak je pisać? W dzisiejszym wpisie rozłożę te litery na czynniki pierwsze.

Kiedy zaczynamy się uczyć kaligrafii i odkrywamy, że do wyboru są po dwie wersje liter r i z, zastanawiamy się: czy jedna z nich jest lepsza od drugiej?

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to (w kaligrafii) chodzi o wygodę i szybkość. Gdy prześledzimy historyczne kroje pism, to zauważymy, że w pewnym momencie pojawiły się alternatywne wersje niektórych liter. Skryba pisząc odręcznie starał się sobie ten proces uprościć i wybierał wygodniejszy kształt.

Na potrzeby tego artykułu będę pisała o „polskich” (czyli takich jak w naszej kursywie) i „francuskich” (jak w kursywie francuskiej) wersjach obu liter.

Dwie wersje litery r odnajdujemy na przykład w rodzinie pism zwanych gotyckimi, o łamanych literach kreślonych grubą kreską. Pisma gotyckie kojarzymy z Niemcami, ale używane były także w innych krajach, np. w Anglii, Danii i na Litwie. Należą do nich m.in. tekstura, fraktura, szwabacha czy dwudziestowieczny Sütterlin. W niektórych pismach gotyckich istniała, oprócz zwykłej kanciastej, także zaokrąglona wersja r (r rotunda). Wyglądała jak mała dwójka albo jak prawa strona wielkiej litery R. Używana była, jeśli poprzedzającą literą było o, b, d, h lub p, a także gdy w słowie występowało podwójne r (wtedy drugie było okrągłe).

Przykład takiej wersji r (wizualnie przypominającej dwójkę) można zobaczyć w słowach „or” i „Mayors” w tym tekście.

Także ucząc się Copperplate (kursywy angielskiej) możesz trafić na dwa sposoby pisania r. W znanej książce Davida Harrisa The Calligrapher’s Bible. 100 Complete Alphabets and How to Draw Them i w popularnym darmowym e-booku Josepha M. Vitolo Script in the Copperplate Style znajdziemy tylko jedną, klasyczną (czyli „polską”) wersję tej litery. W niektórych innych książkach czy instrukcjach on-line można spotkać albo obie albo tylko „francuską” jej odmianę.

W pismach amerykańskich pochodnych od Copperplate zazwyczaj pisze się r „francuskie”, np. w Spencerianie czy szkolnych kursywach d’Nealian i Zaner-Bloser. Wyjątkiem jest pismo Palmera – pokazując obie wersje, autor uważa, że wygodniejsza do szybkiego pisania jest „polska”.

Jak wygląda litera „r” w szkolnych pismach kursywnych w Niemczech i Czechach

Szkolna kursywa francuska

W kaligrafii nowoczesnej panuje dowolność, choć częściej spotykamy „francuskie” r (bo jest popularniejsze w Stanach, skąd pochodzi większość specjalizujacych się we freestylowej kaligrafii artystów).

francuskie r łatwiej wykaligrafować…

…jednak trzeba się nauczyć, jak je pisać – Polacy często robią to nieprawidłowo; zwróć uwagę, że pozioma kreska nie prowadzi do góry.

polskie r zazwyczaj lepiej pasuje do tekstów w naszym języku…

…ale trzeba uważać, aby nie wyglądało jak v.

 

Także litera z ma dwie wersje. „Polska” wywodzi się od protosynajskiego zajin z drugiego tysiąclecia przed naszą erą, a wygląda jak w łacińskiej kapitale.

„Francuska” postać litery z już na pierwszy rzut oka kojarzy się z grecką zetą. W ten sposób zapisuje się z także w cyrylicy (używanej współcześnie nie tylko w Rosji, ale także w Bułgarii, Serbii czy na Ukrainie).

Jak widać na zdjęciu powyżej, „francuskie” z znajdujemy – jako alternatywną wersję tej litery – w pismach gotyckich (jako „z z ogonkiem”, geschwänztes Z) , a później w Copperplate i pismach pochodnych.

W Copperplate oraz stworzonych na bazie tego kroju Spencerianie, piśmie Palmera i pismach szkolnych (d’Nealian, Zaner-Bloser) „po francusku” pisze się nie tylko małą, ale i wielką literę „Z”.

Pisana z poziomym daszkiem „francuska” wersja z może się kojarzyć z (wymawianą jak nasze ż) literą Ezh, jednak jest po prostu graficznym wariantem litery z.

W kaligrafii nowoczesnej częściej spotykamy „francuskie” z, jednak ja jestem zwolenniczką naszego. Uważam je nie tylko za ładniejsze, ale i łatwiejsze do napisania.

„francuskie” z może się mylić z trójką…

…a „polskie” z dwójką, dlatego decydując się na którąś wersję, pisz ją czytelnie.

r i z według mistrza Tatucha

W książce Tatucha nie ma instrukcji, jak pisać „francuskie” wersje liter, zaczerpnęłam je z e-booka Josepha M. Vitolo. Zwróć uwagę, że przy małym r pętelka jest nieco powyżej łuku.

We wspominanym już na blogu przedwojennym podręczniku Stefana Tatucha Nauka pisma użytkowego i ozdobnego znajdujemy dokładne instrukcje, jak pisać r i z. Co prawda książka ta dotyczy głównie pisma szkolnego (choć pokazuje także kroje ozdobne takie jak pismo rondowe czy fraktura), jednak na tyle cenię tego autora, że polecam lekturę wszystkim polskojęzycznym początkującym kaligrafom. Ucząc się z Internetu, od zagranicznych artystów, naśladujemy początkowo ich styl. A to, co dobrze wygląda po angielsku, niekoniecznie będzie pasowało do polskiego tekstu. Poszukując własnego stylu, zastanawiając się nad swoimi wersjami różnych liter, warto to wziąć pod uwagę. Książkę Tatucha można przeczytać w bibliotekach cyfrowych.

Według Tatucha, litera r „powstaje z laski krzywej, u góry zgiętej. Z prawej strony ma przyczepioną małą laskę u dołu zgiętą, sięgającą do ⅓ wysokości pola środkowego. Laska mała połączona jest z główną za pomocą rzutowej, wychodzącej od jej środka”. Tłumacząc na współczesną nomenklaturę są to: łuk górny, łącznik i węzełek.

„Francuskie” r natomiast, to łącznik, pętelka i nieco zdeformowany łuk dolny (pętelkę można zastąpić węzełkiem).

Tatuch: litera z to „dwa wężyki, górny i dolny, połączone ze sobą kreską cienką (…). Wężyki sięgają do ⅓ pola środkowego, zaś kreska cienka łącząca oba wężyki, jakkolwiek idzie z góry na dół, wykonana ma być bez nacisku (cienko)”.

Innymi słowy są to dwie małe fale i łącznik.

A jak ja piszę litery r i z?

Proponowane przeze mnie różne warianty obu liter, zarówno proste, jak i ozdobne, zainspirują Cię – mam nadzieję – do własnych eksperymentów.

Oto jak można kaligrafować literę r:

A tutaj moje wariacje na temat litery z:

Sama zaczynałam od naśladowania zagranicznych kaligrafów, czyli od wersji „francuskich”. Wyglądało to tak sobie. Po pewnym czasie doszłam do wniosku, że podoba mi się tylko nasza wersja z i innej teraz nie używam. W stosunku do r nie jestem tak ortodoksyjna – stosuję oba rodzaje, wybierając je na wyczucie. 😉  Co ciekawe, podobne podejście mieli autorzy „Podręcznika do kaligrafii” z 1905 roku: Józef Czarnecki, Stefan Tatuch i Józef Szablowski – co prawda uczyli „naszych” wersji liter, ale w dość trudnym do ładnego napisania dwuznaku rz radzili stosować „francuskie” r, uważając że „jest łatwe i wdzięczne do połączenia” z literą z.

Moją kaligrafię znajdziesz na przykład na Instagramie.

Miłego pisania!

Historyczne wersje liter napisałam według wspomnianych w tekście książek Davida Harrisa, Stefana Tatucha, „The Palmer Method of Business Writing” Austina Palmera oraz Wikipedii.

Udostępnij:

6 komentarzy

  1. A.Czapski pisze:

    Chapeau bas Pani Agatko. Czytam Pani stronę z przyjemnością, wprost „bije” z niej miłość do tego, o czym Pani pisze. Niezwykle ciekawe informacje podane w wielce zachęcający sposób. Jestem już na emeryturze i niech sobie Pani wyobrazi przekonała mnie Pani do sięgnięcia po wieczne pióro i prób kaligraficznych.

    Kłaniam się

    A. Czapski

  2. Ola pisze:

    Bardzo ciekawy tekst. Szacun za zebranie w jednym miejscu tylu wersji zapisu. Zawsze uważałam, że ludzie, którzy umieją czytać pisma gotyckie mają ogromną wiedzę tajemną.
    Mi w późnej podstawówce (przełom lat 80 i 90) strasznie podobała się rosyjska litera a – duże a. Ach ten zakrętas .. 🙂 W ogóle nauka czytania i pisania cyrylicy to była świetna przygoda i do dziś procentuje, choć wtedy nie cierpiałam rosyjskiego. W liceum uczyłam się francuskiego i poznałam to francuskie r, ale nie trafiło do mnie.

    • Agata
      Agata pisze:

      Ja musiałam pismo gotyckie czytać na stopień na germanistyce 😛 Cyrylicę bardzo lubię, choć trudniej mi się ją czyta niż pismo łacińskie przez to, że litery w zasadzie nie mają wydłużeń górnych i dolnych.

      Pozdrawiam i dziękuję, faktycznie sporo się napracowałam przy tym artykule 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.