Strona główna » NAUKA CZYTANIA I PISANIA W ELEMENTARZU MARIANA FALSKIEGO

NAUKA CZYTANIA I PISANIA W ELEMENTARZU MARIANA FALSKIEGO

Co sprawiło, że elementarz Mariana Falskiego był tak lubiany przez uczniów i ceniony przez nauczycieli? Na czym polegała prosta a skuteczna metoda Falskiego?

Jeśli jeszcze nie znasz poprzedniego artykułu o elementarzu Mariana Falskiego, koniecznie go przeczytaj! Opisałam w nim kim był autor, skąd się wzięła Ala i jak wyglądał As. Dziś skupię się na metodzie, dzięki której ten podręcznik odniósł taki sukces.

Po literce przez trzy lata

sierysuje.pl stary elementarz Feliksa Wrotnowskiego 1851
„Elementarz dla dzieci polskich” Feliksa Wrotnowskiego z roku 1851 to rzędy słów do sylabizowania. Jest poważny i nudny. Nie widać po nim, że to podręcznik dla małych dzieci.

Przez wiele wiele lat dzieci uczyły się czytać tzw. metodą abecadłowania. Była ona potwornie nużąca dla dzieci i nauczycieli. Polegała na chóralnym recytowaniu alfabetu w tę i we w tę przez pierwszy rok nauki i rozpoznawaniu liter w elementarzu przez drugi. Dopiero w trzeciej klasie zaczynano składać litery w sylaby. Zważywszy, że wiele dzieci kończyło edukację na kilku klasach, nic dziwnego, że większość opuszczała szkołę nie umiejąc płynnie czytać ani poprawnie pisać.

Tę mało skuteczną metodę zastąpiono fonetyczną (dźwiękową), a potem sylabową. Rozkładano wyrazy na głoski, pokazywano odpowiadające im litery, po czym znowu z liter (znaków graficznych) składano wyrazy. Oczywistą wadą takiego sposobu nauczania jest inne brzmienie liter pojedynczych, a inne – tych samych liter w słowie. Przykładem niech będzie jabłko wymawiane (prawidłowo po polsku) jap + bezdźwięczne ł + ko.

Postępowy Promyk

sierysuje.pl elementarz Konrada Prószyńskiego Promyka
Skromnie wydany elementarz Prószyńskiego „Obrazowa nauka czytania…” urozmaicony rysunkami i zagadkami, pokazywał jak z poznanych liter i sylab budować nowe wyrazy. Autorowi zależało, aby nauka dawała radość.

Prekursorem nowocześniejszego podejścia do nauki czytania i pisania był Konrad Prószyński (znany pod pseudonimem Kazimierz Promyk). W 1875 roku wydał on skierowany do samouków „Elementarz, na którym nauczysz czytać w 5 lub w 8 tygodni”. Do śmierci autora wydano go w milionie egzemplarzy! Niezwykle popularne były także inne elementarze Prószyńskiego („Pierwsza książeczka dla wprawy w czytaniu” i „Prawdziwe opowiadania, czyli druga książeczka do czytania”), zaś jego „Obrazowa nauka czytania dla użytku szkolnego, domowego i dla samouków” została pod koniec XIX wieku przez brytyjskie towarzystwo naukowe uznana za najlepszy elementarz świata.

Promyk, dobrze pamiętający swoje własne szkolne katusze sylabizowania, postanowił naukę czytania uczynić nie tylko skuteczną, ale i przyjemną dla ucznia. Jego metoda polegała na wprowadzaniu samogłosek, kojarzeniu ich z prościutkimi wyrazami (u – ul) przy pomocy obrazków, naprowadzaniu dzieci rysunkami na spółgłoski (u plus l to ul), a potem pokazywanie „wariacji na temat” (ul ule uli, i tak dalej). Wszystko to w lekkiej formie rysunkowych zabaw dających dzieciom dużo frajdy.

Promyk zmarł w 1908 roku, czyli dwa lata przed publikacją pierwszego wydania elementarza Mariana Falskiego, który – być może nim zainspirowany – poszedł o krok dalej: odszedł całkowicie od liter i sylab, za punkt wyjścia biorąc wyrazy.

Metoda Mariana Falskiego

sierysuje.pl elementarz Mariana Falskiego
W okresie przedelementarzowym, dzieci poznawały bohaterów podręcznika z obrazków i razem z nimi oswajały się ze szkołą.

Wraz z podręcznikiem, Falski opracował wskazówki metodyczne dla nauczycieli, w których dokładnie wyłożył proponowany przez siebie sposób uczenia (tak zwaną metodę wyrazowo-analityczną). Otóż pierwsze tygodnie nauki miały być poświęcone oswojeniu dzieci ze szkołą, wdrożeniu ich do systematycznej pracy na lekcjach (tak zwany okres przedelementarzowy). W tym czasie nauczyciel miał się skupiać na pokazywaniu dzieciom obrazków, opowiadaniu o nich, uczeniu piosenek i wierszyków, zachęcaniu do rysowania. Potem następowała nauka czytania i pisania (okres elementarzowy), a umieszczone na końcu podręcznika czytanki i wierszyki dzieci mogły czytać samodzielnie (okres poelementarzowy). Krój pisma w znaczącej części „Elementarza” imitował pismo odręczne, dopiero później pojawiały się wyrazy i zdania drukowane.

Na początku podręcznika były tak zwane wyrazy podstawowe, służące do poznania czystych dźwięków – dzieci poznawały je już w okresie przedelementarzowym. Te pierwsze wyrazy nieco się zmieniały na przestrzeni lat (początkowo As, to, Ala, i w elementarzu z roku 1971, który posiadam – As, Ala, i, Ola). Można z nich było łatwo budować inne proste słowa: osa, tato, lala, stoi, Lola, a później prościutkie zdania (Ala i As. Ola i lala Oli. To tato Ali.).

Falski postulował, aby zdania były żywe i ciekawe, był zdecydowanym przeciwnikiem bezsensownych rymowanek typowych dla dawniejszych elementarzy („Oj dana, dana, ta nowa sukmana, okrywa kolana; kolana okrywa ta sukmana siwa”).

Litery po słowach

sierysuje.pl elementarz Mariana Falskiego
Ale frajda: z literek tworzących słowa As, Ala i Ola można składać inne wyrazy, a nawet całe zdania!

Dopiero po opanowaniu przez dzieci słów i prostych zdań następowało rozkładanie ich na litery (na początku podręcznika były to litery ściśle odpowiadające głoskom). Pojawiające się kolejno w elementarzu wyrazy były krótkie (często jednosylabowe) i dobrze znane dzieciom, czy to z codziennego życia, czy to z okresu przedelementarzowego (kiedy to poznały z obrazków Alę, Asa i ich świat).

Na potwierdzenie skuteczności metody obranej przez Mariana Falskiego przytacza się badania z pisania ze słuchu przeprowadzone na uczniach czwartej-piątej klasy szkoły podstawowej. W latach 50. dzieci robiły 1 błąd na 10-12 słów. Obecnie – jeden na 3-4 wyrazy.

Jak Marian Falski uczył dzieci pisać

sierysuje.pl elementarz Mariana Falskiego nauka czytania i pisania
Pismo drukowane pojawia się w dalszej części podręcznika.

Autor „Elementarza” przywiązywał dużą wagę do pisania i kaligrafii rozumianej jako staranne, estetyczne pismo. Dzieci uczyły się pisać równolegle z nauką czytania, czyli pisały wyrazy zanim poznały składające się na nie litery. Dzięki temu od razu dowiadywały się, jaka jest prawidłowa pisownia tych słów, które piszemy inaczej niż wymawiamy.

Przez znaczną część nauki dzieci pracowały tylko z tekstem pisanym (drukowanym czcionką imitującą pismo odręczne. Autorzy krojów liter byli wymieniani na stronie tytułowej „Elementarza” – w pierwszym wydaniu podręcznika z 1910 roku był to Klemens Kostecki). W moim „Elementarzu” (z roku 1971) druk pojawia się dopiero na stronie 98. W ostatnim wydaniu podręcznika, które ukazało się już po śmierci Mariana Falskiego zostały wprowadzone zmiany i znaki drukowane były wprowadzane od początku, równolegle z pisanymi. Zapewne autor doszedł do wniosku, że dzieci we współczesnym świecie są z nimi opatrzone już w wieku przedszkolnym.

Krój pisma w „Elementarzu”

sierysuje.pl elementarz Falskiego litery
Elementarzowe litery są bardzo okrągłe i dziecinne. Chcąc w starszych klasach wyrobić sobie własny charakter pisma, dzieci zdane są na siebie – szkoła nie proponuje żadnego innego wzoru.

Aby zastanowić się nad kształtem liter w piśmie szkolnym, trzeba zdać sobie sprawę z kilku etapów w nauce pisania. Na początku chodzi o to, aby przyswoić sobie kształt liter, zrozumieć jak się ze sobą łączą tworząc wyrazy. To czas „oswajania” pisadła (ołówka, później długopisu czy pióra), wyrabiania motoryki ręki. Dopiero później (w drugiej klasie, czyli już po etapie elementarza) uczeń zaczyna pisać coraz swobodniej. I dopiero wtedy można pomyśleć o estetyce pisma. Tak działo się przed wojną i tuż po niej, kiedy w ramach lekcji polskiego dzieci miały zajęcia z kaligrafii poczynając od drugiej klasy. Prościutkie okrągłe pismo elementarzowe ustępowało bardziej eleganckiemu, kształtnemu i lekko pochylonemu.

Kiedy przestano uczyć kaligrafii szkolnej, bazą do kształtowania indywidualnego pisma odręcznego stało się owo uczone w pierwszej klasie (bądźmy szczerzy, niezbyt urodziwe) pismo elementarzowe. Jak większość osób, które się uczyły z elementarza Falskiego, mam duży sentyment do tego pisma, jednak oceniając je obiektywnie – literki są za okrągłe, łączone niekiedy w dziwaczny sposób i zupełnie nie rozumiem dlaczego ogonki ą i ę są skierowane w odwrotną stronę. Pismo uczone obecnie wygląda bardzo podobnie i opiera się na wzorze z początku lat 60. opracowanym przez Instytut Pedagogiki.

Na zdjęciu w nagłówku widać mój zeszyt z drugiej klasy – litery wciąż są bardzo okrągłe (i, o zgrozo, lekko pochylone w lewo). Ładniejszy charakter pisma wyrobiłam sobie dopiero pod koniec podstawówki. W liceum już trudno byłoby się w moich literach doszukać elementarzowych pierwowzorów. A kiedy ukształtowało się Wasze pismo, pamiętacie?

Jeśli spodobał Ci się artykuł, nie wahaj się go udostępnić, klikając poniżej. Marzysz o ładniejszym piśmie odręcznym? Przetestuj print, w którym litery nie łączą się ze sobą. Specjalny ebook z kursem printu otrzymuje każdy subskrybent mojego newslettera. Chcesz się go nauczyć?

Udostępnij:

10 komentarzy

  1. Sikoreczka pisze:

    Nauka pisania. Jak tak patrzę, to za chwilę będziemy pisać ale komputerowo. Zeszytem będzie laptop.
    Mimo wszystko ładnie opisałaś ‚historię elementarza’. Lubię Elementarz.

    • Agata
      Agata pisze:

      Trochę tak już jest… Na szczęście wielu młodych, a nawet bardzo młodych ludzi na przekór temu trendowi chce ładnie pisać i lubi analogowe zapiski. Mam więc nadzieję, że pismo ręczne nie odejdzie całkiem do lamusa.

  2. Małgosia K. pisze:

    Jestem pod wrażeniem, to wspaniały artykuł, opisałaś mnóstwo interesujących szczegółów! Uczyłam się z Falskiego, więc czytam to wszystko z zainteresowaniem i pewnym sentymentem :).
    Pierwszy elementarz dostałam od starszej kuzynki zanim poszłam do szkoły i to z niego uczyłam się czytania, a potem pisania. Potem miałam szczęście do dobrych nauczycielek, które uczyły kaligrafii, a później pilnowały, żebyśmy ładnie pisali. Pod koniec podstawówki (8-klasowej) lubiłam eksperymentować z różnymi rodzajami pisma i w sumie to chyba nigdy nie bazgrałam, nawet szybkie notatki na studiach starałam się robić czytelnie (dla własnego dobra). Teraz bardzo dużo piszę na komputerze, ale nadal lubię pismo odręczne :).

    • Agata
      Agata pisze:

      Hej Małgosiu, bardzo mi miło czytać takie komentarze, bo lubię pisać tego typu artykuły, a że są bardzo pracochłonne, to cieszą słowa uznania od Czytelników 🙂
      U mnie niestety nauczycielka nie zwracała uwagi na pismo, nie przypominam sobie żadnych uwag czy wskazówek, poza krzyczeniem na chłopców-niedbaluchów. A z racji wieku musiała mieć w szkole kaligrafię, zresztą pięknie pisała…
      Ja z pismem eksperymentowałam w pierwszej klasie liceum, bardzo mi się spodobało, jak pisze jedna z koleżanek i „podkradłam” jej kilka literek, np. „a” takie jak drukowane, pisałam tak przez wiele lat (w zasadzie dopóty dopóki się nie nauczyłam printu).
      Pozdrawiam!

  3. K pisze:

    Uwielbiam ten elementarz. Kupiłam go swojemu synowi jak tylko poszedł do szkoły. Mam sentyment do literek A , M i N i do tej pory piszę ich „starą” wersję.

    • Agata
      Agata pisze:

      Ja też wróciłam do tych wersji M i N (A piszę takie, jak na dole, czyli „dorosłe”). Moje dzieci też się z niego uczyły 🙂

  4. Daria Stolarska pisze:

    Zacznę od nauki czytania – nauczyłam się tego jak miałam jakieś 4 lata. Znałam na pamięć bajki czytane przez mamę, babcię, ciocie, do tego razem z prababcią studiowałam program telewizyjny. Kiedy ktoś mi czytał, palcem śledziłam tekst i szybko zorientowałam się, że jedna grupka znaczków to jeden wyraz. I tak nauczyłam się czytać od razu płynnie od razu całymi zdaniami. Nie znałam poszczególnych liter i nie umiałam sylabizować! Kiedy poszłam do przyszkolnej zerówki umiałam pisać wyłącznie dużymi drukowanymi literami pojedyncze słowa.
    Pisać uczyłam się tak naprawdę dopiero w pierwszej klasie. Miałam ten podręcznik z Dorotką na okładce. Przez pierwsze trzy lata nie udało mi się nauczyć ładnego pisania, a później było coraz gorzej. Bardziej skupiałam się na treści niż na ładnym wyglądzie. W sumie począwszy od klasy czwartej nauczyciele zaczęli nam pozwalać na eksperymenty z charakterem pisma. Pamiętam u koleżanek kropki w formie kółeczka i wydłużenia dolne liter zakończone odwróconym serduszkiem. Mnie to nie bawiło. Ale jedną z pierwszych zmian była podmiana szkolnego s na drukowane i t na krzyżyk.

    W liceum na charakter pisma już nikt nie patrzył, o ile mógł się doczytać, na studiach było dużo notowania, więc mój charakter pisma pogorszył się niesłychanie. Dopiero teraz, dzięki Twojej grupie na FB opanowałam print i piszę „jak człowiek” 😉

    Fajna jest świadomość, że charakter pisma nie jest dany raz na zawsze i można go dowolnie kształtować, a nawet pisać różnymi stylami w zależności od upodobania. Że to kwestia regularnych ćwiczeń, a nie jakiegoś wrodzonego talentu.

    • Agata
      Agata pisze:

      Tak, ja też w sumie nie tak dawno odkryłam (na sobie), że da się zmienić pismo i to wcale nie jest aż takie trudne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.