Strona główna » POSTANOWIENIA NOWOROCZNE – CZY ROBIĆ, JAK DOTRZYMAĆ?

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE – CZY ROBIĆ, JAK DOTRZYMAĆ?

Co trzeci Polak robi postanowienia noworoczne, dotrzymuje ich tylko co dwudziesty. Nowy Rok jawi się nam czystą, niezapisaną jeszcze kartką, którą możemy wypełnić tak, jak chcemy. I zmienić życie na lepsze. Czy spisywanie z początkiem roku postanowień ma sens? A jeśli tak, to jak się zmusić do ich zrealizowania?

Od czasów licealnych zapisywałam sobie w kalendarzyku postanowienia noworoczne. Z latami się zmieniały, ale łączyło je jedno: były bardzo ogólnikowe. „Schudnąć”, „napisać książkę”, „być szczęśliwą”, „nauczyć się angielskiego/włoskiego/hiszpańskiego”. Jeśli udawało mi się je zrealizować, to tylko przypadkiem. Odkąd jednak zaczęłam świadomie planować i zmieniłam podejście do pierwszostyczniowych rytuałów – zaczęły przynosić efekty!

Cele zamiast postanowień

Uwielbiam pierwsze dni nowego roku – mam wtedy wiele zapału i cudowne poczucie możliwości. Że będzie lepiej. Że się uda. Też tak masz? Warto wykorzystać magię symbolicznego nowego początku. Aby jednak zadziałała, zamiast czarować, trzeba usiąść i zaplanować. A potem działać.

Ja robię to tak:

  zakończyć, co było. Zanim wytyczam noworoczne cele, rozliczam się z minionego roku. Z dużą dozą pozytywnego nastawienia do samej siebie. Błędy staram się sobie wytłumaczyć i raczej wysnuć z nich wnioski, niż się samobiczować. Sukcesy – docenić i samą siebie uściskać, że dałam radę. W podsumowaniu roku uwzględnić nie tylko materialne konkrety, ale także emocje, pozytywne zaskoczenia, inspiracje. W moim przypadku taką bardzo fajną rzeczą w roku 2019 było zadbanie o siebie fizycznie i psychicznie. Cieszę się, że mi się to udało i wdzięczna jestem nie tylko sobie, ale i ludziom, którzy się do tego przyczynili.

 cele i plany zamiast postanowień. Już nie formułuję ogólników, tylko konkretne długofalowe cele. Precyzyjnie je sobie rozpisuję, rozbijam na mniejsze i jeszcze mniejsze podcele, i wyznaczam terminy. O planowaniu dużych celów pisałam tutaj, a także na konkretnym przykładzie mojego podręcznika ładnego pisania pokazałam, jak to robię.

siły na zamiary. Wytyczam realistyczne zadania. Moim zeszłorocznym celem było schudnięcie – zapisałam go sobie w moim BuJo w Nowy Rok i z marszu porzuciłam słodycze. To przyniosło pierwsze efekty i pomogło mi nastawić się mentalnie na walkę o szczuplejszą sylwetkę. Sposób odżywiania zmieniłam dopiero po kilku tygodniach, a wiosną zaczęłąm się ruszać na miarę moich możliwości, czasu i chęci. Zamiast kolejny raz kupować karnet do fitness clubu i go nie używać, zaczęłąm dużo chodzić. Najpierw kilometr czy dwa, a potem kilka (prawie) codziennie. Było to przyjemne, poprawiało mi nastrój i kondycję, a jednocześnie nie robiłam nic na siłę. Chudłam zaś powoli i po troszku, nie przy pomocy diety-cud, ale korekty sposobu odżywiania. Efekt? 14 kg mniej!

padłaś? powstań! Znacie to hasełko motywacyjne „Padłaś? Powstań, popraw koronę i zasuwaj!”. Dokładnie tak radzę robić. Każdemu zdarzają się błędy, wpadki, nawroty złych nawyków.  Trzeba je brać pod uwagę i trzymać pod kontrolą. Ja na przykład wiem, że mam skłonność do prokrastynacji. Odkąd sama przed sobą to przyznałam, radzę sobie z nią całkiem nieźle.

Dla portfela – i dla ducha

Wytyczając noworoczne strategie nie popełnij błędu, który szczególnie często robią osoby prowadzące własne biznesy. Nie ograniczaj się do cyferek na koncie, zasięgów blogowych czy płatnych współpracy. To bardzo ważne, ale wyznacz sobie także coś, co nie da ci wymiernych korzyści, a po prostu Cię uszczęśliwi. W moim przypadku będzie to ćwiczenie każdego miesiąca nowego stylu kaligraficznego lub handletteringowego, prowadzenie rysunkowego pamiętnika, jeszcze bardziej intensywne dbanie o włosy i robienie głupich min, czyli face yoga. Dużo więcej urban sketchingu. Bardzo bardzo bardzo chciałabym też wyjechać w tym roku do ukochanej Grecji. A jeśli czas pozwoli, to jeszcze przed końcem roku zająć się ceramiką.

W porównaniu z czekającym mnie wydaniem książki (a może nawet dwóch!) i rozkręcaniem firmy te cele wydają się błahe, ale wcale tak na nie nie patrzę, bo jestem przekonana, że znacznie poprawią mój poziom zadowolenia z życia.

  • Pierwszy stycznia to symboliczna data, na ogół w Nowy Rok nie mamy siły na planowanie. Wystarczy, jeśli swoje tegoroczne plany spiszesz w pierwszej połowie stycznia.
  • Bullet Journal, idealne narzędzie do planowania
  • Moje podsumowanie roku 2018 i plany na 2019. Sporo udało mi się zrealizować, ale własnej pracowni jeszcze niestety nie mam.
  • Słowo roku – drogowskaz na najbliższe dwanaście miesięcy. Wciąż myślę nad moim!

A jakie są Twoje tegoroczne cele, postanowienia noworoczne, styczniowe plany i marzenia?

Udostępnij:

15 komentarzy

    • Agata
      Agata pisze:

      Nie bądź zła! Zastanów się nad tym postanowieniem – ciężko się przemóc by coś zrobić, jeśli nie chce się tego naprawdę i szczerze. Pisałam o tym w artykule o budowaniu nawyków. Jeśli to jest coś, co byłoby dobre dla Ciebie z jakiegoś powodu (np. rzucenie palenia) a cięzko Ci tego dotrzymać, zmień strategię, może trzeba się za to zabrać metodą małych kroczków (w przykładzie z paleniem – najpierw ograniczyć). Na pewno warto usiąść i się zastanowić, złość piękności szkodzi 🙂

      Powodzenia!

      • Ola92222 pisze:

        Dziekuje dalas mi do myslenia. Nie chce pisac publicznie co to za postanowienie, ale rzeczywiscie jest jakis opor. Musze to przeanalizowac. Madra z ciebie kobieta

        • Agata
          Agata pisze:

          Ola, nie ma za co, ja tylko podpowiadam – to Ty musisz włożyć wysiłek w zdefiniowanie celu (postanowienia noworocznego), zastanowienie się, czy i jak go zrealizować i zabranie się za to. Może trochę zmienić cel, może to nie czas na realizację? Trudno teoretyzować, w każdym razie trzymam kciuki!

          Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.