Strona główna » JAK KREATYWNIE PLANOWAĆ W BUJO. BULLET JOURNAL W PIGUŁCE

JAK KREATYWNIE PLANOWAĆ W BUJO. BULLET JOURNAL W PIGUŁCE

sierysuje.pl bujo bullet journal

Każdego dnia kilkadziesiąt osób zagląda po informacje, jak zacząć Bullet Journal. Świetnie trafiliście! Oto linki do artykułów o BuJo. Ściągawka z kreatywnego planowania!

Bullet Journaling podbija świat, bo jest maksymalnie spersonalizowanym sposobem planowania. Jeśli denerwują Cię gotowe kalendarze, porzucasz wypasione planery po kilku tygodniach, a jednocześnie chcesz mieć kontrolę nad swoim czasem – jest duża szansa na to, że pokochasz BuJo. Ja nie rozstaję się z moim notesem od ponad dwóch lat!

Czym jest Bullet Journal i po co mi on

sierysuje.pl blog bullet journal bujo

Bullet Journal to zeszyt/notes, w którym Ty decydujesz, ile miejsca każdego dnia poświęcisz na planowanie. Zdarzają się „dni lenia”, wyjazdy, choroby – nie musisz wtedy nic notować, bo nie ma nic do załatwienia. Innym razem sprawa goni sprawę – wtedy lista zadań może być bardzo długa. W tradycyjnym kalendarzu z gotowymi rubrykami taka elastyczność jest niemożliwa.

Zawsze powtarzam, że Bullet Journal to kreatywne planowanie dopasowane do Twoich potrzeb. A także zmieniające się wraz z Twoim życiem, podążające za Twoimi oczekiwaniami. Tego Ci nie da żaden gotowy planer.

Wszystkie podstawowe informacje o BuJo znajdziesz w tym artykule. Dołączyłam do niego prezent – ściągawkę do zapisania na dysku albo wydrukowania.

Czego potrzebuję, aby zacząć planowanie w BuJo?

Aby zacząć BuJo potrzebujesz tylko notesu i czegoś do pisania! Nie kupuj na zapas kolorowych cienkopisów, zakreślaczy, flamastrów, naklejek i taśm washi. Być może wcale nie będziesz ich używać, bo okaże się, że preferujesz styl minimalistyczny, a kolorowe ozdoby Cię rozpraszają.

Zanim zaczniesz bulletjournalować na serio, koniecznie przetestuj tę metodę przez 2-3 tygodnie. W najtańszym zeszycie, zwykłym długopisem. Zastanów się, co się u Ciebie sprawdza, a czego nie potrzebujesz. Ja na przykład przez ponad rok w ogóle nie używałam tygodniówek. Jakiś czas temu do nich wróciłam, ale w bardzo okrojonej postaci (tylko kilka priorytetów na bieżący tydzień). Po prostu na moje potrzeby wystarcza kalendarz miesięczny i dniówki. Praktycznie nie mam w moim notesie habit trackerów. Nie wierzę w wyrabianie nawyków na siłę i po prostu nie chcę się frustrować pustymi okienkami w tabelkach. Nie praktykuję też popularnego u amerykańskich bulletjournalistek „wyrażania wdzięczności”, czyli codziennego wypisywania dwóch czy trzech rzeczy, za które jestem wdzięczna. Są dni, kiedy nie jestem wdzięczna, a są dni, kiedy tych fajnych rzeczy jest dużo. Kiedyś notowałam je sobie w dniówkach – teraz w ogóle nie zapisuję ich w Bullet Journalu.

Tygodniówki, tabelki i dziennik wdzięczności przetestowałam przez jakiś czas i oceniłam, czy u mnie się to sprawdza, czy nie. Tobie też radzę – eksperymentuj, ile tylko możesz! Testuj, sprawdzaj, a potem zdecyduj, co Ci pasuje. Pamiętaj, że Bullet Journal jest dla Ciebie – nie dla publiki na Instagramie czy w grupie facebookowej. Nikt Cię nie nauczy planowania, musisz to zrobić samodzielnie metodą prób i błędów.

Przeczytaj artykuł o tygodniówkach i o habit trackerach. A jeśli szukasz dobrego notesu (bo na przykład piszesz piórem), zobacz moje testy: pierwszy i drugi. Znajdziesz w nich tak popularne notatniki jak Leuchtturm1917, Memo Book czy Paperblanks. A tutaj jest porównanie trzech notesów, w których prowadziłam BuJo (Leuchtturm1917, Oxford Journal i Nuuna)

Ale ja nie mam zdolności artystycznych i czasu na rysowanie!

sierysuje.pl kreatywne planowanie bujo

W Bullet Journalu nic nie musisz. A już na pewno nie musisz rysować czy kaligrafować! Wiele osób lubi ozdabiać BuJo, bo je to relaksuje albo po prostu lepiej się im pracuje z ładnym notesem. Ale to absolutnie nie jest obowiązek. To jest Twoje centrum zarządzania, może być „brzydkie”, jednokolorowe, pokreślone. Ważne jest tylko jedno: Bullet Journal powinien Ci pomagać ogarniać codzienność.

Zobacz, jak mój Bullet Journal zmieniał się przez dwa lata. Każdy z pięciu zapisanych notesów był inny, bo szukałam swojego sposobu na kreatywne planowanie. Teraz stawiam na (umiarkowany 😉 ) minimalizm, ale czy to jest mój docelowy styl prowadzenia BuJo? Naprawdę, nie mam pojęcia.

Czy Bullet Journal to tylko planowanie?

sierysuje.pl kreatywne planowanie w bujo

Skądże! Możesz go traktować tylko jako spersonalizowany planer, ale równie dobrze może to być także pamiętnik, notes do nauki (np. języka obcego), szkicownik czy zeszyt do kaligrafii. Wiele osób prowadzi w BuJo tak zwane kolekcje (czyli spisy różnych rzeczy: książek do przeczytania, seriali do obejrzenia, kosmetyków do przetestowania, miast do odwiedzenia). Można także realizować w tym notesie wyzwania np. #kreatywnebujo albo #doskonalimypismo.

W tym tekście opowiadam, jak wykorzystuję Bullet Journal w czasie podróży/na wakacjach. Tutaj jest tutorial, jak zrobić koło wspomnień (widoczne na zdjęciu powyżej) do uwieczniania najciekawszych wydarzeń miesiąca. Może Cię także zainteresuje post o moich kolekcjach. Kolekcje po pewnym czasie przeniosłam do oddzielnego segregatora – to bardzo praktyczne rozwiązanie.  A tutaj mam dla Ciebie poradnik, jak robić w BuJo ładne napisy.

Ja nie mam zadań – czy potrzebuję BuJo?

Na pewno masz zadania! Jeśli uczysz się w szkole/na studiach, to Twoimi zadaniami są prace domowe, zaliczenia, egzaminy. Bullet Journal pomaga Ci je monitorować, aby nic nie przegapić. Moja dwunastoletnia córka Maja korzysta z BuJo – zapisuje w nim na przykład terminy klasówek i robi notatki z lektur.

Jesteś na urlopie wychowawczym? Mamy też korzystają z tego systemu – notują pory karmień, etapy rozwoju dziecka, terminy wizyt lekarskich i zalecenia medyczne.

Całe dnie spędzasz w pracy, gdzie korzystasz z planera albo aplikacji? W BuJo możesz zapisywać to, co robisz w czasie wolnym (treningi sportowe, dbanie o linię, plany posiłków, zabiegi kosmetyczne).

A ja nie chcę mieć Bullet Journala, i już!

sierysuje.pl bujo bullet journal planer

Może i tak się zdarzyć, że BuJo to nie jest system dla Ciebie. Być może świetnie się odnajdujesz w kalendarzach. Bywa, że ktoś po przetestowaniu tej metody planowania wraca do gotowych planerów. Mają one tę zaletę, że łatwo w nich zaplanować sprawy bardzo odległe czasowo. Jeśli Bullet Journal – mimo testowania – nie jest dla Ciebie wygodny, nie trzymaj się go na siłę. Nie podążaj za modą: pamiętaj, że liczą się wyniki, a nie technika planowania.

Jeśli zastanawiasz się, jak sobie poradzisz z planowaniem przyszłości w BuJo – przeczytaj moje rady. Jest kilka sposobów, aby zapisać nawet sprawy do załatwienia za kilka lat.

Artykuł będę uzupełniała w miarę pojawiania się na blogu nowych artykułów o BuJo. Podziel się nim z innymi klikając ikonkę poniżej – niech wiedzą, jak skutecznie planować!

Udostępnij:

6 komentarzy

  1. Małgosia K. pisze:

    Należę do tych, którzy uważają, że bujo nie jest im potrzebne, szare komórki w strefie planowania mam tak wytrenowane, że nic mi nie umyka 🙂 … ale nigdy nie mówię „nigdy” :). Czytam wpisy poświęcone bujo, bo dawno temu, zanim nastała ta moda, próbowałam robić coś w tym stylu, lubiłam mieć pozapisywane różne plany i próbowałam je kontrolować, więc rozumiem, że wiele osób tego potrzebuje, no i ciekawi mnie jak to się teraz robi i jakie są efekty. Ale nie o tym chciałam…
    Moją uwagę zwróciło Twoje zdanie o wyrażaniu wdzięczności. Piszesz, że czasem nie czujesz żadnej wdzięczności – a ja myślę, że to zapisywanie wdzięczności służy właśnie temu, żeby człowiek nawet w tych trudnych dniach, kiedy wszystko jest do bani, spróbował znaleźć jakieś jasne punkty. Ja to praktykuję tak tylko w myślach, nie zapisuję, ale w ramach wieczornego podsumowania dnia staram się wyszukać w nim to, co jest pozytywne, nawet jeśli na pozór nic pozytywnego nie było. To mnie jakby przygotowuje na odbieranie złych zdarzeń w założeniu, że nie ma tego złego, co by czegoś dobrego w sobie nie niosło, i powoduje, że z każdym kolejnym dniem mam coraz większy dystans do negatywnych sytuacji. Myślę więc, że ta amerykańska moda bardzo by się u nas przydała, bo my jesteśmy narodem raczej narzekającym :).

    • Agata
      Agata pisze:

      Małgosiu, chodziło mi o mechaniczne wpisywanie w rubryczki dwóch czy trzech spraw dziennie. Czułam się niekomfortowo, kiedy dzień był nieudany, a ja siedziałam nad bujo gryząc pióro;) i wymyślając, za cóż mogłabym być wdzięczna. A kiedy indziej takich rzeczy było zdecydowanie więcej niż trzy. Samo wyszukiwanie pozytywnych momentów uważam jak najbardziej za godne polecenia! Nie przypadł mi do gustu ten gotowy schemat w postaci listy. Lubię sobie zapisywać dobre chwile, ale nie na siłę.

      A co do braku Bullet Journala to podziwiam, ja bez niego jak bez ręki 😀 pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.