Strona główna » UNCJAŁA – PRZYBORY I JAK MI IDZIE NAUKA (część 2.)

UNCJAŁA – PRZYBORY I JAK MI IDZIE NAUKA (część 2.)

Jeśli chcesz się uczyć kaligrafii klasycznej to uncjała – piękne pismo najstarszych średniowiecznych dokumentów – jest dobrym wyborem. Nie jest trudna, a na dodatek ma tylko wielkie litery. 

Uncjały uczę się samodzielnie, ćwicząc prawie codziennie. Jak mi idzie, czym i po czym piszę?

Co to za krój pisma, dlaczego zaczęłam się uczyć uncjały i z jakich materiałów korzystam – czytaj w poprzednim wpisie.

sierysuje.pl przybory do kaligrafii

Masz do wyboru kilka opcji narzędzi do kaligrafowania uncjałą, w różnych cenach. Kupisz je online lub stacjonarnie w sklepach z przyborami do kaligrafii, plastycznych i niektórych papierniczych.

  • Ścięta stalówka na obsadce. Autorki „Pięknej litery” (książki, z której się uczę uncjały) Ewa Landowska i Barbara Bodziony polecają szerokość stalówki 2 lub 2½ mm, firm Brause, Mitchell lub Speedball. Stalówkę i obsadkę kupisz stacjonarnie lub online w sklepie z przyborami do kaligrafii. Do pisania stalówką nadają się tusze kaligraficzne, atramenty do piór wiecznych, płynne akwarele (jak Ecoline albo Liquarell) lub tusze rysunkowe.
  • Pióro wieczne do kaligrafii. Ja uczę się uncjały piórem Parallel firmy Pilot, o rozmiarze stalówki 2,4 mm. Jest to pióro na naboje (uwaga, atrament bardzo przebija!), do wyboru są cztery szerokości stalówki, od 1½ do 6 mm. Inne pióra do kaligrafii ze ściętą stalówką to np. Pilot Plumix, Rotring ArtPen, Schaeffer, Lamy Joy.
  • Flamastry do kaligrafii z szeroką końcówką. Mam dwa takie flamastry – „Calligraphy” firmy Marvy (czarny i brązowy o szerokości końcówki 2 i 3½ mm). Inne pisaki ze ściętą końcówką to np. Kuretake Zig Calligraphy, Pigma Graphic Sakura, Manuscript.

Papier do kaligrafii powinien być gładki, informacje o konkretnych polecanych przeze mnie rodzajach znajdziesz w tym artykule. Ja ćwiczę uncjałę w zeszycie w kratkę Oxford i w bloku Rhodia. Można także pisać po papierze do drukarki, niektóre bardzo dobrze współpracują ze stalówką i atramentem.

Ile czasu poświęcam na naukę?

Jak każdy krój pisma uncjała wymaga systematycznych ćwiczeń. Ja postanowiłam trenować ją codziennie przez (co najmniej) kwadrans. Ustawiam sobie minutnik w telefonie i kiedy czas upłynie decyduję, czy kończę ćwiczenia, czy jeszcze trochę popiszę. Można oczywiście poświęcić nauce więcej czasu lub ćwiczyć rzadziej, a dłużej. Ważne, by było to regularnie i od podstaw, to znaczy zaczynać od ćwiczeń, stopniowo poznawać litery (najlepiej nie alfabetycznie, lecz grupując te, które mają podobną budowę), a dopiero potem uczyć się słów (czyli tego, jak litery harmonijnie zestawiać, aby nie znajdowały się ani za blisko, ani za daleko od siebie).

Ponieważ trafił w moje ręce podręcznik uncjały krok po kroku, postanowiłam uczyć się według niego, to znaczy poznawać litery w takiej kolejności i kształcie, jak to proponuje autorka, Barbara Bodziony. Wielkim plusem tej książki jest rozdział poświęcony błędom – dzięki niemu mogę na bieżąco sama siebie korygować.

Jak mi idzie kaligrafowanie uncjałą?

Nauka to dla mnie przyjemność, bo uncjała bardzo mi się podoba. Przyzwyczajona do swobody kaligrafii nowoczesnej, powoli przyzwyczajam się do precyzji klasycznego kroju pisma. Trochę czasu musiałam poświęcić na „przesiadkę” z fleksującej/elastycznej stalówki na ściętą.

W tej chwili największą trudność sprawia mi zachowanie harmonijnego rytmu pisma, wyczucie odległości między literami w słowach. To niełatwe, bo w uncjale niektóre litery są okrągłe (O, C, E, M), inne cienkie (I, J, L) – kiedy ze sobą sąsiadują, trzeba się zastanowić, jak je rozmieścić.  Również pod względem trudności pisania litery są zróżnicowane – jedne „same się piszą”, ale z kilkoma wciąż walczę. Niektóre z liter proponowanych w „Pięknej literze” będę chciała sobie zmienić na inne, na przykład T, jednak zrobię to w momencie, kiedy już poczuję się swobodnie z całym alfabetem.

W najbliższym czasie koniecznie chcę sobie kupić ściętą stalówkę. Parallel jest bardzo przyjemny do nauki, ale nic nie zastąpi staroświeckiego uroku stalówki zanurzanej w kałamarzu.

Przede mną jeszcze sporo do nauczenia, ale widzę już efekty systematycznej pracy. Mam też pomysły na – całkiem nowoczesne – wykorzystanie zdobytych już umiejętności. Za jakiś czas pokażę na blogu moje postępy.

Udostępnij:

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.