Strona główna » BULLET JOURNAL – CO ZAPISYWAĆ W DNIÓWKACH

BULLET JOURNAL – CO ZAPISYWAĆ W DNIÓWKACH

Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie korespondencja mailowa z młodziutką Czytelniczką bloga. Pytała, co konkretnie zapisywać w dniówkach – postanowiłam wziąć dziś na tapet ten temat, bo już kilkakrotnie go poruszaliście.

Jeśli jesteś początkującym użytkownikiem Bullet Journala, polecam Ci wcześniejsze artykuły na ten temat. Znajdziesz je w zakładce się planuje. Szczególnie zachęcam Cię do przeczytania wpisów:

Bullet Journal w pigułce

Bullet Journal dla początkujących (plus ściągawka w prezencie!)

Czy trzeba robić dniówki w Bullet Journalu?

sierysuje.pl dniówki Bullet Journal
Moje dniówki w 2017 roku

Zanim napiszę, co moim zdaniem powinno się zapisywać w dniówkach, zastanówmy się, czy w ogóle „trzeba” robić dailies. W książkach czy artykułach o BuJo często pojawiają się spisy elementów, które koniecznie muszą się znaleźć w kreatywnym planerze. Są to między innymi dniówki, klucz i kolekcje. Otóż – jest to piramidalna bzdura. Co więcej, większość osób, które od kilku lat prowadzą Bullet Journal, wcale nie ma ani klucza, ani kolekcji. Dniówki również nie są obowiązkowe, choć większość osób z nich korzysta. W Bullet Journalu powinno znaleźć się to, co Tobie pasuje i ułatwia planowanie codzienności na obecnym etapie życia.

Z dniówek korzystałam przez kilka lat, miałam wtedy dzieci w podstawówce i prowadziłam dom dla pięciu osób. Rozkręcałam bloga, byłam bardzo aktywna w mediach społecznościowych, przymierzałam się do przekształcenia swoich kreatywnych pasji w pracę. Teraz moje życie wygląda nieco inaczej. Dzieci są licealistami i szybkim krokiem zmierzają ku dorosłości, nie muszę już im organizować każdego aspektu życia. Wiele spraw, których musiałam pilnować w BuJo stało się rutyną, o której pamiętam i nie mam potrzeby codziennego ich notowania i odhaczania. Nie korzystam teraz z dniówek.

artykuł o dniówkach (zwróć uwagę, jak zmieniło się moje podejście do tematu od 2017 roku)

Czy dniówki muszą być drobiazgowe?

sierysuje.pl dniówki w Bullet Journalu
Bez dniówek w 2021 roku

No dobrze, ja nie mam dniówek, ale co z Tobą? Jeśli jesteś na początku swojej bulletjournalowej drogi, radziłabym Ci z nich nie rezygnować. Prawdopodobnie spodziewasz się, że dzięki BuJo lepiej zorganizujesz swoje życie – dniówki mogą być w tym bardzo pomocne. Dokładne rozpisywanie każdego dnia spraw do załatwiania i rozliczanie się z ich wykonania działa bardzo mobilizująco.

Nie oglądaj się na innych tworząc dniówki. Pamiętam, że kiedyś w wielkiej międzynarodowej grupie facebookowej wynikła burzliwa dyskusja, gdy jedna z kobiet pokazała, że w dniówkach zaznacza, kiedy myje włosy. Uznano tę czynność za tak oczywistą, że nie wymaga zapisywania. Tymczasem osoba ta miała depresję i notowanie takich spraw jak mycie głowy, zębów czy codzienny prysznic bardzo jej pomagało. Odkąd korzystam z Bullet Journala (a to już 6,5 roku!!!) różnie toczyło się moje życie – czasem przez kilka dni nie zaglądałam do notesu, a czasem czułam wewnętrzną potrzebę rozpisywania jednego dnia na dwóch czy trzech stronach.

Priorytetem zawsze powinna być użyteczność, dlatego nie należy się zastanawiać, co wypada i co jest modne, tylko tak korzystać z Bullet Journala, aby sprawdzał się jako narzędzie planowania.

Jak ewoluowały moje dniówki

sierysuje.pl dniówki w BuJo
Mój Bullet Journal w 2016 roku

W moim pierwszym prawdziwym BuJo, który prowadziłam w pomarańczowym Leuchtturmie1917 dniówki były bardzo rozbudowane. Był to czas zachłyśnięcia się ideą bulletjournalingu, wysiadywania godzinami w tematycznych grupach, testowania wszelkich możliwych sposobów planowania. W BuJo zapisywałam temperaturę powietrza, godziny wschodu i zachodu słońca, uczyłam się w nim kaligrafii, tworzyłam jedną kolekcję po drugiej. Cowieczorny rytuał sprawdzania, które zadania wykonałam i planowania kolejnego dnia pomagał w walce z prokrastynacją i uczył, jak sobie organizować życie jako freelancerka. Bullet Journalowi poświęcałam wiele czasu, bardzo dużą wagę przywiązywałam do jego wyglądu, pokazywałam go na Instagramie i Facebooku. Kiedy mnie to zmęczyło, zwróciłam się ku minimalizmowi. Dniówki wciąż były drobiazgowo rozpisane, a notes wymuskany, ale odetchnęłam z ulgą, bo zniknęło wrażenie, że siedzę i ozdabiam notes zamiast działać.

W ostatnich miesiącach mój Bullet Journal uprościł się na tyle, że zamiast dniówek mam tylko tygodniówki. To wcale nie znaczy, że tak będzie już zawsze. Bullet Journal się zmienia tak, jak zmieniamy się my i nasze życie. W tej chwili wystarczy mi zapisywanie spraw do załatwienia w układzie tygodniowym – przeważnie mieszczą się na jednej stronie notesu. Oprócz ozdobnej strony rozpoczynającej kolejny miesiąc nie ozdabiam już BuJo, „wyrosłam” również z kolekcji, bo przestało mnie bawić spisywanie filmów/książek (choć wciąż mam swój Book Journal)/zabiegów kosmetycznych/pomysłów na obiady itp. itd. Nie ćwiczę w planerze kaligrafii, nie rysuję – mam do tego osobne notesy. Również sprawy zawodowe powędrowały w inne miejsce.

Tak to wygląda u mnie, Ty musisz wypracować własny system planowania. Miej świadomość, że będzie on się zmieniał – bo przecież inne jest życie uczennicy, a inne emerytki, inne młodej mamy, a inne skupionej na karierze zawodowej singielki. Zachęcam Cię do eksperymentów, na początek polecam jednak tradycyjne podejście do dniówek, to znaczy korzystanie z nich na co dzień i zapisywanie w nich przede wszystkim codziennych zadań do wykonania.

Udostępnij:

2 komentarze

  1. A. pisze:

    Dzięki wielkie za post z przypominajką o utylitarnym charakterze bullet journala! Podoba mi się właśnie ta dowolność bujo i to, że defacto nie trzeba go prowadzić w jakimś wybitnie wyszukanym notatniku żeby spełniał swoją rolę. Oczywiście dojście do tej konkluzji zajęło mi stanowczo zbyt wiele czasu, i nieeeeeeeee absolutnie nie pojawiła się taka rada tu na blogu. Wcale! Absolutnie!

    No ale przecież ta mnogość tematów i atramentów do wykorzystania….no jak tu nie ulec urokowi barw jesieni czy tematyce oscylującej dookoła jakiegoś konkretnego nurtu w malarstwie? Czy planowanie ze zdobieniem w taki sposób u mnie się sprawdziło? Nieeeee, ale to już
    okazała się być kwestia świeżo zdiagnozowanego ADHD

    Powodzenia wszystkim uczących się swojego BuJo !

    • Agata
      Agata pisze:

      Hah, no chyba wszyscy przeszliśmy etap maniakalnego kupowania notesów, pisaków, rysowania, ozdabiania i przede wszystkim oglądania godzinami na Instagramie 🙂

      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.