Strona główna » ZIELONY KOLOR W AKWARELI

ZIELONY KOLOR W AKWARELI

Symbol nadziei i zazdrości, szczęścia i niewierności, płodności i śmierci. Zielony to niezwykła barwa – także w malarstwie. Bo chociaż bez trudu kupimy farby w tym kolorze, większość artystów ich nie używa. Jak sobie radzą? Grają w zielone!

Kolory akwareli to temat-rzeka. Sporo już na ten temat pisałam na blogu.

Tu przeczytasz o czerni i bieli. Podobnie jak zielonych, malarze unikają farb w tych barwach.

Fascynująca historia pigmentów. Robiono je z suszonych robaków, trucizn albo kamieni szlachetnych!

Jakie kolory akwareli kupić na początek?

Nadzieja ma kolor zielony

sierysuje.pl kolor zielony w akwarelach
Paleta zieleni stworzona przez naturę jest imponująca!

Wystarczy rozejrzeć się dookoła, aby wzrok odnalazł coś zielonego – to kolor najczęściej występujący w naturze. Odpowiada za to chlorofil obecny w liściach roślin. Stąd najczęstsze skojarzenia związane z tą barwą: natura, świeżość, relaks, harmonia. Przebywanie wśród zieleni koi układ nerwowy i dodaje sił, dlatego w miejscach takich jak szkoły, hale fabryczne czy szpitale często maluje się ściany na ten kolor.

Jednak nie zawsze i nie wszędzie zielony niesie pozytywne przesłanie – w średniowieczu oznaczał śmierć, zło, a nawet diabła i wzbudzał lęk. Współcześnie nie jest lubiany w Chinach, bo symbolizuje niewierność. Szekspir zazdrość nazwał „zielonookim potworem”, dziś także zdarza się nam powiedzieć, że ktoś „pozieleniał z zazdrości”. Generalnie jednak odbieramy ten kolor pozytywnie, dowodem na to jest jego obecność w logach bardzo wielu firm (jak Starbucks, Spotify, BP, Animal Planet, Lacoste czy Herbapol).

Z „artystycznego” punktu widzenia zielony to mieszanka żółtego i niebieskiego. Na kole barw naprzeciwko zielonego znajduje się czerwony (a ściślej magenta) – po zmieszaniu ich otrzymamy szary; nazywamy je kolorami dopełniającymi.

Akwarele w pigułce.

Artykuł, w którym pisałam o kole barw.

Skąd się bierze zieloną farbę?

Pytanie pozornie bez sensu. W sklepie – przecież każda firma produkująca farby ma w ofercie kilka czy kilkanaście odcieni. W akwarelowej linii Białe Noce rosyjskiej marki Newskaja Palitra kupimy dziewięć zieleni, a Renesans i Winsor&Newton mają ich po dwanaście. Tyle że próbując namalować tymi zieleniami przyrodę (na przykład liście) możemy mieć problem, bo ciężko uzyskać naturalny efekt. Dlatego ja – chociaż mam w swoich pudełkach z akwarelami kilka zieleni – zazwyczaj mieszam je sama. Podobnie robi wielu znanych mi malujących akwarelami artystów. Dziś chciałabym Ciebie także do tego zachęcić.

Samodzielne mieszanie kolorów nie tylko poszerza (niemal do nieskończoności) naszą paletę, także pomaga oswoić się z akwarelami i lepiej je poznać. To co, gramy w zielone?

Jak ulepszyć zieloną farbę?

Na początek przyjrzyjmy się zieleniom, które już mamy. Ja posiadam ich osiem. To zieleń Hookera Renesansu, soczysty zielony (sap green) i zieleń trwała (permanent green) Schmincke, zieleń chromowa (oxide of chromium green), zielony (green original) Białych Nocy oraz limonkowy (yellow green), głęboka zieleń (deep green) i szmaragdowy (viridian) Pentela. Większość to zupełnie nietrafione odcienie wybrane w sklepach internetowych na początku mojej artystycznej drogi, które niemal nieużywane leżą w szufladzie. Na co dzień używam tylko dwóch – sap green i zieleni Hookera.

Gotowe zielenie możemy „podkręcić” dodając do nich inne kolory, może to być żółty (otrzymamy wtedy cieplejszy odcień), niebieski (chłodniejszy odcień) albo kolor uzupełniający czyli czerwień (neutralny, przygaszony odcień). Eksperymenty takie najlepiej udają się z jedno- lub dwupigmentowymi farbami, na przykład z soczystą zielenią (sap green, składa się z P.Y. 153 i P.G. 7), zielenią ftalową (phtalo green P.G. 7) czy szmaragdem (viridian P.G. 18).

Na zdjęciu powyżej widać, jak zmieniła się moja soczysta zieleń pod wpływem innych farb. Zmniejszając lub zwiększając ilość dodanego koloru, a także rozcieńczając otrzymaną mieszankę wodą można w efekcie otrzymać kilkadziesiąt (jeśli nie kilkaset) zupełnie nowych odcieni!

Domowa fabryka zieleni

Jeszcze większe możliwości daje mieszanie żółci i niebieskości. Wybrałam pięć odcieni niebieskiego i osiem żółtego, i zmieszałam każdy z każdym. Wśród uzyskanych czterdziestu nowych barw jest kilka bardzo ciekawych. Oczywiście, tutaj także można (a nawet trzeba 😉 ) eksperymentować z proporcjami. Im więcej żółci, tym jaśniejszy i cieplejszy efekt. A jeśli dodamy trzeci kolor? Życia nie wystarczy na zabawę!

Aby się nie pogubić wymalowałam sobie wzornik widoczny na zdjęciu powyżej. Jest on bardzo przydatny – załóżmy, że zechcę namalować liść. Po przyłożeniu go do wzornika mogę łatwo znaleźć barwę możliwie najbardziej podobną.

Z płynnej akwareli Renesansu Liquarel żółty cytrynowy nr 105 i błękitu pruskiego – zmieszanych w różnych proporcjach – powstały cztery odcienie widoczne na mniejszym podłużnym wzorniku.

Zagraj ze mną w zielone!

Aby Ci pokazać praktyczne zastosowanie własnoręcznie ukręconych zieleni namalowałam wieniec oliwny. Najpierw wygooglałam gałązki drzewa oliwkowego i przyjrzałam się kształtom oraz kolorom liści.

sierysuje.pl kolor zielony w akwareli
Liście drzewa oliwkowego w kilku odcieniach zielonego

Są wąskie, dość długie, w kolorze – nomen omen – oliwkowym, jaśniejsze (jakby posrebrzane) od spodu. Po konsultacji z moim próbnikiem wybrałam możliwie podobne odcienie zielonego i zabrałam się do pracy. Także owoce – czyli oliwki – są na moim obrazku zielone, tyle że bardzo ciemne (dużo niebieskiego, mało żółtego).

Ciekawa jestem, czy masz wśród swoich farb jakieś ulubione zielenie? Lubisz ten kolor?

Udostępnij:

10 komentarzy

  1. Qulleczka pisze:

    Hej 🙂
    Zielony to mój najukochańszy kolor! Cała rodzina i znajomi wiedzą, że mam na jego punkcie bzika!
    Bardzo dziękuję Ci za to, jak dokładnie go opisałaś 🙂 Uwielbiam Twoje poradniki, bo zawsze dodajesz tak dużo zdjęć i wyjaśniasz jak chłop krowie na poboczu. A ja jestem w tym temacie całkiem zielona! (żart mi wyszedł niespodzianie)
    Pozdrawiam ciepło!

    • Agata
      Agata pisze:

      Dziękuję! Ja mam od dziecka bzika na punkcie turkusowego 😉

      Staram się zawsze pisać tak, żeby to było zrozumiałe dla początkujących, czyli zielonych 😀

      Ściskam!

  2. Janina pisze:

    Bardzo ciekawe. Ja dopiero raczkuję w malowaniu dzięki Pani blogowi zresztą. Mam kupiony zestaw akwareli, ale sprubuję zagrać w zielone:-)

  3. Małgosia K. pisze:

    Super wpis, bardzo pomocne informacje! Z zieleniami zawsze mam problem, te gotowe są rzeczywiście na ogół beznadziejnie sztuczne. Poeksperymentuję z polecanymi przez Ciebie barwami. Dla mnie odkryciem była ultramaryna, z którą wychodzą mi najfajniejsze mieszanki, nie tylko zresztą z żółcią.
    Zrobiłam sobie kiedyś podobny próbnik jak Twój, pisałam o tym tutaj – http://sztukawpapilotach.blogspot.com/2017/05/projekt-akwarele-2-przygotowania-do.html . Inspiracją były Twoje wcześniejsze posty o mieszaniu kolorów oraz genialna strona pana Krzysztofa Kowalskiego. Twój blog i strona p. Kowalskiego to dwa miejsca w sieci, z których czerpię najwięcej wiedzy w temacie malowania akwarelami. Dziękuję!

    • Agata
      Agata pisze:

      Małgosiu, zaskoczyłaś mnie tą (dawną) niechęcią do ultramaryny – ja ją lubiłam od dziecka. Już sama nazwa była dla mnie magiczna, jakas taka tajemnicza 😉 Bardzo się ucieszyłam, kiedy – zbierając informacje do artykułu o pigmentach – wyczytałam, że to kiedyś był taki ceniony i hołubiony kolor 🙂 Bardzo mi się podoba Twoje podejście do wzorników, to znaczy takie staranne przygotowanie do malowania bzu. Krzysztofa znam oczywiście, kiedyś prowadził piękny Bullet Journal ozdabiany akwarelami (!). Pięknie maluje rośliny!

      Cieszę się, że wpis Ci się spodobał, pozdrawiam

      • Małgosia K. pisze:

        Wiesz, nauczyciele potrafią nam czasem zaszczepić takie dziwne fobie :))). Profesorka, która była dla mnie wielkim autorytetem, z jakiegoś powodu nie lubiła ultramaryny, no i tak mi się to udzieliło. Dzisiaj sama eksperymentuję i decyduję co mi się podoba, a co nie. Ostatnio mam wręcz „fazę” na różne kombinacje z ultramaryną właśnie. Żeby tylko jeszcze doba była z gumy :).
        Pozdrawiam serdecznie!

  4. Agnieszka pisze:

    Ciekawe, ja także jako bazy używam sap green i Hooker’s green. Viridian okazał się tak okropny, że po kilku próbach „oswojenia” odrzuciłam go for ever. Mieszanką, którą stosuję malując bardzo ciemne zielenie (zacienione partie świerka) jest phtalo blue + burnt umber (nazwy angielskie, bo maluję głównie farbami W&N linia Cotman). Natomiast do jaśniejszych odcieni często stosuję Quinacridone gold + Hooker’s green.
    Podziwiam Cię za zrobienie próbnika barw. Nigdy nie potrafiłam się do tego zmusić, choć jest to niezaprzeczalnie bardzo pożyteczne ćwiczenie.

    • Agata
      Agata pisze:

      Ale ja lubię robić te próbniki, fakt, że to czasochłonne, ale mam z tym dużo zabawy 🙂 Sap i Hooker’s green faktycznie są najnaturalniejsze z tego całego zielonego towarzystwa. A jakiej firmy masz Quin gold? „Chodzi” za mna ten kolor od dawna.

      Pozdrawiam!

      • Agnieszka pisze:

        Maleńką tubkę Quin Gold kupiłam kiedyś we Włoszech i była firmy W&N. U nas nie do dostatnia. Potem dokupiłam sobie tubkę tego samego koloru marki Daniel Smith (sklep dla plastyków na Mazowieckiej w Warszawie). Świetna jest ta farba, bardzo przejrzysta i nawet mała jej ilość dodana do fabrycznej zieleni, albo do niebieskiego czyni różnicę. Nie wiem tylko czy nie zostanie wycofana z obiegu, bo na jednym z amerykańskich blogów ktoś napomknął, że została uznana za szkodliwą dla środowiska.

Pozostaw odpowiedź Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.