Strona główna » BULLET JOURNAL W SEGREGATORZE – WADY I ZALETY

BULLET JOURNAL W SEGREGATORZE – WADY I ZALETY

sierysuje.pl segregator Bullet Journal

Segregator to ciekawa i praktyczna alternatywa notesu w roli Bullet Journala. Daje użytkownikowi dużo swobody, bo można w nim dowolnie przekładać kartki. Sprawdza się także w systemie hybrydowym, który stosuję od ponad roku.

Większość osób, które zakładają Bullet Journal zaczyna od (mniej lub bardziej) klasycznego systemu. Notes z numerowanymi stronami, indeks i kolekcje na bieżąco. Niektórzy przy tym sposobie planowania pozostają, inni szukają wygodniejszych rozwiązań.

BuJo w segregatorze, czy to dobry pomysł?

Wiele osób porzuca tradycyjne notatniki na rzecz segregatorów i bardzo sobie taki system chwali, bo jest nie tylko wygodny, ale i na dłuższą metę tańszy. To także opcja dla poszukiwaczy dobrego papieru – zamiast testować kolejne notesy kupujesz idealny papier i wkładasz do segregatora (kropki czy inną liniaturę możesz wydrukować).

Ja nie zmieniłam notesu na segregator, tylko je połączyłam tworząc hybrydę. Jak wygląda moje hybrydowe planowanie opisywałam w tym artykule, a także tutaj. Zrobiłam tak głównie ze względu na kolekcje. W pierwszym BuJo miałam je na bieżąco w dniówkach i było to niewygodne. W drugim przerzuciłam je na sam koniec notatnika, ale to też nie bardzo się sprawdzało. Stąd pomysł rozdzielenia Bullet Journala i spraw wykraczających poza ramy aktualnego miesiąca.

Zalety segregatora

sierysuje.pl segregator Bullet Journal bujo

Zarówno w roli jedynego Bullet Journala, jak i w systemie hybrydowym segregator daje użytkownikowi maksimum swobody. Można eksperymentować z układami i zmieniać je na bieżąco, przekładać kartki, a także testować różne rodzaje papieru (grubszy, cieńszy, w kropki, w kratkę). Segregator sprawdzi się także w innego rodzaju hybrydzie: połączeniu klasycznego planera i BuJo. Wystarczy do gotowego kalendarza dołączyć puste kartki.

Jeśli lubisz planować poza domem, segregator stanie się Twoim małym centrum dowodzenia. W jego kieszonkach pomieścisz wszystko, czego używasz – pióro wieczne, długopis albo cienkopis, zakreślacze, samoprzylepne karteczki, kawałki taśmy washi, spinacze czy naklejki.

Kolekcji nie musisz mozolnie przepisywać, wystarczy dopiąć kolejną kartkę. Dla mnie bezpośrednim bodźcem do przejścia na układ hybrydowy stała się wizja przepisania spisu książek Stephena Kinga – komu by się chciało to robić?

Jeśli traktujesz Bullet Journal jako miejsce do artystycznych eksperymentów, nie musisz się martwić zbyt cienkim papierem czy brakiem miejsca. Do segregatora możesz wpiąć kartki o odpowiedniej gramaturze i swobodnie malować po nich akwarelami czy kaligrafować, zarówno tuszem, jak i brush penami. Przekładki oddzielające od siebie poszczególne działy w segregatorze możesz ozdobić wedle gustu, wykorzystując na przykład techniki i materiały do scrapbookingu (są także do kupienia gotowe przekładki, np. na Aliexpress).

Wady segregatora

Segregator jest duży i ciężki. Nawet najmniejszy i tak będzie ważył więcej niż notes, ze względu na metalowe ringi. Mój segregator mieszczący kartki formatu A5 ma wymiary 20×22½ cm i chyba nie udałoby mi się go zmieścić w torebce, którą zazwyczaj noszę. Rozwiązaniem tego problemu może być zabieranie ze sobą tylko wypiętych z segregatora kartek, a zostawianie okładki w domu.

Nie bardzo się da pisać bezpośrednio w segregatorze, bo przeszkadzają kółka. Zastanów się, czy będzie Ci się chciało każdorazowo wypinać kartkę. Dla mnie to nie problem, ale widziałam opinie osób, które z tego powodu wolą zwykłe notatniki.

Aby zdobyć kartki do segregatora musisz albo stale je kupować (zwracając uwagę na rozstaw dziurek, który bywa różny) albo samodzielnie przycinać i dziurkować papier. W poprzednim segregatorze (który służył mi przez dwa lata jako planer, zanim jeszcze odkryłam Bullet Journal) robiłam to dziurkaczem kaletniczym, którym można robić otworki różnej wielkości, ale pojedynczo. Są także do kupienia specjalne dziurkacze do planerów – wygodniejsze, ale i dużo droższe (choć to wydatek jednorazowy).

Gdzie kupić segregator

Mój poprzedni segregator był okładką od amerykańskiego kalendarza – po wyjęciu wkładu została mi całkiem ładna czerwona okładka z sześcioma ringami. Radzę rozejrzeć się w księgarniach i sklepach papierniczych za przecenionymi planerami, teraz w kwietniu jest okazja zdobyć segregator naprawdę tanio.

Segregatory sprzedaje sporo sklepów internetowych, można do nich dokupić wkłady, zarówno puste (o różnej liniaturze, przeważnie gładkie lub w kropki), jak i zadrukowane (nie tylko kalendarzowe, także tematyczne np. dla blogerów). W poszukiwaniu ciekawych i niedrogich segregatorów warto też zerknąć na Allegro czy Aliexpress.

Co trzymam w segregatorze?

sierysuje.pl segregator bullet journal hybryda

Segregator – którego używam od stycznia – podzieliłam na kilka działów (np. blog, książki, zdrowie, uroda). W części dotyczącej bloga notuję statystyki (blogowe, a także mediów społecznościowych), kontakty do firm, z którymi współpracuję, pomysły na posty, notatki do testów i tak dalej. Część spraw blogowych monitoruję na bieżąco w Bullet Journalu (kalendarz publikacji na dany miesiąc i tabelka, w której zaznaczam na jakim etapie jest praca nad aktualnymi artykułami). W dziale zdrowotnym, oprócz wyników badań, robię zapiski dotyczące odżywiania (stosuję dietę strukturalną), notuję pomysły na strukturalne koktajle i potrawy, postępy w odchudzaniu, aktywność sportową. W dziale książkowym robię kolekcje książek tych autorów, którzy napisali ich szczególnie dużo. W tym roku wracam do klasyki, polskiej szczególnie, mam więc sporą tabelę pozycji do „zaliczenia”. To, co nie pasuje do żadnej kategorii gromadzę w zbiorze „varia”. 😉

Mam także w segregatorze mnóstwo kolekcji, listy marzeń (kosmetyczne, papiernicze, książkowe, ciuchowe), spisy kursów (np. na Skillshare czy Craftsy) i notatki z webinarów oraz sprawy biznesowe – zarówno luźne pomysły „na zaś”, jak i konkretne plany oraz postępy w pracy nad bieżącymi projektami.

W segregatorze używam gotowych wkładów w kropki, przekładki zrobiłam sama z papieru do scrapbookingu. Jeśli chcesz więcej przeczytać o moim segregatorze marki Projekt Planner, zajrzyj do testu.

Korzystasz z segregatorów? Ciekawa jestem, jak je wykorzystujesz – jako Bullet Journal, w pracy, a może zbierasz w nich dokumenty czy pamiątki?

Udostępnij:

10 komentarzy

  1. Beatte pisze:

    W segregatorze przeszkadzają mi ringi, dlatego prowadzenie BuJo w nim jest dla mnie nie praktyczne. Wersję, którą proponuje Pani uważam za najlepszą tzn długoterminowe kolekcje w segregatorze, sprawy bieżące w notesie.
    Ja obecnie używam Travel notebooka z Antry. Jestem zadowolona z tego rozwiązania. Może kiedyś skuszę się na skórzany, na ten moment ten spełnia swoją funkcje i trzyma się dobrze. Największy jego plus to waga. Notesy jednak są ciężkie. Dla mnie BuJo ma mi pomagać ogarnąć się tu i teraz, a nie leżeć gdzieś tam w domu na biurku gdzie mnie nie ma.

    • Agata
      Agata pisze:

      Tak, hybryda zdecydowanie rządzki 🙂
      U mnie notes i segregator leżą na biurku, bo tam najczęściej jestem, a tego travelersa z Antry zabieram „na miasto”, faktycznie jest poręczny i lekki.

      Pozdrawiam!

  2. Renata pisze:

    jako bujo mi nie pasował przez te kółka. mam takie zwykłe segregatory na notatki z kursu, dokumenty w koszulkach. ale bujo w notesie.

  3. Codzienne planowanie tylko w notesie <3
    Próbowałam hybrydy z segregatorem właśnie ze względu na tę dowolność żonglowania kartkami, ale zalety nie zdołały przesłonić mi wad 😉 Znalazłam inne rozwiązanie: okładka w stylu traveler's notebook i tyle zeszytów, ile potrzebuję. Mam osobny na listy, dzienniczek jedzenia, na "samorozwojownik" i na kompletnie luźne notatki i doodle – czyli rzeczy, które, jeśli wrzuciłabym je razem do bullet journala, totalnie by się zagubiłyby, a bardzo tego nie chcę.
    Fakt, że sama robię okładki i zeszyty tylko dodaje do równania, bo sprawia mi to dużą przyjemność 🙂

    • Agata
      Agata pisze:

      Tak, system traveler’s też jest bardzo praktyczny, ja mam tego typu notes na notatki poza domem (BuJo ani segregatora nie noszę w torebce), testowanie atramentów, a w części kalendarzowej coś w rodzaju art journala 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    • Agata
      Agata pisze:

      Widziałam takie uwagi w komentarzach na Aliexpress i podobno po pewnym czasie zapach znika, ale czy to prawda, nie wiem. Nigdy nie miałam takiego segregatora.

      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.