Strona główna » TRZECI WIELKI TEST NOTESÓW. JAKI NOTATNIK WYBRAĆ?

TRZECI WIELKI TEST NOTESÓW. JAKI NOTATNIK WYBRAĆ?

Dacie wiarę, że od ostatniego testu notesów minęło już osiem miesięcy? Pojawiły się ciekawe nowości, więc najwyższy czas je opisać. Nie byłabym sobą, gdybym dokładnie nie przetestowała papieru – ale okładki też są ważne, prawda? Tym razem 30 pisadeł atakuje aż piętnaście notesów!

Zanim zabiorę się do torturowania notatników, przypomnę że na blogu ukazały się już dwa Wielkie Testy. W pierwszym pokazywałam między innymi Leuchtturma1917, Nuunę i Memo Booka, w drugimDevangari, Paperblanksa, Narcissusa i Scribbles That Matter. Zwracałam uwagę na jakość papieru (regularni Czytelnicy bloga wiedzą, że mam na tym punkcie fisia), ale także na okładki i staranność wykonania.

Przebijanie a prześwitywanie

Najważniejsze kryteria oceny notesów to podatność papieru na przebijanie i prześwitywanie.

Przebijanie (bleeding) to przebicie tuszu z pióra czy cienkopisu na drugą stronę kartki, co praktycznie uniemożliwia korzystanie z notesu.

Prześwitywanie (ghosting) oznacza, że napisany tekst widać po drugiej stronie kartki; czasem bardzo wyraźnie, czasem jedynie jako lekki cień. Wielu osobom w ogóle to nie przeszkadza.

Są notesy, które przebijają a nie prześwitują i vice versa.

Święty Graal nie istnieje?

Przebadawszy kilkadziesiąt zeszytów, notesów i papierów wiem już, że nie ma Świętego Graala, czyli idealnego notatnika. Każdy szuka czegoś innego, ma inny gust i inne możliwości finansowe. Poza tym kupujemy notesy do różnych celów – na Bullet Journal, na pamiętnik, do szkolnych albo uczelnianych notatek, aby w nim zapisywać sny, projekty zawodowe. Jeden notatnik będzie codziennie noszony w plecaku, po inny sięgniesz raz na miesiąc.

Wybierając notatnik, kieruj się tylko i wyłącznie swoimi potrzebami, wymaganiami i gustem. Moje testy mogą być podpowiedzią, ale weź pod uwagę, że nie wszystko, co mi przeszkadza będzie przeszkadzało Tobie (i na odwrót).

Jaki jest mój notes idealny?

Ma nieprześwitujący i nieprzebijający papier, dobrze współpracujący z piórami wiecznymi. Twardą solidną okładkę zamykaną gumką, z pojemną kieszonką. Liniatura (kropki, linie, kratka, gładki) jest mi obojętna, nie używam wstążkowych zakładek i niepotrzebny mi indeks (spis treści notesu) ani numerowane strony. Nie mam też preferencji co do formatu – jako Bullet Journal miałam kilka notesów A5, teraz korzystam z mniejszego, ale nie wykluczam w przyszłości czegoś w większym formacie (B5 czy nawet A4).

Dobry papier to podstawa

Oceniając notatnik pod kątem jakości papieru nie kieruj się tylko gramaturą, czyli grubością kartek. Wysoka nie daje gwarancji jakości. Liczy się także skład, nieprzezroczystość, gładkość papieru. Moje ukochane zeszyty Oxford mają papier 90 g/m², czyli stosunkowo cienki, a nie muszę się martwić prześwitywaniem. Trafiłam też na notes z bardzo grubymi kartkami (160 g/m²), z którego byłam niezadowolona, bo był za śliski i nieprzyjazny atramentom. Moi faworyci mają zazwyczaj gramaturę w granicach 100-120 g/m². Weź pod uwagę także kolor kartek, mogą być bielutkie albo beżowe – ja wybieram opcję pośrednią; skrajne męczą mój wzrok.

Jak przeprowadziłam test

Podobnie jak w poprzednich dwóch Wielkich Testach Papierów, męczyłam kartki różnymi pisadłami, zarówno normalnie nimi pisząc, jak i kreskując mocno w jednym miejscu (widać to miejsce na zdjęciach jako kwadrat). Weź to pod uwagę przy wyborze notesu, bo mało kto aż tak maltretuje papier – większość z nas używa go po prostu do pisania. Warto jednak wiedzieć, który papier przetrwa bez szwanku tortury kreskowania – oznacza to bowiem, że można mu w pełni zaufać.

Każdemu notesowi dałam ocenę w skali 1-10. Pamiętaj – to opinia subiektywna, z punktu widzenia osoby:

wymagającej wobec papieru (między innymi nie lubiącej prześwitywania)

dużo piszącej piórem wiecznym – bardzo mi zależy, aby papier lubił atrament

nie przywiązanej do konkretnego formatu (tu moje kryterium zmieniło się w porównaniu z poprzednim testem – BuJo mam teraz w notesie mniejszym niż A5 i mi z tym dobrze)

która lubi każdą liniaturę – nie zależy mi na kropkach

mającej określony gust, niekoniecznie taki jak Ty 😉

Pisadła użyte w teście

Cienkopisy wodoodporne

  1. Uni Pin Fine Line MItsubishi 0.1

2. Pigma Micron Sakura 0.1

3. Pigment Liner Staedtler 0.5

4. PITT Artist Pen Faber-Castell S

Cienkopisy niewodoodporne czarne

5. Muji 0.5

Cienkopisy i pisaki kolorowe

6. Triplus Fineliner Staedtler 0.3

7. Topliner Schneider 0.4

8. Graph’Peps Maped 0.4

9. Sensor Stabilo 0.3

10. Point 88 Stabilo 0.4

11. Cienkopis Rystor 0.4

12. Długopis żelowy GZ-031 Rystor 1.0

Brush peny

13. Tombow ABT

14. Tombow Fudenosuke calligraphy pen, hard tip

15. Ecoline brush pen

16. Bimoji Kuretake, extra fine tip

17. Touch Brush Pen Pentel

18. PITT Artist Pen Faber-Castell B

Atramenty do piór wiecznych

(na prośbę Czytelników podaję także model pióra oraz grubość stalówki – o ile jest mi wiadoma)

19. de Atramentis (w butelce) czarny z piórem Lamy Safari EF

20. Herbin (w butelce) czarny Perle Noir z piórem Jinhao X750

21. KWZ Ink (w butelce) złoty Old Gold z piórem Kaweco Sport F

22. KWZ Ink (w butelce) zielony Green #2 z piórem Waterman

23. Pelikan Edelstein (w butelce) różowy Turmaline z piórem Lamy Safari M

Zakreślacze

24. FriXion Soft Pilot

25. Boss Pastel Stabilo

26. Mildliner

27. Twinliner Soft Toru Dong-A

Długopisy

28. Round Stic BIC M

29. „W gwiazdki” Toma super fine

Flamastry

30. Måla (IKEA)

Uwaga: test robiłam w ciągu kilku miesięcy, więc pisadła nie są identyczne w każdym notesie – jedne się w międzyczasie wypisały, inne dokupiłam.

Uwaga: zdjęcia kartek z notesów są skanami, w rzeczywistości prześwitywanie mniej się rzuca w oczy.


TRZECI WIELKI TEST PAPIERÓW

Testowane notesy podzieliłam na dwie grupy: notatniki klasyczne (w twardych i miękkich oprawach oraz na sprężynie) i notatniki nietypowe (w tej grupie jest segregator, notes podróżnika i notatniki współpracujące z aplikacjami). Przy każdym notesie podałam link do sklepu lub polskiego dystrybutora.

3, 2, 1, start!

NOTATNIKI KLASYCZNE

Papierniczeni Kleks – 16½×21½ cm (w kropki)

Opis: notes polskiej marki Papierniczeni, w miękkiej szarej okładce ozdobionej mieniącym się kleksem. Nie posiada gumki, zakładki ani kieszonki. Kartki szyte. Rozkłada się na płasko.

Liczba stron: 160 (80 kartek)

Kartki: białe, w jasnoszare kropki (co 5 mm)

Gramatura papieru: 100 g/m²

Przebijanie: znaczne

Prześwitywanie: znaczne

Moja ocena: 6/10

Moja opinia: notes dla minimalistów. Szara skromna okładka, dyskretne kropki i papier, który lubi tylko cienkopisy i długopisy. Spodoba się osobom ceniącym polskie wyroby i prostotę. Porządnie zrobiony, nierzucający się w oczy. W roli BuJo raczej się nie sprawdzi, chętnie zapisywałabym w nim uwagi na temat przeczytanych książek lub wykorzystała w roli pamiętnika.

Najbardziej mi się podoba szlachetna prostota okładki, najmniej – przebijanie atramentu i brak gumki.


Castelli Baroque – A5 (w linie)

Opis: notes włoskiej firmy Castelli w twardej okładce ze skóry ekologicznej (zaokrąglone rogi), wytłaczanej w złote wzory. Posiada zakładkę, tylną kieszonkę, szlufkę na pisak i gumkę do zamykania. Kartki szyte, rozkłada się na płasko.

Liczba stron: 240 (120 kartek)

Kartki: w kolorze kości słoniowej, w kropkowane linie (co 8 mm)

Gramatura papieru: 80 g/m²

Przebijanie: minimalne

Prześwitywanie: znaczne

Moja ocena: 7/10

Moja opinia: jeden z najpiękniejszych notesów, jakie miałam w ręku. Okładka jest bogato zdobiona i bardzo miła w dotyku, boki kartek pozłacane – wygląda to ślicznie i z klasą. Notatnik ma wszystkie udogodnienia umilające użytkowanie: solidną twardą okładkę, zakładkę, zamknięcie na gumkę, pojemną tylną kieszonkę. Papier mógłby być grubszy (prześwitywanie jest dość widoczne), ale dobrze współpracuje z piórem wiecznym. Żaden atrament nie przebił, a leciutkie strzępienie (pajączkowanie) pojawia się tylko przy grubej, „mokrej” stalówce i widoczne jest jedynie pod lupą. Mój notes to model Baroque z serii czarno-złotej, do wyboru są jeszcze inne wzory okładek np. w złote pasy z czarnymi brzegami kartek.

Najbardziej mi się podoba eleganckie włoskie wzornictwo, najmniej – silne prześwitywanie papieru i logo firmy na każdej stronie.


KateCom – A5 (w kropki)

Opis: notatnik polskiej firmy kaligraficznej KateCom w twardej okładce (zaokrąglone rogi), z zakładką, zamykany gumką. Brak tylnej kieszonki. Kartki szyte, rozkłada się na płasko. Do wyboru wiele okładek z różnych materiałów (np. sztuczna skóra, okleina papierowa), z kilkoma rodzajami zamknięcia (np. ze wstążką, zdejmowaną gumową opaską), kilka formatów i cztery liniatury.

Liczba stron: 288 (144 kartki)

Kartki: jasna kość słoniowa, gładkie, w linię, w kratkę lub w kropki

Gramatura papieru: 100 g/m²

Przebijanie: minimalne

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 8/10

Moja opinia: notatniki KateCom są popularne wśród użytkowników Bullet Journala ze względu na wybór okładek, dużą liczbę stron (uwaga, jest przez to dość ciężki), dobry papier i umiarkowaną cenę. Idąc tym tropem, firma wprowadziła liniaturę w kropki, a nawet model notesu z napisem „My Bullet Journal”. Testowałam już kiedyś kartki z notesu KateCom (otrzymane od Czytelniczki bloga) i spisały się wtedy znacznie słabiej. To znak, że producent wciąż go ulepsza. Tym razem nie miałam zastrzeżeń, przyjemnie mi się po nim pisało piórem. Atrament nie przebił (poza bardzo silnym kreskowaniem w dwóch przypadkach) i w ogóle nie strzępił.

Najbardziej mi się podoba współpraca papieru z atramentem, najmniej – brak kieszonki z tyłu notatnika.


Qbook – A5 (w kratkę)

Opis: Qbook to notes polskiej firmy poligraficznej Edica, w miękkich elastycznych okładkach, które można zwijać bez zagnieceń. Sześć kolorów okładek do wyboru. Format A4 lub A5. Do wyboru dwie wersje: z dodatkami (tylną kieszonką, gumką i szlufką na pisadło) i standard (który można kupić solo lub w przezroczystym plastikowym etui). Kartki szyte dość ciasno (notes rozkłada się prawie na płasko).

Liczba stron: 192, w tym 16 perforowanych (96 kartek, 8 perforowanych)

Kartki: białe, z brzegami barwionymi na kolor okładki, w kratkę (co 5 mm) lub gładkie. Kartki perforowane do wyrywania są w kropki (formatu A5) i gładkie (podzielone na trzy mniejsze perforowane karteczki).

Gramatura papieru: 70 g/m²

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: wyraźne

Moja ocena: 7/10

Moja opinia: nowoczesne notatniki w pięknych energetycznych kolorach (identycznych na okładce, wyklejce i brzegach). Świetna propozycja dla osób szanujących naturę (notesy mają certyfikat FSC – komponenty drzewne pochodzą z kontrolowanych źródeł) i ceniących dobre wzornictwo (nagrodzono je dwa lata temu „Oskarem designu” Red Dot Award).

Część perforowana to bardzo przydatne rozwiązanie – można sobie wyrwać zarówno kartki A5, jak i malutkie karteluszki do szybkich notatek. Mój notes to wersja standard z twardym przezroczystym pudełeczkiem chroniącym miękką okładkę. Mimo że papier jest cienki, w teście poradził sobie całkiem nieźle. Przy silnym kreskowaniu niektóre pisadła lekko przebiły.

Najbardziej mi się podoba radosna kolorystyka i nowoczesny wygląd notesu, najmniej – za duże prześwitywanie kartek.


Planer Pełen Czasu – B5

Opis: notes wyprodukowany przez Olę Budzyńską znaną w Sieci jako Pani Swojego Czasu. Notes ma twarde okładki w dwóch wersjach kolorystycznych do wyboru, trzy zakładki, gumkę do zamykania, szlufkę na pisadło i kieszonkę z tyłu. Kartki szyte, otwiera się na płasko. W cenie planera jest e-book o planowaniu.

Liczba stron: 255 (w tym 225 w kropki do samodzielnego wypełnienia)

Kartki: białe, w szare kropki (co 5 mm)

Gramatura papieru: 90 g/m²

Przebijanie: minimalne

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 8/10

Moja opinia: Planer Pełen Czasu PSC to ciekawa propozycja dla osób preferujących większy format B5, którym nie przeszkadza spora waga notatnika. Notes można zagospodarować samodzielnie, ma ułatwienia dla osób prowadzących Bullet Journal tradycyjnie – numerowane strony i spis treści. Kartki z miesięcznym kalendarzem znajdują się na początku notesu. Papier jest gładki i dobrze współpracuje z piórem, przyjemnie się po nim pisze, atrament nie przebija nawet przy kreskowaniu i nie strzępi. Niewielkie przebicia punktowe pojawiły się jedynie przy kolorowych cienkopisach w miejscu kreskowania. Jak na dość niską gramaturę prześwitywanie jest umiarkowane. Planer szczególnie spodoba się sympatyczkom PSC – nazwą i typografią na okładce nawiązuje do marki Oli Budzyńskiej.

Najbardziej mi się podoba jakość papieru i format notesu, najmniej – kalendarze z przodu, zbyt mała kieszonka i za ciasne etui na pisak.


KW Trade Grand – A5 (w kratkę)

Opis: notatnik Grand firmy KW Trade w twardej okładce (zaokrąglone rogi), z zamknięciem na gumkę, zakładką, szlufką na pisadło i kieszonką. Kartki szyte, otwiera się na płasko. Do wyboru kilka kolorów okładek.

Liczba stron: 160 (80 kartek)

Kartki: jasna kość słoniowa, w kratkę.

Gramatura papieru: 80 g/m²

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 7/10

Moja opinia: notatnik jest porządnie wykonany, ma ułatwiające życie dodatki: gumkę, zakładkę, szlufkę na pisadło i pojemną kieszonkę z tyłu. Jest jednym z cieńszych notesów w tym teście, co może być dużą zaletą, jeśli ktoś chce go stale nosić przy sobie (albo lubi często zmieniać notesy). Dość cienki papier dobrze sobie radzi z atramentem, choć „mokre” pióra mogą przebijać, szczególnie przy kreskowaniu. Stalówka jednak swobodnie płynie po kartce, nie ma też strzępienia. Prześwitywanie jak na tę gramaturę nie jest duże.

Najbardziej mi się podoba solidna prostota i jednokolorowa okładka, najmniej – niska gramatura papieru.


Rhodia Goalbook – A5 (w kropki)

Opis: notatnik Goalbook w miękkich okładkach ze sztucznej skóry (zaokrąglone rogi), zamykany na gumkę, z dwoma zakładkami i tylną kieszonką. Strony numerowane, z przodu notesu indeks (6 stron), dwa kalendarze roczne (pionowy w kolumnach i poziomy). Kartki szyte, notes rozkłada się na płasko.

Liczba stron: 240 (w tym 224 w kropki do samodzielnego wypełnienia)

Kartki: kość słoniowa, w szare kropki co 5 mm.

Gramatura papieru: 90 g/m²

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 8/10

Moja opinia: Rhodia to kolejna firma, która pomyślała o zwolennikach planowania w BuJo. Zamiast kopiować konkurencję, tworząc Goalbook postawiono na miękkie okładki – bardzo dobry pomysł, bo wiele osób je lubi, a wybór wcale nie jest duży. Strony są numerowane, pomyślano też o indeksie, kalendarzu rocznym (dzień po dniu w wąskich kolumnach) i Future Logu. Papier tej firmy jest bardzo ceniony w środowisku pióromaniaków: gładki, nie strzępi i w zasadzie nie przebija (w teście nie poradził sobie jedynie – przy silnym kreskowaniu – z atramentem de Atramentis, bardzo „agresywnym”). Prześwitywanie jest widoczne, ale umiarkowane.

Najbardziej mi się podobają wyraźne, ale nie za ciemne kropki i gładki papier, najmniej – aż sześć stron na indeks, którego nie używam.


My Lovely Box – 15½×21 cm

Opis: notes w twardych okładkach, o formacie zbliżonym do A5. Posiada dwie zakładki, kieszonkę z tyłu i jest zamykany gumką. Notatniki My Lovely Box są szyte, rozkładają się na płasko. Do wyboru trzy wersje okładek.

Liczba stron: 240 (120 kartek)

Kartki: białe, w szare kropki (co 5 mm)

Gramatura papieru: 120 g/m²

Przebijanie: brak

Prześwitywanie: minimalne

Moja ocena: 6/10

Moja opinia: My Lovely Box to autorski notes Edyty Pyrek, z zaprojektowanymi przez nią okładkami, szyty u introligatora. Jest jednym z najcięższych testowanych notatników, ma też największą gramaturę papieru. Dzięki temu nie tylko nie przebija, ale i praktycznie nie prześwituje. Niestety, papier ten źle współpracuje z piórami wiecznymi, wszystkie cztery użyte w teście atramenty strzępiły, nawet te podawane cienką stalówką.

Najbardziej podoba mi się nieprześwitujący papier, najmniej – zbyt mała kieszonka i brak możliwości pisania piórem wiecznym i niezbyt staranne wykończenie.


Moleskine Time Notebook – 13×21 cm (w linie)

Opis: limitowana kolekcja notatników Moleskine nawiązująca wzornictwem do tradycji (tekturowa okładka i płócienny grzbiet). Okładka twarda (zaokrąglone rogi) z wytłoczonym srebrnym wzorem i obwolutą z kalki technicznej. Notes zamykany gumką, posiada tylną kieszonkę. Brak zakładki. Indeks i numerowane strony. Kartki szyte, rozkłada się na płasko.

Liczba stron: 140 (80 kartek)

Kartki: kość słoniowa, w linie lub gładkie

Gramatura papieru: 100 g/m²

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: nieznaczne

Moja ocena: 8/10

Moja opinia: stylowy, minimalistyczny notes. Bardzo czekałam na Moleskine z grubszym papierem i liczę, że pojawi się w stałej ofercie, nie tylko jako edycja limitowana. W teście nieznacznie (punktowo) przebiły tylko dwa atramenty, jeden bardzo lekko strzępił (widoczne tylko przez lupę). Prześwitywanie jest naprawdę niewielkie.


Notatnik Fajny Notes – A5 (gładki)

Opis: notes w twardych okładkach (z zaokrąglonymi rogami), z zakładką, tylną kieszenią, szlufką na pisadło, zamykany na gumkę. Kartki szyte, rozkłada się na płasko. Okładki i gumki w wielu wersjach kolorystycznych. Możliwość wydrukowania logo/wzoru na okładce.

Liczba stron: 160 (80 kartek)

Kartki: jasna kość słoniowa, gładkie

Gramatura papieru: brak informacji (moim zdaniem 70 g/m²)

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: znaczne

Moja ocena: 6/10

Moja opinia: klasyczny notes w twardych okładkach, ze wszystkimi ułatwiającymi życie dodatkami (jak kieszonka i zamknięcie gumką). Niedrogi, sprawdzi się jako pierwsze (lub testowe) BuJo. Papier jest dość cienki, więc można korzystać z liniuszka. Nie nadaje się do pisania piórem, testowane atramenty przebiły punktowo nie tylko przy kreskowaniu, ale i kiedy normalnie pisałam.

Najbardziej podoba mi się duży wybór kolorów okładek i minimalistyczny wygląd, najmniej – cienki papier.


NOTATNIKI NIETYPOWE

Oxford Signature + Scribzee – A5 (w kropki)

Opis: notatnik w twardej oprawie, zamykany gumką, z trzema zakładkami, szlufką na pisadło i tylną kieszonką. W czarnej, prążkowanej okładce z zaokrąglonymi rogami. Numerowane strony. Oxford Signature jest szyty i rozkłada się na płasko.

Scribzee to aplikacja skanująca odręczne pismo, czyli coś dla osób, które lubią robić analogowe notatki, ale chcą je mieć w komputerze. Notatki gromadzone w chmurze można porządkować, uzupełniać, eksportować. Więcej o Scribzee przeczytasz tutaj.

Liczba stron: 192 (96 kartek)

Kartki: białe, w jasnoszare kropki

Gramatura papieru: 90 g/m²

Przebijanie: brak

Prześwitywanie: minimalne

Moja ocena: 9/10

Moja opinia: Oxford Signature Business Journal pojawił się w pierwszym teście, był też moim (drugim) Bullet Journalem. Opisywałam go jako dość nijaki notes, z papierem dobrej jakości, ale gorszym niż w tradycyjnych (uwielbianych przez mnie) zeszytach Oxford.

Po prawie dwóch latach w moje ręce trafiła nowa wersja tego notatnika – w kropki, z numerowanymi stronami i współpracująca z aplikacją. Jak widzisz, tym razem oceniłam ten notes znacznie wyżej, doceniając że firma pracuje nad ulepszeniem produktu i idzie z duchem czasu. Myślę, że w obecnym wydaniu Signature to świetny notes dla studentów, osób dzielących się notatkami ze współpracownikami i tych bulletjournalistów, którzy – planując analogowo – lubią gromadzić notatki cyfrowe. Papier niemal nie prześwituje i świetnie się po nim pisze piórem.

Najbardziej mi się podoba staranność wykonania notesu i gładkość kartek, najmniej – okładki dostępne tylko w czarnym kolorze (dla wersji notesu w kropki).


Oxford Floral + Scribzee – B6 (w linie)

Opis: Floral to notatnik z twardą okładką ozdobioną kwiatowym wzorem (trzy warianty do wyboru). Kartki łączone białą spiralą. Brak zakładki, kieszonki, zamknięcia na gumkę. W formatach A5 i B5 kompatybilny z aplikacją Scribzee (o której piszę wyżej). Dostępny także w formacie A6.

Liczba stron: 120 (60 kartek)

Kartki: białe, w linie lub kratkę

Gramatura papieru: 90 g/m²

Przebijanie: brak

Prześwitywanie: minimalne

Moja ocena: 8/10

Moja opinia: notatniki na spirali mają swoich fanów, bo rozkładają się idealnie na płasko. Oxford Floral to bardziej zeszyt niż notatnik. Kwiecista okładka predestynuje go do użytku przez kobiety, np. studentki albo uczennice, tym bardziej że notatki można szybko zgrać na laptopa czy smartfon przy pomocy aplikacji. Papier – jak w innych zeszytach Oxford – niemal nie prześwituje i doskonale współpracuje z atramentami.

Najbardziej podoba mi się urocza (aksamitna w dotyku) okładka i świetny papier, najmniej – brak gumki i tylnej kieszonki.


Whitelines + Whitelines Link – A4 (w linie)

Opis: notes szwedzkiej firmy Whitelines na spirali, z szarym papierem i białą liniaturą. Brak zakładki, kieszonki, zamknięcia na gumkę. Dostępny w formatach A5 i A4, w kratkę lub w linie. Przednia okładka półmiękka, tylna twarda tekturowa. Białe linie na szarym tle mają mniej męczyć wzrok i ułatwiać skanowanie lub kserowanie.

Aplikacja Whitelines Link skanuje odręczne notatki umożliwiając korzystanie z nich online. Notatki są gromadzone w Dropboxie lub Evernote, można je wysyłać pocztą elektroniczną. Więcej o aplikacji tutaj.

Liczba stron: 120 (60 kartek)

Kartki: szare w białe linie (co 8 mm), kratkę lub kropki, z perforacją

Gramatura papieru: 80 g/m²

Przebijanie: wyraźne

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 6/10

Moja opinia: kołonotatnik Whitelines to bardziej zeszyt niż notatnik. Możliwość skanowania notatek spodoba się uczniom i studentom. Przypuszczam, że najlepiej sprawdzi się w roli notatnika akademickiego. Jak wszystkie notesy na sprężynie, także i ten idealnie rozkłada się na płasko. Niestety, w teście papier nie poradził sobie z atramentami, żaden nie strzępił, ale wszystkie przebiły. Białe linie po zeskanowaniu są widoczne (jak widać na zdjęciu), ale faktycznie jak obiecuje producent są dyskretniejsze od tradycyjnej liniatury, a napisane notatki czytelniejsze.

Najbardziej mi się podoba praca włożona w nowatorskie rozwiązania ułatwiające korzystanie z notesu, najmniej – zbyt miękka przednia okładka.


Projekt Planner – segregator 20×23 cm i wkład w kropki A5

Opis: segregator polskiej produkcji z wkładem w kropki. Segregator ze sztucznej skóry, z czterema ringami, posiada cztery różnej wielkości kieszonki z przodu i z tyłu. Zamykany na zatrzask. Do wyboru kilkanaście kolorów. W zestawie 200 kartek papieru w kropki, możliwość dokupienia dodatkowych wkładów w kropki (50 kartek lub 200 kartek z przekładkami), w linie lub gładkich, a także przekładek, kalendarzy rocznych i półrocznych, planerów (np. do planowania postów blogowych, spisywania przepisów kulinarnych). Kartki są sprzedawane bez dziurek (można je zrobić samodzielnie, aby korzystać z segregatora o innym rozstawie kółek), ale na życzenie firma je wykonuje bez dopłaty. Segregatory i wkłady występują także w formacie A6.

Liczba stron: 50 lub 200

Kartki: białe w bardzo jasne kropki

Gramatura papieru: 120 g/m²

Przebijanie: umiarkowane

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: segregator 9/10, papier 6/10

Moja opinia: Projekt Planner to opcja dla osób, które chcą prowadzić BuJo w segregatorze lub stosują system hybrydowy (Bullet Journal w notesie, kolekcje w segregatorze). Dzięki ringom kartkami można dowolnie żonglować, wypinać je albo dokładać nowe. Segregator bardzo mi się podoba (mam szmaragdowy), jest starannie zrobiony i wygodny. Papier mimo dużej gramatury nie najlepiej wypadł w teście – atrament przebił nie tylko przy kreskowaniu, ale i podczas zwykłego pisania. Niektóre atramenty delikatnie strzępiły.

Najbardziej mi się podoba solidne wykonanie segregatora, najmniej – papier, przez który przebija atrament i zbyt jasne kropki.


Antra Kalendarz Podróżnika – 12½×20 cm

Opis: Travel Book to polska wersja popularnego notesu, sprytnie łączącego w jednej okładce różne wkłady (kalendarz, wkłady w linie, kratkę, gładkie, foliowe koperty). Producentem jest firma Antra. Wkłady wewnątrz okładki przytrzymują gumki. Okładka ze sztucznej skóry, zamykana gumką, wewnątrz kalendarz i notes, przezroczysta plastikowa koperta na suwak, przezroczysta plastikowa koperta otwarta i dwa wizytowniki. Wkłady można dokupić oddzielnie. Notatnik jest dodatkowo chroniony przezroczystą grubą torebką strunową.

Liczba stron: 80 (40 kartek)

Kartki: białe, w linie, kratkę lub gładkie

Gramatura papieru: 80 g/m²

Przebijanie: minimalne

Prześwitywanie: umiarkowane

Moja ocena: 7/10

Moja opinia: Kalendarz Podróżnika to system dający użytkownikowi dużo swobody, wkłady można dowolnie wymieniać i przekładać. Papier w notatniku (mam w linie) nie jest gruby, ale przebił tylko w miejscu, w którym silnie kreskowałam atramentem. Prześwitywanie jest dość wyraźne. Okładka z ekologicznej skóry jest przyjemna w dotyku. Dodatkowe kieszonki umożliwiają noszenie przy sobie kart lojalnościowych czy kredytowych, wizytówek i różnych drobiazgów.  Solidna foliowa torebka ochroni notes przed zalaniem albo zniszczeniem w torebce lub podróży.

Najbardziej mi się podoba miła w dotyku i ładna okładka, najmniej – kalendarz, z którego nie korzystam.

Podsumowanie

Ponad połowa testowanych notesów to produkty polskich firm – szczególnie cieszą te wyprodukowane w kraju, stworzone z sercem i przemyślane. Także światowe firmy podążają za preferencjami klientów, dodając do notatników to, co lubią użytkownicy, np. numerowane strony i liniaturę w kropki. A także stale poprawiając jakość papieru.

Wśród opisywanej piętnastki są tak różnorodne propozycje, że chyba każdy znajdzie coś dla siebie – notesy droższe i tańsze, w twardych i miękkich okładkach, szyte i na sprężynie, minimalistycznie skromne i eleganckie.

Najwyżej ocenione notatniki to połączenie bardzo dobrego papieru i solidnego wykonania. Oxford Signature, Planer Pełen Czasu, Rhodia Goalbook i KateCom to najlepszy moim zdaniem wybór dla osób szukających notesu w kropki na Bullet Journal. Qbook i Oxford Floral powinny przypaść do gustu młodzieży, Kleks, Fajny Notes i Grand – minimalistom, a Castelli i Time – poszukiwaczom produktów z klasą.

Nie wiem jeszcze, który notatnik wybiorę na następny Bullet Journal, wybór na pewno nie będzie łatwy. 🙂

Producentom i dystrybutorom, którzy udostępnili mi notesy do testu serdecznie dziękuję.

Pierwszy Wielki Test Notesów

Drugi Wielki Test Notesów

Leuchtturm1917, Oxford Signature, Nuuna – porównanie

Leuchtturm1917, Scribbles That Matter – porównanie

W przygotowanie testu włożyłam dużo pracy, mam nadzieję że pomoże Ci on w poszukiwaniach notesowego Świętego Graala. Będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym artykułem klikając w wybraną ikonkę poniżej. I daj znać w komentarzu, czy znasz testowane notesy i co o nich myślisz. 🙂

Udostępnij:

56 komentarzy

  1. zosia pisze:

    kupiłam notatnik kw trade grand który pokazała pani w tym teście. bardzo się sprawdza. To dzięki pani radzie znalazłam dobry.

    dzięki

  2. Julia pisze:

    Cześć, czy możesz mi polecić jakiś notatnik A4, z grubymi kartkami i albo jasną kratką albo kropkami, na którym będę mogła rysować schematy chorób? Szukam i szukam i znaleźć nie mogę 🙁 Najlepiej jakby był na spirali, a jeśli nie, to żeby można było wygiąć go mocno, żeby leżał na płasko

  3. Olga pisze:

    Cześć!
    Ostatnio, gdy byłam w mieście zajrzałam do sklepu plastycznego, znajdującego się na jakimś nieznanym mi wcześniej osiedlu. Kupiłam tam nowy notes do BuJo i jak na razie sprawdza się świetnie! Ma on 160 kartek, ma średniej grubości papier w linie w jasnym odcieniu kremowego. Nic nie przebija, tylko lekko prześwituje (testowałam na Pitt Artist Penach, cienkopisach Mangaka i Calligraphy Penach od Sakury). Jest w formacie podobnym do A5, ma mocną gumkę i kieszonkę z tyłu. Całość dopełnia całkiem ładny, kwiatowy design (bodajże trzy opcje). Jest on z firmy Peter Pauper Press. O ile się nie mylę, jeszcze go nie testowałaś 🙂
    Przedtem nic nie komentowałam, więc napomknę tutaj, że masz bardzo inspirującego i przydatnego bloga 💕
    Pozdrawiam!

    • Agata
      Agata pisze:

      Oglądałam te notesy, mają piękne okładki. W drugim teście był inny notatnik tej firmy, specjalny do Bullet Journala, ale nie spisał się najlepiej. Za jakiś czas znowu zrobię test i postaram się w nim umieścić PPP z kolorowymi okładkami.

      Pozdrawiam!

  4. Lila pisze:

    Dzień dobry. Szukam notesu do bujo i który ze wszystkich testowanych notesów by pani poleciła? Piszę piórem (dużo), notes mam wychodzący , strasznie nie lubię prześwitu, max 30 zł. Kiedyś miałam w rękach (w sklepie) narcissusa i myślę że w takim zeszytowym stylu twarda okładka przejdzie. Pozdrawiam.

    • Agata
      Agata pisze:

      Lila, trudno mi napisać „kup ten i ten notes”, bo to bardzo subiektywny wybór. jeśli nie lubisz prześwitów, to zerknij na poprzedni test, tam był Narcissus. On ma papier 100 g i dla mnie prześwitywanie jest widoczne. Czy aż tak, aby notes zdyskwalifikować, musisz sama ocenić. To samo dotyczy notatników Katecom, papier też jest teraz ulepszony i dobrze się po nim pisze piórem, ale ma 100 g. Zobacz także Oxford Signature, ma przyjemną cenę, a papier się poprawił. W nim prześwitywania prawie nie ma.
      Uwaga: na moich skanach prześwity są troszkę większe niż w realu!

      Pozdrawiam!

      • Lila pisze:

        Zajrzałam do drugiego testu notesów i zainteresował mnie Rollsnote. Tylko mogłaby mi pani napisać jak współpracował z piórem? Pozdrawiam

        • Agata
          Agata pisze:

          Dokładnie to widać w teście – niestety nie jest to papier dobrze współpracujący z piórem, czasem strzępi, czasem przebija.

          Wiem, że są osoby prowadzące BuJo w Rollsnotach, ale moim zdaniem bardziej się on nadaje na zeszyt (szkoła, uczelnia).

          Pozdrawiam!

  5. The Sartorius pisze:

    Gratuluję testu! Jest bardzo ciekawy i absolutnie przydatny! Właśnie zamierzam kupić notes, ale nie mogę się do końca zdecydować. Rozważałem dwie firmy: Moleskine z linii Classic oraz Leuchtturm 1917. Dzięki Twojemu wpisowi doszedł do tego jeszcze Oxford Signature. Z testu wynika, że w niczym nie ustępuje dwóm pozostałym, a jest tańszy i ma grubszy papier. Dla mnie najważniejsze, aby ładnie wyglądał na zewnątrz i wewnątrz, był trwały i dobrze wykonany, rozkładał się na płasko i aby kartki nie przebijały. Też prowadzę bloga i notatnik ma mi służyć do sporządzania zwykłych notatek. Piszę długopisem, więc z przebijaniem nie powinno być problemu. Na razie wiem tylko, że chcę format B5 i raczej linie. Który z tych trzech wymienionych notesów byś mi proponowała? Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.

    • Agata
      Agata pisze:

      Dziękuję 🙂 Z tych trzech wybrałabym Leuchtturma lub Oxforda. Moleskine (mimo, że to kultowa firma i mam do niej słabość) ma w klasycznym wydaniu naprawdę cienki papier (70 g/m²) i – chociaż długopis nie przebije – to mogą być widoczne ślady, jeśli mocniej przyciskasz go do papieru. Mnie osobiście to pzreszkadza.
      Jeśli chodzi o pozostałe dwa, to obydwa są godne polecenia, z tym, że Oxford ma wyraźnie grubszy i bielszy papier, w Leuchtturmie jest żółtawy. Bardziej „męski”, czy też biznesowy jest Oxford. Oczywiście najlepiej byłoby je sobie „przymierzyć” na żywo, ale ja bym się na Twoim miejscu skłaniała ku Oxfordowi 🙂
      Pozdrawiam!

      • The Sartorius pisze:

        Bardzo Ci dziękuję za szybką odpowiedź! Podoba mi się zewnętrzna oprawa Oxforda. Wygląda naprawdę elegancko, choć szkoda, że nie mają wersji z naturalnej skóry. Byłby droższy, ale bardziej prestiżowy. W każdym bądź razie przekonałaś mnie do tego notatnika 🙂. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

  6. Pchełka pisze:

    Wielkie dzięki za czas, jaki poświęciłaś na testowanie! Dzięki Tobie mogę sobie pozwolić na zakup BuJo, wiedząc, czego się spodziewać! 🙂

  7. Magdalena pisze:

    Witam,

    Gdzie kupiła Pani ten Oxford? Nigdzie nie mogę nowego znaleźć (interesuje mnie coś z min 3ma tasiemkami)

    • Magdalena pisze:

      No dobra, debil ze mnie, ten rozumiem, był ‚zdobyczny’ 🙂 nie wie Pani może kiedy będzie dostępny?
      Swoją drogą świetny blog. Podziwiam zaangażowanie. 🙂

      • Agata
        Agata pisze:

        Tak, ten dostałam do testów od firmy, z informacją, że to jest nowość. A że było to około 4 miesięcy temu, wydaje mi się, że powinny już normalnie być w sklepach. Ja mój poprzedni (w kratkę) kupowałam wysyłkowo w jakimś sklepie z Poznania, ale potem widziałam w sieci Excellent Office, a nawet w moim osiedlowym papierniku.
        Pozdrawiam!

  8. Kasia ♥ pisze:

    rzetelnie, sumiennie i ze szczegółami, Twoje testy są rewelacyjne, istotne dla mnie i szczerze mówię, że mocno się nimi sugeruję. Zauroczył mnie Oxford Signature i będzie moim kolejnym zaraz po Devangari. Czekam na kolejne recenzje, może jakiś filmik dot kaligrafii ?? Pomyśl !! ♥☺

    • Agata
      Agata pisze:

      Myślę, myślę 🙂
      Cieszę się, że testy są przydatne. Mnie też chodzi po głowie Signature na następne BuJo (czyli pewnie już od maja).
      Pozdrawiam!

  9. Martisz pisze:

    O rany… No nieźle. Świetna robota! A może test gumek do ścierania? Wiem, trochę prozaiczne, ale mam ostatnio problem ze znalezieniem jakieś dobrej, niedrogiej i takiej, która rzeczywiście mi zetrzeć ołówek, a nie zostawi smugi😔… A może masz jakąś faworytkę, którą mogłabyś mi polecić?? Byłabym wdzięczna!😍

    • Agata
      Agata pisze:

      Troszkę o gumkach pisałam w tekście o ołówkach, wybieram albo chlebowe (mam teraz Koh-I-Noora, z tym, że tego typu gumek używam raczej przy rysowaniu) albo białe (np. Staedtler Mars plastic), chociaż ostatnio kupiłam jasnoniebieską Pentela i też bardzo dobrze się spisuje. Test gumek ciężko byłoby zrobić, bo są ich dziesiątki na rynku, ale może faktycznie napiszę o nich osobny artykuł?

      Pozdrawiam!

  10. Joanna pisze:

    O, Kobieto, to ja po poprzednim teście ukochałam Devangari Art i postanowiłam, że to będzie mój BuJo przez następne 60 lat, a Ty mi tu przychodzisz z kolejnym testem i teraz Katecom jest moim faworytem. No gdzież tak człowiekowi w głowie mącić 😀

    Ale serio, świetna robota, jesteś mega profesjonalistką !

    • Agata
      Agata pisze:

      Ojej, ale mi miło, dziękuję! KateCom jest o tyle fajny, że masz różne typy okładek do wyboru (skóropodobne na przykład).

      Pozdrawiam!

  11. Tomek pisze:

    Czy może Pani polecić jakiś notatnik w formacie B5? Chodzi mi o typowy notatnik, nie potrzebuję dodatkowych stron ze spisami treści itp.

    Świetna robota z testami, cały blog zresztą jest niezwykle interesujący.

    • Agata
      Agata pisze:

      Bardzo się cieszę, że blog się podoba 🙂 Staram się pisać przy notesach, w jakich formatach można je kupić, z tych, które polecam format B5 ma na przykład Oxford (oprócz serii Floral są też bardziej „męskie”), a także Leuchtturm1917 (też ma dobry papier, w zasadzie nie przebija i dobrze się po nim pisze piórem, tyle, że jest dość cienki i prześwituje, ale po pierwsze nie musi to przeszkadzać, po drugie jeśli się pisze np. cienkopisem czy długopisem, nie jest to silne). Paperblanks, który ma świetny papier jest większy od A5 (18 na 23 cm), choć nie jest to dokładnie B5.

      Pozdrawiam!

  12. ChomiczkaArt pisze:

    Hej! Trafiłam tutaj zupełnie przypadkiem i zostanę na dłużej. Super wyrażasz się w postach, a wpisy są świetnie wykonane. Gratuluję!

    • Agata
      Agata pisze:

      Chomiczko, bardzo ale to bardzo lubię takie komentarze 🙂 Cieszę się, że zyskałam nową Czytelniczkę! Pozdrawiam cieplutko

  13. Wanda pisze:

    Dzień dobry Agato,
    obejrzałam notesy, z zainteresowaniem przeczytałam opisy i uwagi, szczerze podziwiam Twoją wiedzę i umiejętność opowiedzenia odczuć jakie daje wykorzystywanie papieru, pisaka i zdolnej dłoni.
    Z tego stosu notesów na fotografii natychmiast przyciągnął moją uwagę ten kobaltowy , leżący na górze. Chciałabym taki mieć. Ma wiele funkcji i chyba miło trzymać go w dłoniach.
    Piórem piszę od dawna i bardzo to lubię. Przez jakiś czas pisałam miękkim ołówkiem.
    Niedawno kupiłam maluśkiego przezroczystego Kaweco. Uwiodła mnie miękko pisząca stalówka „m”.
    Pozdrawiam

    • Agata
      Agata pisze:

      Dzień dobry 🙂
      Dziękuję za miłe słowa – starałam się, żeby te testy nie były tylko zebraniem w jednym miejscu dostępnych na rynku notesów, ale żeby też miło się to czytało. Z kobaltowym Kalendarzem Podróżnika miałam zagwozdkę, bo kiedy go dostałam, już w zasadzie się rozgospodarowałam w notesach na ten rok. Miał być do noszenia w torebce i notowania na szybko spraw mniej lub bardziej biznesowych, ale przeglądając w Internecie, jak ludzie pięknie ozdabiają tego typu notatniki, uznałam, że wykorzystam go inaczej. To jedyny notes, który naprawdę ozdabiam (kaligrafuję w nim brush penami piękne sentencje, wklejam taśmy washi, coś tam rysuję), a zapisuję w nim hasłami, co robiłam – taki minipamiętnik. Masz rację, ze samo dotykanie go to przyjemność, jest więc taką małą kreatywną odskocznią 🙂
      A pióro chyba mamy takie samo (lub podobne, moje to Kaweco Sport), trzymam w nim złoty atrament i pięknie to wygląda.

      Pozdrawiam!

  14. Jola Smolarek pisze:

    Dziękuję za pracę wkładaną w testy, są mega przydatne dla wielu osób, a na dodatek pięknie opracowane. Brawo!

    • Agata
      Agata pisze:

      Dziękuję serdecznie, także za docenienie wizualnej strony testu, bo nie ukrywam, że mi zależało, aby był także miły dla oka 🙂

      Pozdrawiam!

  15. Mery O pisze:

    Pokusiłam się o Antrę i to w wersji dla EMPIKa i firmowy, oczywiscie nakłoniona promocjami. Zastanawiam się, czy będzie z papierem tak jak w wersji podróżniczej?

    Cieszę się, że zwracasz uwagę przede wszystkim na odporność na atrament 😉 Mam zbliżone potrzeby.
    Kibicuję dalej 🙂

    • Agata
      Agata pisze:

      Tak, dla mnie to ważne, bo piszę piórem i nie chcę niemiłych niespodzianek 😉
      Notes Antra był w poprzedniej edycji testu i papier wypadł gorzej niż ten z kalendarza podróżnika – mam nadzieję, że firma go ulepszyła i teraz wszędzie jest taki jak teraz, bo jak widzisz, jest całkiem dobrze.

      Pozdrawiam!

  16. AerisMieabile pisze:

    Pani Agato! Czytałam Pani wpis o piórach z 2016 i jestem pod wrażeniem wpisu!
    Sama po 10 latach pisania długopisami wróciłam do piór i od 3 miesięcy tylko nimi piszę. Mam jednak problem. W prezencie dostałam Parkera. Model IM Brushed czy jakoś podobnie. Pióro dobrej jakości, solidnie wykonane, cena w Internecie 105 zł, więc chyba można wymagać więcej od takiego niejakiego pióra. Problem w tym, że nie do końca chce mi pisać. Uruchomiłam to w listopadzie. Potem leżał ze 2 tygodnie i nie chciał pisać, więc uznałam, że zasechł.
    Tylko tak jest prawie za każdym razem, kiedy chce to użyć. Wystarczy, że poleży kilka dni (nawet 2) i muszę to rozpisywać – wyjmuję nabój, wkładam do niego stalówkę i dopiero wtedy zaczyna łaskawie pisać, ale tak jest w kółko a stalówka jest nieestetycznie brudna. Od listopada zdążyłam już go kilka razy opłukać wodą, wrzucić do wody na trochę dłużej, żeby się przetkał, ale to pomagało tylko na trochę.
    Tymczasem mój 10 letni Parker, który w szufladzie leży miesiąc pisze na zawołanie. Nie wiem co zrobić, nic na forach nie znalazłam, do naprawy nie oddam, bo nie ma w pobliżu możliwości, dostałam je, więc gwarancji nie mam. Poza tym przysychaniem pisze bez zarzutu, ale jest to po prostu męczące. Idę na wykład w poniedziałek i po weekendzie przerwy muszę je rozpisywać.
    Co czynić?

    • Agata
      Agata pisze:

      Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to nawet kilkakrotna kąpiel (namoczenie w wodzie z 2-3 kroplami płynu do naczyń, przez noc lub kilka godzin i potem wypłukanie pod kranem), u mnie to zadziałało przy jednym piórze z Aliexpress. Nie wiem, co z nim było nie tak, ale przerywało lub w ogóle odmawiało pisania, jedno płukanie nic nie zmieniło i z żalem chciałam je wyrzucić, ale potem ktoś w mojej grupie facebookowej poradził, żeby namoczyć je kilka razy. I pomogło!

      Jeśli i to nie pomoże, to zostaje tzw. pen doktor, czyli naprawa, można pióro wysłać pocztą. Ew. (bo pewnie koszt byłby spory samych przesyłek) – zapraszam do grupy Kochamy Pismo Ręczne, tam jest kilku takich czarodziejów i na pewno podpowiedzą, czy można coś we własnym zakresie pokombinować. Wiem, że w niektórych przypadkach można lekko „podpiłować” stalówkę papierem ściernym, ale czy tutaj by to pomogło, musiałby się ekspert wypowiedzieć.

      Pozdrawiam!

      • AerisMieabile pisze:

        Pani Agato dziękuję bardzo!
        Właśnie dołączyłam do grupy i szykuje się by napisać post z s.o.s.
        Ale spróbuję jeszcze przepłukać

  17. achna pisze:

    Jestem pod wrażeniem ogromu pracy! ☺️💚💛🧡
    Dziękuję za bardzo przydatny post. Na codzień używam MD Paper, a do kaligrafii 365notes , które niestety nie pojawiły się w testach (mogę podesłać kartki do testowania:)). Poszukuję teraz zamiennika do 365 (junpakushi jest papierem właściwie jednostronnym przy pisaniu piórem/brushpenami), więc skorzystam na pewno:)

    • Agata
      Agata pisze:

      Achna, mam w planach osobny artykuł o papierach pod kątem kaligrafii i pisania piórem. Papier MD mam, ale jeśli zechciałabyś mi podesłać Junpakushi, to byłoby super – odezwij się na agata@sierysuje.pl.

      Pozdrawiam!

  18. Muszelia pisze:

    Podziwiam ogrom pracy przy teście! Dla mnie chwilę za późno, bo właśnie kupiłam nowy notes (no dobra – dwa – nie mogłam wybrać/powstrzymać się) Katecom, ale utwierdziłam się w wyborze. Poza wszystkim były rzeczywiście niedrogie. Dzięki za artykuł jest skarbnicą wiedzy 🙂

    • Agata
      Agata pisze:

      Dziękuję! KateCom naprawdę dobrze wypadł w teście, jest duży wybór okładek, no i przyjemna cena, myślę, że będziesz zadowolona 🙂

      Ściskam!

    • Agata
      Agata pisze:

      Dziękuję za miły komentarz <3 Ja znalazłam takie testy sprzed hoho wielu lat, z początku studiów – szkoda, że nie zapisałam jakie konkretnie pisadło testowałam (na pewno jednym z nich było chińskie pióro, które mam od pierwszej klasy 😉 )

      Pozdrawiam!

  19. Kot Amator pisze:

    Właśnie jestem na etapie wyboru zeszytu 🙂 Kojarzysz może gdzie można kupić Oxford Signature? Bo na ich stronie nie widzę opcji… A tak w internecie nie widzę ich zeszytu w kropki B5..

    • Agata
      Agata pisze:

      Jest to nowość, ale myślę, że tam, gdzie inne Signature – widziałam je np. w Excellent Offfice, są też w moim lokalnym papierniczym (można podpytać, czy sklep by nie sprowadził, jeśli ma inne Oxfordy, a tego akurat nie).

      W kropki jest tylko format A5 Signature, te większe są z linii Floral.

      Pozdrawiam!

  20. AgnesMcCabe pisze:

    Z nieba mi ten test spada, bo szukam czegoś na bullet journal, ale połączony z pamiętnikiem. Na pierwszy rzut oka spodobały mi się Katecom i Moleskine, pomyślę jeszcze.

    Dziękuję, uwielbiam twoje testy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.