Strona główna » TEST BRUSH PENÓW (porównanie pisaków pędzelkowych)

TEST BRUSH PENÓW (porównanie pisaków pędzelkowych)

sierysuje.pl test brush penów

Brush pen, czyli pisak pędzelkowy to bardzo wdzięczne narzędzie kaligraficzne. Nie robi kleksów, pisze w różnych kolorach i można dobrać twardość końcówki zależnie od umiejętności. Aby ułatwić Ci wybór, opiszę wszystkie brush peny z mojej kolekcji.

Większość moich brush penów to produkty japońskie. Nic dziwnego – brush calligraphy wywodzi się z kaligrafii dalekowschodniej, w której używa się specjalnego dużego pędzla (fude) ze spiczastą końcówką. Brush pen to jego unowocześniona wersja.

Pisaki pędzelkowe bardzo się między sobą różnią. Sięganie na początku po wersję dla zaawansowanych to najczęstszy błąd. Bywa przyczyną rozczarowania, że mimo ćwiczeń kaligrafia nie wychodzi tak, jakby się chciało. Tymczasem wystarczy wybrać odpowiednie narzędzie, a efekty będą zadowalające.

Zanim podpowiem, jaki brush pen komu polecam – kilka słów o końcówkach pisaków pędzelkowych.

Włosy vs nylon

Końcówka, czyli pędzelek brush pena, może być zrobiona z włosków (jak prawdziwy pędzel). Te z kolei są albo naturalne (zazwyczaj z sierści łasicy), albo sztuczne (z nylonu). Włosiana końcówka wymaga większej wprawy, ale jest odporniejsza – można nią pisać po dowolnym papierze (więcej informacji na ten temat znajdziesz w artykule o papierach do kaligrafii). Ogólnie rzecz biorąc, brush peny włosiane są trwalsze od nylonowych.

Włosiane brush peny ze sztucznego włosia: Pentel Brush Pen GFKP, Akashiya Sai, Akashiya Sai Thin Line, Akashiya Fude, Sailor Profit Brush Pen, Kuretake Zig Clean Color Real Brush.

Z naturalnego włosia: Kuretake No. 50 Fountain Hair Brush Pen, Kaimei Natural Hair Brush Pen.

Końcówka nylonowa, nylonowo-poliestrowa albo poliestrowa kształtem przypomina wprawdzie pędzelek, ale nie składa się z pojedynczych włosków. Jest podobna do końcówek we flamastrach czy markerach, tyle że miękka i ostro zakończona. Łatwiej się nią posługiwać, ale niestety jest dość wymagająca co do papieru: musi być bardzo gładki. Pisząc po nieodpowiednim – szybko się niszczy.

Nylonowe brush peny: Tombow Fudenosuke, Tombow Dual, Kuretake Bimoji, Kuretake Zig Art and Graphic Twin, Sakura Koi Coloring Brush Pen, Pitt Artist Pen Faber-Castell, Pilot Futayaku Double-Sided Brush Pen, Platinum Japanese Art Pocket Brush Pen, Zebra Disposable Brush Pen, Sakura Pigma Brush Pen, Kuretake Zig Brushables, Pilot Pocket Brush Pen, Pilot Petit3 Mini Fude Brush Pen, Copic Sketch Marker, Copic Multiliner SP Brush, Pentel Touch Fude Sign Pen, Edding 1340 Brush Pen, Marvy Le Plume II Double-Sided Watercolor Marker, Artline Stix Brush Pen, Ecoline Brush Pen.

 technika pisania brush penami nylonowymi i włosianymi jest nieco inna. Nylonowe najlepiej trzymać pod kątem około 45°, natomiast włosiane dają lepszy efekt w pozycji bardziej pionowej, prowadzone po kartce ruchami całego ramienia (a nie „z nadgarstka”).

Twarde vs średnie vs miękkie

Końcówki brush penów bardzo się różnią twardością. Małe i twarde są dobre na początek albo/i do kaligrafowania małych liter. Łatwo je kontrolować i efekt jest bardziej przewidywalny.

Pędzelek dłuższy i bardziej miękki wymaga większej wprawy. Początkowo wiotki i nieposłuszny, po oswojeniu zachwyca poddając się najmniejszym ruchom ręki. Miękki pędzelek sprawdza się także w rysowaniu, dając bardzo zróżnicowaną (zależnie od siły nacisku) kreskę. Przyznaję bez bicia 😉 , że moich najmiększych brush penów używam głównie do rysowania, pisanie nimi jest bowiem bardzo trudne.

Test brush penów

Pokażę teraz brush peny z mojej kolekcji, poczynając od najtwardszych. Przy każdym można zobaczyć próbkę pisma. Podaję również linki do sprawdzonych sklepów. Pisaki pędzelkowe podzieliłam na trzy grupy: dla początkujących, średnio zaawansowanych i zaawansowanych. Jest to podział z mojego punktu widzenia; podpowiedź dla Ciebie – pamiętaj, że to subiektywny test brush penów. Zaczynamy!

Brush peny dla początkujących


Tombow Fudenosuke

Ulubiony pisak pędzelkowy początkujących amatorów brush letteringu. Mały, poręczny i w dwóch wersjach: hard (tę posiadam) i soft (która wbrew nazwie też jest dość twarda). Niestety, dostępny tylko w czarnym lub szarym kolorze. Do niedawna ciężko go było nabyć w Polsce, najlepszą opcją było kupno od japońskich sprzedawców na Amazonie i eBayu (z darmową wysyłką do Polski), ale jest już u nas dostępny, także stacjonarnie. Cena to około 10 złotych.

To mój faworyt, piszę nim w Bullet Journalu i jeśli mam ochotę zrobić ozdobny napis, a nie wybieram stalówki i tuszu – sięgam właśnie po tego malucha. Tusz jest wodoodporny.


Kuretake Bimoji

Ten brush pen wygląda bardzo „japońsko” z (plastikowym) korpusem przypominającym bambus, zakończonym pętelką. Jest bardzo wygodny w użyciu dzięki gumowej nakładce zapobiegającej ślizganiu się palców. Można go kupić w 5 wariantach o różnej twardości i długości pędzelka. Dla najmniej zaawansowanych kaligrafów polecałabym extra fine XT1 z końcówką nylonową. Do kaligrafii azjatyckiej dla zaawansowanych – najmiększy bristle XT5 (z końcówką włosianą).

Mój Bimoji jest średniej wielkości medium XT3 i ma końcówkę z nylonu. Jest dość twardy i łatwo go kontrolować. Pędzelek jest większy niż u Tombow Fudenosuke, uzyskane linie grubsze, ale nadal dość małe, by można nim normalnie pisać w notesie. Tusz jest na bazie wody, wodoodporny po wyschnięciu.

Cena Kuretake Bimoji zależy od rozmiaru (20-25 zł). Najłatwiej go upolować w sklepach internetowych.


Faber-Castell Pitt Artist Pen

Brush pen z niedużą, średnio twardą końcówką, dostępny w wielu kolorach. Stosunkowo łatwo dostępny stacjonarnie. Kupując, trzeba zwrócić uwagę, aby wybrać na pewno pisak pędzelkowy – jest oznaczony na korpusie literkami B (brush) lub SB (soft brush). Można je dostać pojedynczo (za około 8 złotych) i w zestawach.

Bardzo dobra jakość, wodoodporność i duży (aż 60) wybór kolorów, to atuty tego pisaka. Wadą jest niezbyt zróżnicowana kreska. Pisze się nim wygodnie nawet osobie początkującej.


Brush peny dla średnio zaawansowanych


Sakura Koi Coloring Brush Pen

Nieduży brush pen ze średnio twardą końcówką. 48 kolorów plus blender do ich mieszania. Koi można upolować w sklepach plastycznych lub na Allegro w naprawdę dobrej cenie (kilka złotych). Sprawdzi się u osób początkujących, stosunkowo łatwo go okiełznać.

Mój jedyny brush pen Koi kupiłam z myślą o stosowaniu jako zakreślacz – wybrałam bardzo jasny szary kolor. W brush letteringu stosuję go nie do pisania, ale do robienia cieni przy literach. Pisze mi się nim bardzo łatwo i z pewnością przetestuję inne kolory.


Tombow ABT Dual Brush Pen

Najbardziej kultowy z brush penów, niezwykle popularny wśród amerykańskich miłośniczek kaligrafii. Ma dwie końcówki – nylonową pędzelkową i cienką – co umożliwia tworzenie ciekawych napisów. Jest wodoorozpuszczalny, co ułatwia mieszanie kolorów i umożliwia nanoszenie koloru przy pomocy pędzelka tradycyjnego lub wodnego. Do nabycia aż w 96 kolorach. Mimo ogromnej popularności wcale nie jest łatwy w użyciu – ma duży, miękki pędzel, do którego trzeba się przyzwyczaić. Kosztuje około 15 złotych. 

Z kilkunastu pisaków Tombow które posiadam, lubię korzystać łącząc kolory, co daje piękny efekt. Mam także blender, dzięki któremu mogę je mieszać bezpośrednio na kartce. Brush peny Tombow są dość łatwo dostępne, także stacjonarnie. Można je kupić pojedynczo albo w gotowych zestawach (np. odcienie szarości albo kolory pastelowe). Ja wybrałam głównie kolory podstawowe, które się ładnie mieszają; mam też kilka pisaków pastelowych – używam ich jako zakreślaczy. Końcówki Tombowów są dość wrażliwe, dlatego warto zwrócić uwagę na jakość papieru na którym się nimi pisze.


Ecoline Brush Pen

Pisak wypełniony farbą wodną Ecoline, z dużą nylonową końcówką. Można nim malować albo kaligrafować, uzyskując naprawdę grubą linię. Jest dość posłuszny, dobry dla średnio zaawansowanych kaligrafów. Najlepiej się sprawdza przy kreśleniu dużych zamaszystych liter. Do kupienia w 29 kolorach plus blender do ich mieszania, za około 7 złotych.

Brush peny Ecoline kupiłam z myślą o rysowaniu, ale wykorzystuję je głównie do kaligrafii. Piękne, soczyste kolory i możliwość ponownego napełnienia (farbą Ecoline z buteleczki) oraz wymiany końcówki to zalety tego niedrogiego pisaka.


Brush peny dla zaawansowanych


Kuretake Zig Art & Graphic Twin

Te pisaki są wizualnie podobne do Tombow Dual: również mają dwie końcówki – sporą nylonową pędzelkową i cienką. Dostępne w 80 kolorach plus blender do ich mieszania. Posługiwanie się nimi wymaga wprawy. Kosztują około 10 złotych.

Zigów używam najrzadziej ze wszystkich moich brush penów – może dlatego, że na kartce nieprzyjemnie piszczą 😉 , a ich końcówka wije się, jak chce. Zdecydowanie trudniej mi się nimi posługiwać niż Tombow Dual.


Akashiya Fude Disposable Brush Pen

Pisak z końcówką włosianą, produkowany w trzech kolorach (czarny, szary, czerwony) przez japońską firmę działającą od ponad 300 lat. Lekki i cienki, ma dość długie włoski i jest przeznaczony dla bardziej doświadczonych kaligrafów. Wizualnie przypomina Bimoji, ma plastikowy „bambusowy” korpus, brak jednak antypoślizgowej czarnej nakładki. Cena jednego to 25 złotych. Tusz nie jest wodoodporny.

Mam dwa takie brush peny – czarny i czerwony. Podoba mi się ich minimalistyczny wygląd: smukły korpus ozdobiony tajemniczymi japońskimi napisami. Pisanie nimi wymaga sporej wprawy, wciąż się ich uczę.


Akashiya Sai Watercolor Brush Pen

Te brush peny reklamowane są bardziej jako eleganckie i niebrudzące farby wodne, niż jako pisaki do kaligrafowania. Można nimi malować bezpośrednio albo mieszać z wodą, aby uzyskać jaśniejsze odcienie. Ich włosiane końcówki przy brush letteringu wymagają wprawy. Dają zmienną linię – od bardzo cienkiej do dosyć szerokiej. Zestaw pięciu kosztuje 65 zł. 

Mam sześć tego typu akwarelowych brush penów, czarny oraz pięciopak: brązowy, granatowy, jasnozielony, indygo i jasnoniebieski. Nie mogę się doczekać, kiedy je wypróbuję poza domem przy urban sketchingu. Wiem, że w Japonii są lubiane przez rysowników. Nie używałam ich jeszcze w roli brush penów, ale po testach widzę, że pędzelek jest dosyć miękki i wymagający pewnej ręki.


Akashiya Sai Thin Line Brush Pen

Bardzo cienki brush pen o giętkim, włosianym pędzelku, dostępny w pięciu ciemnych kolorach. Wodoodporny po wyschnięciu. Miękki pędzelek będzie posłuszny wprawnemu kaligrafowi. Tusz wodoodporny.

Thin Line, który posiadam jest czarny (sumiiro). Kosztuje 14 złotych. Daje pięknie zmienną linię, od cieniutkiej jak włos do naprawdę grubej. Dlatego bardziej mi się sprawdza jako narzędzie do rysowania, niż pisak kaligraficzny.


Pentel Pocket Brush Pen GFKP

Brush pen polecany do rysowania (szczególnie mangi) i kaligrafii orientalnej. Elastyczna i sprężysta włosiana końcówka kreśli linie od cienkich do bardzo grubych. Tusz w kolorze nasyconej czerni jest wodoodporny, można go więc łączyć z akwarelami. Sprzedawany z czterema zapasowymi wkładami – mimo wysokiej ceny (ok. 50 zł) starcza na długo. Zmienne naboje to duży plus tego narzędzia, większość posiadanych przeze mnie brush penów jest jednorazowa.

Brush pen Pentel GFKP kupiłam jako pierwszy już kilka lat temu – był polecany jako świetne narzędzie do rysowania na jednym z kursów.  Jest to mój najdroższy brush pen – niestety prawie go nie używam do kaligrafowania, nie radzę sobie jeszcze z jego pędzelkiem reagującym na najmniejsze drgnienie ręki. Ma piękny minimalistyczny design, stylizowany na pióro wieczne, jest bardzo dobrej jakości, ale jako narzędzie kaligraficzne polecam go tylko doświadczonym.


Podsumowanie testu brush penów

W ciągu ostatnich kilku miesięcy popularność brush penów w Polsce bardzo wzrosła, na co zareagowali właściciele sklepów papierniczych, plastycznych i kaligraficznych. Jeszcze niedawno trzeba było polować na okazje i śledzić oferty na zagranicznych portalach – teraz mamy bogaty wybór, zróżnicowany cenowo i dostosowany zarówno do początkujących, jak i profesjonalistów.

Zanim wybierzesz pisak pędzelkowy dla siebie, uczulam Cię na wybór odpowiedniego papieru oraz polecam moje poprzednie wpisy o brush penach.

Przetestowałam dla Ciebie aż 11 pisaków pędzelkowych – to pierwszy duży test brush penów dostępnych w Polsce. Podziel się nim z innymi klikając w wybraną ikonkę mediów społecznościowych poniżej. A jeśli posiadasz albo sprzedajesz inne brush peny godne polecenia i warte przetestowania – daj mi znać w komentarzu lub skontaktuj się ze mną mailowo.

Udostępnij:

13 komentarzy

  1. Julka pisze:

    A masz może doświadczenie, albo wiedzę o markerach Winsor&Newton? Kupiłam brushmarker i promarker, ale chyba ten pierwszy nie nadaje się dla początkującej osoby… Zaś promarker chyba w ogóle nie jest stworzony do kaligrafowania, bo to bardziej taki flamaster…

    • Agata
      Agata pisze:

      Julka, to są markery alkoholowe – Promarker z twardą, szerszą końcówką, a Brushmarker z pędzelkową. Będą przebijały przez większość papierów, nawet tych grubych akwarelowych. Oczywiście, ponieważ mają miękką końcówkę, da się nimi kaligrafować, ale polecałabym Ci raczej brush peny tradycyjne, z tuszem na bazie wody, na początek Tombow Fudenosuke, Kuretake Bimoji, Pentel Touch Fude…

  2. Asia pisze:

    Agata, a napisałabyś jeszcze dwa słowa o Marvy? Kupiłam ostatnio, żeby spróbować i zastanawiam się czy bardzo źle wybrałam jako całkowicie zielona początkująca… 😉 Le Plume II i ColorIn Marker – tylko takie były w moim papierniczym, a strasznie chciałam mieć jakiś natychmiast 😀

    • Agata
      Agata pisze:

      Asiu, muszę ich poszukać w sklepach, bo zupełnie nie znam – wtedy uzupełnię wpis. Wydaje mi się (z opisu), że są raczej dla średnio- lub całkiemjużnieźlezaawansowanych…

      A jak Ci idzie pisanie nimi? Bo wiesz, są osoby, które zaczynały od tych „trudniejszych” brush penów i od razu dobrze im szło.

      Dziękuję za komentarz, bo dzięki Tobie odkryłam coś nowego – na dodatek Le Plume jest alkoholowy, nie wodny!

  3. Kasia T pisze:

    O rany myślałam, źe tylko moje kuretake tak piszczą. Próbowałam na różnych papierach i ciągle to samo. Raz ciszej raz głośniej ale piszczą. Dziękuję za porównanie. Pewnie coś wybiorę i zabieram się za ćwiczenia. Bo trochę odpuściłam. Ćwiczyłam i ćwiczyłam i efektów nie widziałam. Więc zrobiłam przerwę. Ale teraz wrócę ze zdwojoną siłą. Tym bardziej ze mam ciekawą inspiracjęw postaci książki od Ciebie ❤ wysyłałam maile z podziękowaniami parę razy. Ale dopiero niedawno zorientowałam się ze z tabletu żaden mail się nie wysłał. I tak się dziwiłam ze nikt nie odpisuje. 🙁 a tu zonk . Koleżanka mnie uświadomiła.
    Tak więc jeszcze raz dziękuję bardzo bardzo bardzo.

    • Agata
      Agata pisze:

      Nic nie doszło 🙁 Cieszę się, że książka Ci się podoba i inspiruje – chciałam, żeby do takiej osoby trafiła! Dla mnie Zig Kuretake to jeden z najtrudniejszych brush penów, nawet te bardzo miękkie jakoś mi łatwiej opanować. No i to skrzypienie 😉 Pozdrawiam!

  4. Cynka pisze:

    Jestem megapoczątkująca, czy opłaca się kupić któryś z tych droższych penów, jak myślisz Agato? Czy raczej tani bo się zniszczy i tak?

    • Agata
      Agata pisze:

      Najpierw wybierz rodzaj, który Ci odpowiada (czyli raczej twarda końcówka), a potem porównaj ceny. Najtańsze z opisywanych przeze mnie brush penów mają akurat dość miękkie końcówki i nie bardzo się sprawdzą na początku 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.