Strona główna » URBAN SKETCHING LATEM. CO, JAK I GDZIE RYSOWAĆ W WAKACJE

URBAN SKETCHING LATEM. CO, JAK I GDZIE RYSOWAĆ W WAKACJE

Przed nami jeszcze co najmniej trzy miesiące pogody idealnej do rysowania poza domem. Wakacje to dobry czas, aby zacząć przygodę z urban sketchingiem – rysowaniem na żywo miejsc, które odwiedzamy podczas letnich wojaży.

Rysunek, choćby niezbyt (Twoim zdaniem) udany, a nawet niedokończony to o wiele bardziej osobista pamiątka z podróży niż cyknięte smartfonem zdjęcie. Jak znaleźć czas na urban sketching latem, co spakować do walizki i jak przetrwać rysowanie podczas upałów?

Zanim odpowiem na te pytania, zajrzyj do poprzednich artykułów o urban sketchingu:

rysowanie miasta – o co chodzi i po co to robić

przybory plastyczne, czyli niezbędnik urban sketchera

jak rysować poza domem zimą

  budynek – tutorial

  jak zwiedzać miasta, aby się nie zmęczyć i znaleźć czas na urban sketching

wizyta w muzeum nie musi być nudna!

Letni przybornik rysownika

sierysuje.pl urban sketching latem
Do malowania Sieny użyj nie tylko sjeny, lecz także sepii, ochry i umbry

Urban sketching latem to zazwyczaj rysowanie miejsc innych od rodzinnego miasta, nierzadko egzotycznych. Często właśnie uroda miejsca, w którym spędzamy urlop staje się bodźcem do sięgnięcia po raz pierwszy po ołówek czy farby. Kompletując akwarele/kredki/markery na wyjazd radzę wziąć pod uwagę kierunek podróży. W Grecji przydadzą się błękity, w Toskanii – nomen omen – sjena palona, w Żyrardowie ceglaste czerwienie (na przykład smocza krew/dragon’s blood), a u cioci pod gruszą dużo odcieni zielonego.

Do standardowego wyposażenia urban sketchera w gorący dzień dorzuć koniecznie krem do opalania i/lub słomkowy kapelusz albo czapkę z daszkiem, ciemne okulary, butelkę wody mineralnej, owoce. Mimo ochrony staraj się nie stać godzinami w pełnym słońcu, o wiele przyjemniej i zdrowiej rysuje się w cieniu.

Kiedy jest gorąco i sucho, farba schnie błyskawicznie – na urban sketching latem warto zabierać mały spryskiwacz napełniony wodą. Zwilżysz nim papier w sketchbooku i „ożywisz” pigment akwareli w kostkach przed nabraniem ich pędzelkiem. Buteleczki z atomizerem można kupić w drogeriach (w zestawach „do samolotu”) albo wykorzystać opakowanie po wodzie utlenionej w spreju (z apteki).

Pakując rysunkowy ekwipunek do wakacyjnej walizki nie zapomnij o dodatkowym sketchbooku czy bloku do akwareli. Nie ma nic gorszego niż brak odpowiedniego papieru do urban sketchingu w miejscu, w którym nie sposób go kupić (znam to z autopsji).

Nie pozwól, aby pogoda pokrzyżowała Ci szyki! W czasie deszczu rysuj w kawiarni, odwiedź lokalne muzeum, schroń się w samochodzie. Albo stań pod jakimś daszkiem czy drzewem i działaj.

Carpe diem!

Samotny (lub w gronie innych rysowników) wyjazd w plener to marzenie ściętej głowy dla większości z nas. Na ogół podróżujemy z nierysującymi towarzyszami i musimy się nieco nagłówkować, aby wilk był syty (i mógł rysować) i owca cała (czyli nie zmuszana do nudzenia się w towarzystwie rysownika).

Urban sketchingiem zafascynowałam się sześć lat temu i przez wszystkie te lata jeszcze nie udało mi się nigdzie wyjechać solo. Aby spokojnie sobie porysować na wyjazdach rodzinnych wstaję wcześniej niż reszta rodziny lub po prostu na godzinkę opuszczam towarzystwo. Szybkie szkice robię w restauracjach, w czasie podróży pociągiem albo – jak na powyższym zdjęciu – kiedy wszyscy poza mną pluszczą się w jeziorze. Nie zawsze udaje mi się je dokończyć na miejscu, dlatego często pozostają takimi ulotnymi impresjami jak ten obrazek nakreślony pospiesznie w małym notesiku z cienkimi kartkami, który zawsze ze sobą noszę.

Samotnym wyprawom ze sketchbookiem oddaję się za to na miejscu w Warszawie. Znam to miasto od urodzenia, ale dzięki urban sketchingowi patrzę na nie świeżym okiem, jak turystka.

Co rysować w biegu?

Jeśli podczas urlopowej sesji urban sketchingu brak Ci czasu na skopiowanie Panoramy Racławickiej albo odrysowanie wszystkich cegieł na zamku w Marlborku, skup się na detalach. Okno, klamka, płaskorzeźba wcale nie są gorszymi modelami niż skomplikowane sceny. Możesz także zrobić zdjęcie i na miejscu narysować tyle, ile dasz radę, a dokończyć obrazek w domu. Albo, jeśli masz taką możliwość, kilkakrotnie wracać i rysować na raty.

Zobacz, jaką technikę zastosowałam na urlopie w Nałęczowie. W ramkach nawiązujących kształtem do polaroidów rysowałam małe obrazki podczas spacerów. Dodałam wizytówkę z pizzerii i kilka doodli – powstała sympatyczna pamiątka z wakacji, która niemal „sama się zrobiła”. W ten sam sposób uwieczniłam wszystkie odwiedzone wtedy miasta, czyli także Kazimierz Dolny i Lublin.

Chciałabym jeszcze w czasie tegorocznych wakacji pokazać Ci krok po kroku jak rysuję poza domem, mam nadzieję, że uda mi się ten projekt zrealizować podczas któregoś rodzinnego wypadu. Tymczasem życzę Ci dużo radości z miejskiego rysowania!

Udostępnij:

13 komentarzy

  1. Małgosia pisze:

    Cześć, mam dwa pytania:
    1. pewnie lepiej nie malować akwarelami + wodą morską? Zniszczy farby?
    2. jakie kolory polecasz nad Bałtyk? Niby byłam tam milion razy, ale wiem na 100%, że jak usiądę z notesem, to wszystko będzie jak jak nowe, pierwszy raz widziane…

    • Agata
      Agata pisze:

      Wybacz – wakacje 😉
      Obawiam się, że słona woda może zaszkodzić farbom (lub papierowi). Wiem, że rysownik Prashant Miranda (Hindus z Kanady) maluje wodą z Gangesu, kiedy odwiedza ojczyznę, no ale to słodka woda.
      Jesli chcesz malować samo morze bałtyckie, to ono jest raczej szare niż niebieskie, weź to pod uwagę. A poza samym morzem wybór zależy od miejscówki – w Gdańsku sporo cegły, a w małych miejscowaściach pewnie zielenie. Nasze Pomorze nie kojarzy mi się z jakąś jednolitą paletą kolorystyczną…

      Miłego urlopu! 🙂

  2. Orchidea pisze:

    Czesc Agatko! Bardzo chetnie zobaczylabym ten Kazimierz Dolny. MOzna go gdzies w sieci znalezc? Mam oczywiscie na mysli Twoja skizznotke.

      • Orchidea pisze:

        dziekuje! bylam ciekawa jakie kadry wybierzesz z tego ciekawego miejsca. Kazimierz jest bardzo malarski. Sa ludzie ktorzy mieszkaja tam i maluja Kazimierz od 50 lat… a i tak zostalo jeszcze wiele do namalowania 🙂

        • Agata
          Agata pisze:

          Wtedy akurat rysowałam tylko takie detale, ale ogólnie bardzo lubię urban sketching w Kazimierzu, najczęściej chyba rysuję spichlerze, są trochę na uboczu, więc nikt nie przeszkadza i można sobie znaleźć wygodne miejsce do siedzenia 🙂

Pozostaw odpowiedź Jula Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.