Strona główna » SPACERKIEM PO MIROWIE (urban sketching)

SPACERKIEM PO MIROWIE (urban sketching)

sierysuje.pl urban sketching na mirowie

Rok temu zabrałam Cię na stołeczną Starówkę, gdzie rysowałam kamieniczki przy Kanonii. Tego lata również wędruję ze szkicownikiem po moim mieście – tym razem zapraszam na warszawski Mirów.

Mirów to osiedle na pograniczu Woli i Śródmieścia. Spędziłam tam kilkanaście pierwszych lat życia, najpierw w małym mieszkanku na Siennej, później w jednym z modernistycznych bloków Za Żelazną Bramą. Los sprawił, że dane mi było tam wrócić po latach, kilka lat temu przez jakiś czas mieszkałam na Żelaznej. To tętniący życiem kawałek miasta, architektonicznie – szalony miks przedwojennych kamienic, corbusierowskich drapaczy chmur z epoki Gierka i przeszklonych dwudziestopierwszowiecznych biurowców.

urban sketching – miejskie rysowanie

przybory do urban sketchingu

urban sketching latem

Tam, gdzie koszary Miera

sierysuje.pl urban sketching Mirów
neorenesansowy dziewiętnastowieczny kościół przy ulicy Chłodnej (zdjęcie sprzed I wojny światowej)

Nazwa Mirów nie pochodzi, jak mogłoby się wydawać, od Mirosława czy Mira (analogicznie do Józefowa, Anina czy Konstancina), lecz od nazwiska szkockiego generała w służbie Rzeczpospolitej, Wilhelma Miera, który zorganizował Gwardię Konną, dla której przy ulicy Chłodnej zbudowano koszary (w zrekonstruowanym budynku stacjonuje teraz straż pożarna). Mier – już jako polski szlachcic – ożenił się z Polką i zamieszkał w zamku na Lubelszczyźnie. Od jego nazwiska nazwano nie tylko koszary, ale także hale targowe, plac, a później osiedle mieszkaniowe między aleją „Solidarności”, ulicą Towarową, Alejami Jerozolimskimi i Jana Pawła II.

sierysuje.pl mirów warszawa chłodna
pocztówka sprzed I wojny z widokiem na ulicę Chłodną

Choć za czasów mojego dzieciństwa na Mirowie można się było co krok natknąć na ślady wojny – wypalone kamienice, stosy starych cegieł, tablice upamiętniające miejsca kaźni – dopiero jako dorosła kobieta zdałam sobie sprawę, że wychowałam się dosłownie na gruzach stołecznego getta. Dziś przypominają o tym charakterystyczne płyty chodnikowe pokazujące, gdzie przebiegały granice dzielnicy żydowskiej. Oprócz pamiątek po getcie, między innymi symbolicznej kładki nad ulicą Chłodną i fragmentu murów getta przy Siennej 53, na Mirowie warto zobaczyć kościół Karola Boromeusza przy Chłodnej i (znikające niestety) stare kamienice, na przykład na rogu Krochmalnej i Żelaznej czy przy Waliców, a także najwęższy budynek świata, Dom Kereta przy Żelaznej 74. Miłośnik nowoczesnej architektury chętnie rzuci okiem na drugi co do wysokości warszawski budynek Warsaw Spire czy apartamentowce wyrosłe w miejscu browarów Haberbuscha i Schielego oraz Mennicy Polskiej.

Podróż sentymentalna

Do Mirowa mam dużo sentymentu, lubię tam wpaść co jakiś czas pospacerować, zjeść lody, wypić kawę. W lipcowej wyprawie „na stare śmieci” towarzyszył mi syn Filip – odwiedziliśmy naszą szkołę (przez jakiś czas dzieci chodziły do mojej dawnej podstawówki), ulubiony plac zabaw, znajomą cukiernię, ukochaną bibliotekę, pokręciliśmy się po Chłodnej, Ogrodowej i Krochmalnej. Kiedy siedliśmy w kawiarni usytuowanej vis-a-vis Hali Mirowskiej, jednogłośnie stwierdziliśmy, że tym razem w ramach wspólnego urban sketchingu uwiecznimy ten ciekawy architektonicznie ceglany budynek (niestety oszpecony sporą przeszkloną witryną dobudowaną od frontu w latach 70.).

Oprócz hali targowej narysowałam fragment bloku i – signum temporis – tekturową winietkę z kawiarnianego stolika zapewniającą, że jest on czysty i bezpieczny. Pomalowałam obrazek, dodałam stylowy lettering z nazwą dzielnicy i charakterystyczne dla moich rysunków kolorowe akwarelowe plamki. Większość mirowskiej rozkładówki zrobiłam na miejscu, popijając mrożone cappuccino, w domu dodałam trochę szczegółów i krótki opis naszego sentymentalnego spaceru.

Jak widzisz na zdjęciu w nagłówku do tego artykułu, Mirów rysuję od lat (niektóre rysunki powstały w 2013 roku). Poświęciłam mu nawet mały harmonijkowy albumik, samodzielnie zrobiony z dużego arkusza papieru akwarelowego. Skwerek przed kościołem przy Chłodnej to moje ulubione miejsce na urban sketching, bardzo lubię ten klimatyczny zakątek.

Mirów rysowałam w sketchbooku Moleskine przy pomocy ołówka automatycznego Sakura i cienkopisu Sakura Micron. Kolorowałam  akwarelami Royal Talens i van Gogh pędzelkiem wodnym Pentel. Akwarele trzymam w metalowym pudełku z zamontowaną paletką do rozrabiania farb. Jeśli interesują Cię moje przybory do malowania i aktualna paleta barw, przeczytaj ten artykuł.

urban sketching AD 2020 na staromiejskiej Kanonii

urban sketching w Żyrardowie

urban sketching nad morzem (po powrocie do domu)

jak narysować budynek (tutorial)

Udostępnij:

4 komentarze

  1. Agata
    Agata pisze:

    Różnie ? Niełatwo mi odpowiedzieć na to pytanie, bo w zasadzie każdy mój urbansketchingowy wypad wygląda inaczej? Kiedy rysuję sama, robię to szybciej, bo jestem skupiona na jednej czynności. Na Mirowie byłam z Filipem, więc rozmawialiśmy przy kawie, siedzieliśmy tam może z godzinę. Zazwyczaj szkicuję sobie ołówkiem layout strony (rozkładówki) i po trochu rysuję cienkopisem – tutaj zerkałam na Halę Mirowską, a jednocześnie na blok osiedla Za Żelazną Bramą, potem wpadła mi w oczy ta okrągła podkładka leżąca na stoliku i tak po troszku to jedno, to drugie, to trzecie rysowałam. Jeśli czas mnie goni, robię dużo zdjęć i kończę w domu. Nie mam ciśnienia, żeby to był „prawdziwy” urban sketchnig, czyli rysowanie tylko i wyłącznie na miejscu. Nudno by mi było siedzieć gdzieś godzinami, zazwyczaj też nie mogę sobie na to pozwolić.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.